Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fons et culmen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fons et culmen. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 sierpnia 2016

Świętujemy dziesięciolecie (4): kolejne gałęzie naszego drzewa

Odległość między Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km. Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180 osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. To już dziesięć lat, proszę Państwa.

Czwarta edycja Rekolekcji dla facetów (Wielki Post, 2010)
Nocne dyskusje w męskim gronie podczas pielgrzymki do Częstochowy zaowocowały refleksją, jak mało w dzisiejszym Kościele jest treści skierowanych do mężczyzn. Lub inaczej – bo właściwie nie o treści tu chodzi, a o formę. Słuchanie dzisiejszych nauk o potrzebie kochania, które w przeważającej mierze są słodkimi rozważaniami, a nie tworzeniem wyzwań, rozmija się z męską naturą. Jezus znacznie częściej przedstawiany jest jako Baranek Boży, pokornie prowadzony na rzeź. Niewielu kapłanów wspomina o tym, że ten sam Baranek jest zarazem Lwem Judy, który wiązał bicz ze sznurków i z zapalczywością wyrzucał kupców ze świątyni.
Piąta edycja Rekolekcji dla facetów (Adwent, 2011)
Te przemyślenia miały miejsce długo przed powstaniem Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód”, lecz właśnie ta refleksja przyczyniła się do zorganizowania rekolekcji z naukami stanowymi dla mężczyzn. Pomysł wypłynął od Łukasza i w momencie, gdy na wschodzie trwały przygotowania do pierwszego Ave magne Rex caelorum, na zachodzie trwały rozmowy i próby do pierwszych rekolekcji. Łukasz zorganizował scholę męską, która miała śpiewać chorał gregoriański. Inicjatywę nazwaliśmy roboczo Rekolekcje dla facetów, jednak nazwa na tyle dobrze pasowała do tego, co ma się na rekolekcjach zadziać, że pozostaliśmy przy niej. W jedną z niedziel Adwentu AD 2008, podczas wieczornej mszy akademickiej w archikatedrze szczecińskiej rozpoczęła się pierwsza edycja rekolekcji. Do tej pory było ich siedem – pierwsze dwie w archikatedrze, kolejne w kościele św. Jana Ewangelisty.
Fons et culmen: Sicut cervus, Msza chrzcielna ze śpiewem Męskiej Scholi Tradycyjnej (Szczecin, 2012)
Za każdym razem schemat był ten sam – msza święta z towarzyszeniem Męskiej Scholi Tradycyjnej, śpiewającej pieśni chorałowe i tradycyjne, a następnie nauki stanowe dla mężczyzn. Rekolekcje odbywały się w Wielkim Poście i Adwencie, a nauki wygłaszali kapłani z różnych zgromadzeń: chrystusowcy, dominikanie, redemptoryści. W międzyczasie okazało się, że wielu księży ma problem z zapowiadaniem tychże rekolekcji, próbując zmiękczyć ich nazwę. Określali je jako Tak zwane Rekolekcje dla facetów. Dobrze, że nie Rekolekcje dla tak zwanych facetów! Nazwa ta jednak pokazuje tę stronę męskiej osoby, która nie chce być ułożona w formę „pana”, czy „mężczyzny”. Chce być facetem i tyle.
Trzecia edycja Rekolekcji dla facetów (Adwent 2009)
Na rekolekcjach jest krótko i po męsku. I są wyzwania. Pomińmy temat, jak wielkim wyzwaniem nieraz bywa ich organizacja, a wspomnienie o nich zakończmy pięknym przypadkiem, gdy jeden z uczestników przyszedł na rekolekcje z żoną. A właściwie to żona przyszła za nim, ponieważ nie wierzyła, że jej mąż chce iść na rekolekcje z nauką dla mężczyzn i sama musiała to sprawdzić. Rekolekcje dla facetów to fenomen skupiający facetów w różnym wieku: od studentów po emerytów. Jak szkoda, że nauk stanowych obecnie w Polsce jest tak niewiele.
Fons et culmen: Missa Novella (Hajnówka, 2010)
Rekolekcje dla facetów są formą naszej działalności w Szczecinie, wiążącą się z istnieniem Męskiej Scholi Tradycyjnej. Jednak nasi Projektowicze śpiewają na mszach świętych nie tylko podczas rekolekcji. Zdarza nam się śpiewać w całym kraju podczas wyjątkowo uroczystych mszy świętych, związanych z ważnymi momentami życia osób i wspólnot. Tę naszą działalność zatytułowaliśmy Fons et culmen (łac. źródło i szczyt), bowiem liturgia, a więc msza święta, powinna być dla każdego z nas źródłem i szczytem. Źródło odświeża, szczyt wynosi nas poza codzienność. Świetna więc to przestrzeń dla muzyki, zwłaszcza dla śpiewów chorałowych, które właśnie dla liturgii zostały powołane do istnienia i które śpiewane poza nią, w ramach koncertów, przypominają polne kwiaty w wazonie. Też  piękne, choć nie tak zachwycające jak z całym kontekstem łanów roślin zielnych.
Fons et culmen: Msza ślubna (Przelewice, 2010)

Pierwsze Fons et culmen było nad wyraz wyjątkowe i symboliczne. Zaśpiewaliśmy podczas ślubu naszej projektowej pary – Eli i Łukasza. Wychowana w Hajnówce Ela i pochodzący ze Szczecina Łukasz spersonifikowali swoim związkiem nasze wschodnio-zachodnie działania. Otrzymali od nas wielki bochen chleba z napisem WSCHÓD-ZACHÓD, a do niego twaróg hajnowski i paprykarz szczeciński (oprócz prezentu symbolicznego był, rzecz jasna, bardziej konkretny!). Do dziś w ramach Fons et culmen, czyli posługi śpiewem podczas mszy świętych sprawowanych przy wyjątkowych okazjach, śpiewaliśmy czternaście razy na terenie sześciu diecezji, z czego najwięcej (trzy) w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Hajnówce.
Fons et culmen: Missa Novella (Jastrzębia, 2011)
Przez ostatnie sześć lat, odkąd wykiełkował pęd Fons et culmen, zaśpiewaliśmy na trzech mszach świętych prymicyjnych. Missa Novella w naszym wykonaniu zawiera chorałowe części stałe, a pozostały repertuar w dużej mierze dobierany jest przez konsultacje z księdzem prymicjantem. Msza Sicut cervus to msza z sakramentem chrztu świętego – śpiewaliśmy ją dwukrotnie. Opiera się ona na śpiewach chorałowych oraz psalmach w opracowaniach renesansowych. Najczęściej jednak zdarzało nam się śpiewać podczas mszy ślubnych – aż siedem razy. Za każdym razem zaczynamy psalmem Wszytcy są błogosławieni, opowiadającym o tym, że wiernym sobie ludziom Bóg błogosławi długim życiem i licznym potomstwem. Później jest czas na antyfonę Ubi caritas et amor, a także psalm I ziemia, i cokolwiek, wychwalający tych, którzy unikają składania fałszywych przysiąg. Centralnym punktem śpiewów Liturgii Słowa Bożego jest jubilacyjna alleluia według melodii chorałowych.
Fons et culmen: Msza ślubna (2012). Nominacja w kategorii: Najzimniejszy śpiew projektowy.

Dwiema wyjątkowymi mszami Fons et culmen była Msza bez prądu oraz Terribilis. Pierwsza z nich została odprawiona w Nowogardzie, w Uroczystość Zwiastowania NMP AD 2012. Dzień po zaśpiewaniu Via Crucis, pozostała na miejscu Męska Schola Tradycyjna, posługiwała śpiewem podczas rokrocznie odprawianej w miejscowej parafii mszy bez prądu – a więc bez sztucznego oświetlenia i nagłośnienia. Jedyne światło pochodzi od świec, a głos ludzki ma swój naturalny zasięg (kiedyś właśnie taki definiowano zasięg wspólnoty liturgicznej – ograniczał ją naturalny zasięg głosu celebransa).
Fons et culmen; Missa Novella (Kodeń, 2012)

Druga ze wspomnianych mszy towarzyszyła konsekracji kościoła św. Klary w Hajnówce. Dzień po uroczystości konsekracji, w kościele miał miejsce odpust św. Klary, a my tego dnia po raz pierwszy posługiwaliśmy śpiewem w świątyni, która stała się naszą macierzystą na wschodzie kraju. Nazwa tej mszy – Terribilis – to początkowe słowo Introitu mszy świętej na konsekrację kościoła, który opowiada o tym, jak bojaźń Boża przepełnia świątynię. Tak zaczęła się nasza ścisła współpraca z Mniszkami Klaryskami od Wieczystej Adoracji w Hajnówce.
Fons et culmen: Missa Novella (Jastrzębia, 2011)
Właśnie w czasoprzestrzeni liturgii, gdy czas mierzony jest nie jako ten ziemski (chronos), ale ten niebiański (kairos) w pełni można docenić wartość muzyki religijnej, o ile została skomponowana z przeznaczeniem do użytku liturgicznego (nie mówimy tu bowiem o chociażby tańcach maryjnych z Montserrat). Jeśli ktoś intuicyjnie poczuje różnicę w tych czasach, nie będzie go nużył chorał, który pojedyncze sylaby potrafi multiplikować w nieskończoność. A jeśli ktoś przez zasłyszany nasz śpiew podczas mszy świętej poczuje, że jest gdzieś indziej, że to zupełnie inna przestrzeń, niż przestrzeń jego codzienności, to jesteśmy na dobrej drodze. Taki ktoś wszedł na szczyt. Niech teraz znajdzie na nim źródło.

Krzysztof H. Olszyński

sobota, 9 lipca 2016

Fons et culmen, czyli msza święta śpiewem bogata

Minęło sporo czasu, odkąd ogłaszaliśmy nasze ostatnie nabożeństwo. Nie oznacza to jednak, że w ostatnich miesiącach ustaliśmy w działaniach. Tak się akurat złożyło, że w tym roku wyjątkowo często zapraszani byliśmy do udziału w rodzinnych wydarzeniach, podczas których przygotowywaliśmy oprawę muzyczną mszy świętej. Takie msze święte przygotowane przez nas nazywamy FONS ET CULMEN.

Działania Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” można przyrównać do drzewa o trzech konarach. Pierwszym, zarówno chronologicznie, jak i pod względem naszego zaangażowania jest cykl nabożeństw okresowych, w których tło do rozważań danej tajemnicy stanowi dawna muzyka religijna. Drugim jest cykl Rekolekcji dla facetów z naukami stanowym dla mężczyzn, jakie przygotowujemy w Szczecinie. Trzecim zaś to posługa muzyczna podczas uroczystych mszy świętych sprawowanych w wyjątkowych okolicznościach.

Konstytucja o Liturgii nazywa Liturgię Świętą naszym źródłem i szczytem (łac. fons et culmen). Liturgia, czyli powszechna modlitwa Kościoła, powinna być dla nas źródłem, a więc siłą do codziennego życia, jak i szczytem, czyli najważniejszym wydarzeniem naszej codzienności. Właśnie określeniem Fons et culmen nazwaliśmy naszą posługę podczas sprawowanych w wyjątkowych okolicznościach uroczystych mszach świętych. Od początku tego roku zdarzyło się nam uczestniczyć w takich mszach pięć razy.

Pierwszą z uroczystych okazji była msza święta z udzieleniem sakramentu chrztu świętego córce naszego projektowego małżeństwa. Była to zarazem druga okazja w naszej historii do śpiewania przy tak radosnej okazji. Poprzednim razem, kilka lat temu w Szczecinie, przygotowaliśmy śpiewy chorałowe i renesansowe. Tym razem, w Warszawie, wzbogaciliśmy zestaw śpiewów o polskie rotuły (renesansowe pieśni bożonarodzeniowe), gdyż chrzest wypadał w styczniu.

Druga okazja towarzyszyła zupełnie innym chwilom. Żegnaliśmy naszych bliskich, a śpiewy chorałowe mszy Requiem towarzyszyły ich ostatniemu pożegnaniu. W tej roli nie mieliśmy możliwości jeszcze nigdy zaśpiewać, jednak mszę pogrzebową (nazywaną Requiem lub Missa pro defunctis) śpiewaliśmy już trzykrotnie – podczas koncertu w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa w Chwarszczanach (2011 r.), a także w ramach prowadzonego przez nas różańca wypominkowego Requiem aeternam. Tym razem śpiew ten pojawił się w najbardziej właściwym dla siebie kontekście – podczas dwóch mszy pogrzebowych, sprawowanych w Hajnówce. Naszych bliskich żegnaliśmy wtedy także ludowymi śpiewami o przemijaniu.

Kwiaty, również na torcie,
dostarczył Zielony Kombinat
Trzecia okazja była znów odmienna w nastroju. Wydawaliśmy za mąż dwie koleżanki z naszego śpiewaczego grona i obie zdecydowały się na powierzenie nam przygotowania oprawy liturgicznej mszy ślubnej. Odpowiedzialni byliśmy więc nie tylko za śpiew, lecz także za czytania. Pieśni, które śpiewamy przy okazji zawierania związku małżeńskiego, to śpiewy chorałowe, a także psalmy renesansowe. Mszę świętą rozpoczynamy psalmem Wszytcy są błogosławieni (Cyprian Bazylik, Jan Lubelczyk), opowiadającą o tym, że bogobojnemu człowiekowi Bóg błogosławi długim życiem i licznym potomstwem. Ofiarowanie to czas antyfony Ubi caritas et amor (Tam gdzie jest miłość, tam mieszka Bóg). A ponieważ był to ślub naszych koleżanek, nie zabrakło także ich ulubionych pieśni z repertuaru Projektu (O Virgo splendens). Naszym nowym odkryciem są pieśni ślubne ze Śpiewnika pelplińskiego, którego facsimilie ukazały się niedawno. Przy okazji pierwszego ślubu mieliśmy okazję świętować na skraju Puszczy Białowieskiej, podczas drugiego – w sercu Mazur. W obu przypadkach oprawę florystyczną kościoła zapewniał Zielony Kombinat, awangardowa pracownia florystyczna jednego z naszych Projektowiczów. Przed nami jeszcze jedna okazja ślubna; msza ślubna z cyklu Fons et culmen niedługo zabrzmi w Pustelni św. Salomei w Ojcowie.


Posługa śpiewem przy okazji wzniosłych wydarzeń to, jakkolwiek pusto by to nie brzmiało, wyjątkowo silne doświadczenie, które bardzo mocno pokazuje nam naturę śpiewu. W takich momentach bardzo łatwo przekonujemy się, jak bardzo ludzie nie chcą muzycznego banału, jak bardzo potrzebują wzniosłej oprawy takich wzniosłych chwil. Bardzo często to pragnienie pozostaje nieuświadomione do momentu, aż cała uroczystość dobiegnie końca. Niech przykładem będzie tutaj przyjęcie, bądź co bądź trudnego w odbiorze śpiewu żałobnego (pieśni chorałowe były bardzo skomplikowane jak na dzisiejsze standardy, a teksty pieśni ludowych mówiły o przemijaniu w sposób tak dosadny, w jaki dzisiaj o śmierci się nie mówi). Po pierwsze, znakomicie sprawdził się mieszanym środowisku wyznaniowym Podlasia, tworząc główną treść czuwania przy zmarłym. Po drugie, ludzie w takim momencie znacznie bardziej pragną poważnych, głębokich tekstów ze szlachetną melodią, o które nieraz trudno w codziennej praktyce wykonawczej podczas liturgii. Jeden z komentarzy po naszym śpiewie chorału podczas mszy pogrzebowej brzmiał: To był pogrzeb katolicki? To my takie śpiewy mamy?  I było to szczere zdziwienie z nutą zachwytu, nie oburzenia.

Frendsie - selfie wykonane z przyjaciółmi

sobota, 30 czerwca 2012

Fons et culmen: Missa Novella – kolejna projektowa Msza św. Prymicyjna

Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię,
nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię,
prorokiem dla narodów ustanowiłem cię.
Jr 1,5

          Dnia 16. czerwca 2012 roku diecezji drohiczyńskiej przybyło pięciu kapłanów. Jednym z nich jest nasz współprojektowicz, ks. Błażej Samociuk.


          Ks. Błażej w naszym Projekcie wspominany jest często za sprawą niezwykłego wykonania melorecytacji pasyjnej w czasie nabożeństwa „Via Crucis” w 2011 roku w Warszawie. Ilekroć powracam do nagrania „Chryste Panie Wszechmogący”, jestem głęboko przekonana, że niezwykłość tego śpiewu musi wynikać z głębokiej miłości do Chrystusa. Bo nie można pięknie śpiewać czy mówić o Panu Jezusie, Jego męce, opowiadać o Prawdziwej Miłości, jeśli się tej Miłości nie poznało i nie ukochało.
          Sądzę, że nikt z nas nie spodziewał się, że jadąc do Kodnia z nadziejami na wygraną Polski w meczu z Czechami na Euro 2012, wrócimy co prawda bez awansu naszych piłkarzy, ale za to z sercami pełnymi wzruszeń i wdzięczności za dar kapłaństwa ks. Błażeja. Wybraliśmy się w składzie podwójnego kwartetu (czyt. 8 osób) żartując, że na dworze Zygmunta Starego taka ilość śpiewaków budziła wielki szacunek wśród nadwornych gości. W Terespolu przywitał nas sam Prymicjant i oddał w serdeczne dłonie brata Marka, który zawiózł nas do Kodnia drogą „nie najkrótszą, ale najładniejszą”, dzięki czemu mogliśmy także zatrzymać się w Kostomłotach, by nawiedzić neounicką cerkiew św. Nikity. W Kodniu przywitała nas Matka Boża – Królowa Podlasia i Matka Jedności, a także Siostry Sercanki, które użyczyły nam swojej gościny.

          Po opóźnionym przybyciu alumnów z Drohiczyna (naszych tenorów) i odbyciu szybkiej próby zaczęliśmy odliczać minuty do pierwszego gwizdka Craiga Thomsona. Nawet siostry Sercanki okazały się wiernymi kibicami drużyny narodowej i dały się wciągnąć, chociaż na chwilę, w oglądanie meczu. Niestety przegrana z Czechami okazała się brzemienna w skutki nie tylko dla reprezentacji Polski, ale także dla głosów męskich, które przerwaną meczem próbę przedprymicyjną skończyły dopiero po północy.
         Niedzielny poranek spędziliśmy w sielskiej atmosferze. Przygotowane przez Siostry śniadanie mogliśmy zjeść w ogrodzie, otoczeni zielenią i ciszą, wśród igrającego światłocienia... Jednak wkrótce przyszedł czas na ciężką pracę i ostatnie szlify nad pieśniami. Próba akustyczna w Bazylice wypadła dobrze, więc mogliśmy się skupić na dopracowywaniu szczegółów.
          W niedzielę, 17 czerwca, tuż przed południem, wraz z procesją całej wspólnoty parafialnej wyruszyliśmy do domu ks. Błażeja. Z kolei od domu rodzinnego do kościoła Prymicjanta otoczonego wieńcem z dębowych liści odprowadziły dziewczynki, które w tym roku przystąpiły do Pierwszej Komunii Świętej. O muzyczną oprawę procesji dbała miejscowa orkiestra dęta. Po powitaniu i pierwszych życzeniach rozpoczęliśmy mszę św. hymnem „O Stworzycielu, Duchu przyjdź”. Msza święta prymicyjna stała się okazją do dostrzeżenia cudu tajemnicy powołania, bo ks. Błażej, który jeszcze niedawno towarzyszył nam we wspólnym śpiewaniu nabożeństw, teraz stał się wyjątkowym narzędziem w rękach Pana Boga. Szczególnie wzruszającym momentem był dla mnie czas konsekracji, gdyż żywy i prawdziwy Chrystus stał się obecny w Najświętszym Sakramencie właśnie dzięki posłudze ks. Błażeja, dzięki jego wiernemu odpowiadaniu „tak” na Boże wezwanie. Po Eucharystii nadszedł czas na podziękowania, które były jakby na nowo wędrówką ks. Błażeja od domu rodzinnego do miejsca, w którym teraz stał – przy ołtarzu. Rodzice, rodzeństwo, przyjaciele, kapłani – wszyscy mieli swój udział w kształtowaniu powołania ks. Błażeja. Na zakończenie każdy mógł otrzymać indywidualne błogosławieństwo prymicyjne, więc kapłańskie ręce miały od razu wiele do zrobienia, bo wspólnota parafialna nie zawiodła licznie przybywając na wspólne święto. W czasie błogosławieństwa prymicyjnego i my mieliśmy najwięcej śpiewania, chociaż dzieliliśmy się tą posługą z orkiestrą dętą.
          Po błogosławieństwie Prymicjant zaprosił wszystkich do wspólnego świętowania do pobliskiej szkoły. Podczas uroczystego obiadu pojawiła się okazja złożenia pisemnych pamiątkowych życzeń dla księdza Prymicjanta przy specjalnie zaaranżowanym stole, na którym płonęła lampa naftowa. Stała się ona symbolem tego wyjazdu, gdyż mieliśmy z nią sporo zabawy – po drodze wylała się z niej nafta. Przy okazji pozdrawiamy wszystkich podróżnych IC TLK, którzy mogą mieć dziwne odczucie, że w pociągu coś... śmierdzi... naftą?!
          A w Warszawie jak zwykle byliśmy zdziwieni, że czas minął tak szybko, że pora się rozstawać i to na dłużej, bo przed nami sezon urlopowy.

Joasia Krasowska

SOPRAN
Emilija Jermolavičiūtė
Jowita Sielska

ALT
Joanna Krasowska
Agnieszka Skórzewska

TENOR
al. Wojciech Łuszczyński
al. Przemysław Skierski

BAS
Przemysław Kisło
Krzysztof H Olszyński

piątek, 17 czerwca 2011

Fons et culmen: Missa Novella o. Marka Krzyżkowskiego CSsR – napisy końcowe

Przechowujemy ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas (2 Kor 4,7)
Te słowa św. Pawła były myślą przewodnią radosnego wydarzenia – Mszy Prymicyjnej (łac. Missa Novella) o. Marka Krzyżkowskiego CSsR, podczas której nasz Projekt wraz z kwintetem instrumentalnym z Ośrodka Liturgicznego w Chorzowie posługiwał muzycznie. Ta wyjątkowa Msza św. odprawiona została 12. czerwca w rodzimej parafii o. Marka – kościele św. Bartłomieja Apostoła w Jastrzębi (diec. tarnowska).
Nasza podróż na kolejne wydarzenie z cyklu „Fons et culmen” wielu z nas wyruszyło tuż po zakończeniu zawodowych obowiązków w piątek. Była już głęboka noc, gdy dotarliśmy do Domu Pielgrzyma w Tuchowie, gdzie po integracyjnej herbatce z braćmi, podczas której umysły zebranych zajmowały głównie niekonwencjonalne metody wykorzystania mikrofali, poczyniliśmy niezbędne przygotowania do porannej próby i udaliśmy się na spoczynek.

Następnego dnia, w sobotę 11. czerwca, intensywne przygotowania rozpoczęły się od samego rana. Próby odbywały się w auli wykładowej Wyższego Seminarium Duchownego. Do wspólnego śpiewu dołączyli posługujący z nami po raz pierwszy Sandra, Ewa i Daniel z Gliwic, Kinga ze Szczecina, bracia Tomasz i Wacław. Później zjawiła się również Irena z niedalekiego Żabna, która wsparła nas swoim profesjonalnym przygotowaniem muzycznym, a jej mąż Andrzej znakomicie sprawdził się w roli kierowcy. Po obiedzie w klasztorze i krótkiej przerwie czekał nas pierwszy sprawdzian - śpiew podczas Mszy Prymicyjnej w klasztornej kaplicy redemptorystów, którą to Mszę o. Marek odprawił dla członków Koła Misyjnego. I tu po raz kolejny potwierdziła się teoria, że ludzie z różnych miast z całej Polski potrafią bardzo szybko się zgrać i pięknie zaśpiewać. A może to, jak się mówi „Pan Bóg czuwa”? Radosna, rodzinna atmosfera, piękna Liturgia ozdobiona śpiewem chorałowym, a także błogosławieństwo prymicyjne sprawiły, że faktycznie poczuliśmy się naczyniami, które Pan Bóg napełnia swą mocą. Następnie udaliśmy się przed łaskami słynący obraz Matki Boskiej Tuchowskiej. W sanktuarium toczyły się prace renowacyjne, jednak folia zwisająca z rusztowań nie przeszkodziła nam w zapoznaniu się z wnętrzem świątyni. Brat Wacław zapewnił najpierw, że „żaden z niego przewodnik”, a potem rozpoczął fascynującą opowieść i o klasztorze, i o założycielu, i o członkach Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela wyniesionych na ołtarze.
Dodatkową atrakcją było zwiedzanie przyklasztornego Muzeum Misyjnego i ruchomej szopki, a także Muzeum Etnograficznego, gdzie można było nie tylko przenieść się do egzotycznych krajów, ale i cofnąć się w czasie o jakieś 100 lat i przekonać się na przykład jak wyglądał pierwowzór lodówki. Po tych fascynujących podróżach w czasie i przestrzeni wróciliśmy do auli, żeby dalej pracować nad pieśniami religijnymi – tymi dawnymi, jak i nowszymi. Po kolacji, mimo wyczerpania intensywnym warsztatem, wciąż ciekawi okolicy poszliśmy zwiedzić nocny Tuchów.
Następnego dnia, w niedzielny ranek zostaliśmy przewiezieni do Jastrzębi, gdzie w drewnianym barokowym kościele pod wezwaniem św. Bartłomieja Apostoła miała odbyć się główna uroczystość. Podczas Mszy św. modliliśmy się m. in. cyklem mszalnym Orbis Factor, a także przygotowaliśmy śpiewaną lekcję ze Starego Testamentu i epistołę. Trzeba przyznać, że głęboka religijność mieszkańców Małopolski i ich tradycyjny ludowy śpiew wraz z chorałem gregoriańskim tworzyły niezwykłą wzniosłą atmosferę.
To pierwsze z projektowych działań podjęte na południu Polski, które trzeba przyznać, że urzekło nas malowniczym krajobrazem (choć obiecanych Tatr na horyzoncie nie dane nam było ujrzeć), żywą bogatą tradycją ludową, serdecznością i gościnnością jej mieszkańców.

Emilija Jermolavičiūtė, Krzysztof  H. Olszyński

 

SOPRAN:
Magdalena Chomać
Emilija Jermolavičiūtė
Irena Miękina
Jowita Sielska
Maria Magdalena Wolińska

ALT:
Kinga Czyżycka-Modrzejewska
Elżbieta Krytkowska
Sandra Kurcab
Agnieszka Skórzewska
Ewa Wieczorek

TENOR:
Daniel Gedzar
Łukasz Krytkowski
br. Tomasz Mikołajczyk CSsR
br. Wacław Zyskowski CSsR

BAS:
Przemysław Kisło
Krzysztof Hubert Olszyński

TRANSPORT:
br. Stanisław Paprocki CSsR
Andrzej Miękina

KWINTET SMYCZKOWY
kwintet z Ośrodka Liturgicznego Ruchu Światło – Życie archidiecezji katowickiej przy parafii św. Jadwigi w Chorzowie w składzie:
Marta Wawszczak (klarnet)
Zuzanna Sawicka (skrzypce)
Agnieszka Sawicka (skrzypce)
Karolina Olszowska (altówka)
Marta Sawicka (wiolonczela)

czwartek, 2 września 2010

Konsekracja kościoła św.Klary w Hajnówce

 autor: ks. Artur Płachno
          W dniach 10-11 sierpnia 2010 mieliśmy przyjemność uczestniczyć w podniosłych wydarzeniach, jakie miały miejsce w klasztorze mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji w Hajnówce. Wspólnota sióstr świętowała uroczyście konsekrację przyklasztornego kościoła św. Klary.
          Siostry klaryski przybyły do Hajnówki z Pniew (arch. poznańska) siedem lat temu. Przed s. Franciszką, s. Barbarą i s. Bogumiłą stanęło zadanie budowy nowego klasztoru wraz z Tronem Eucharystycznym – kościołem, w którym trwałaby nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu. Początkowo siostry mieszkały w domku jednorodzinnym przy ul. Topolowej, jednak kiedy tylko pierwsze skrzydło klasztoru nadało się do zamieszkania (a trzeba przyznać, iż tempo budowy mają siostry oszałamiające), przeniosły się tamże. Dziś zabudowania klasztorne to dwa skrzydła, mieszkanie kapelana i kościół św. Klary. Gotowe są fundamenty pod trzecie skrzydło, w którym mieścić się będzie ośrodek rekolekcyjny.
            Kompleks budynków nawiązuje swą architekturą do pierwszego klasztoru sióstr klarysek w Asyżu. Krużganki klasztorne są wzorowane na tych włoskich, do tego cała bryła kościoła inspirowana jest kościołem św. Damiana. Nad całość wznosi się wieża, będąca kopią wieży z bazyliki św. Klary mieszczącej się w Asyżu.
autor: ks. Artur Płachno
            Wnętrze kościoła ujmuje swoją skromnościa, a zarazem smakiem wykonania. Oszczędne zdobnictwo, białe ściany i znaczne użycie kamienia znakomicie oddaje mniszego ducha tego miejca – miejsca modlitwy i pokuty. W kościele znajduje się pięć kamiennych mozaik – dwie w prezbiterium ukazują św. Franciszka i św. Klarę, a trzy na frontonie kościoła – cheruby w geście adoracji Najświętszego Sakramentu z zachętą „Venite, adoremus”. Zaraz nad nadbramną mozaiką znajduje się rozeta o ponaddwumetrowej średnicy – zarówno ona, jak i pozostałe witraże w kościele powstały w Poznaniu. „W zasadzie kościół jest ukończony.” – mówi nam s. Kamila OCPA, która w zgromadzeniu pełni funkcję zakrystianki. – „Zakrystia również jest w pełni wyposażona. Część wyposażenia przywieźliśmy z Niemiec, chociażby kościelne ławki i szafy na szaty liturgiczne. Figura Maryi z Dzieciątkiem na prawym ołtarzu bocznym pochodzi z 1903 roku. Ołtarz boczny po drugiej stronie jest jeszcze pusty i to w zasadzie jedyna rzecz do dopracowania. Jeszcze nie wiemy, czyj wizerunek się tutaj znajdzie, być może św. Józefa.”
            O historii sióstr klarysek opowiedziała nam s. Bogumiła OCPA, jedna z trzech przybyłych do Hajnówki przed siedmiu laty. Rozmowę z nią, przeprowadzoną przez al. Błażeja Samociuka, można wysłuchać poniżej.

Powered by eSnips.com

            Kościół św. Klary został konsekrowany przez JE bpa Antoniego Pacyfika Dydycza OFMCap dnia 10. sierpnia 2010 podczas uroczystej Mszy św. o godz. 16.00 Był na niej obecny również nasz Projekt Muzyczno-Liturgiczny „Wschód-Zachód”. Podczas świętych obrzędów odpowiedzialni byliśmy za śpiew podczas obrzędu przekazania kościoła biskupowi (zaraz na początku, na zewnątrz świątyni), powierzono nam również przygotowanie Litanii do Wszystkich Świętych. Po wnikliwym przestudiowaniu ceremoniału i kilku próbach otrzymaliśmy również zadanie czuwania nad przebiegiem samego obrzędu konsekracji.

ŚPIEW
Jowita Sielska
Agnieszka Skórzewska
al. Błażej Samociuk
Karol Jankowski
Krzysztof Hubert Olszyński

SŁUŻBA LITURGICZNA
al. Błażej Samociuk
Karol Jankowski
Krzysztof Hubert Olszyński

            Przedłużeniem radości z konsekracji nowej świątyni był odpust św. Klary przypadający na dzień następny. Podczas Mszy św. odpustowej Projekt Muzyczno-Liturgiczny „Wschód-Zachód” odpowiedzialny był za prowadzenie całości śpiewów oraz Liturgię Słowa Bożego. Mszę rozpoczął śpiew hymnu „Klaro, ozdobo naszego zakonu”, pochodzącego z brewiarza franciszkańskiego, który przedstawia św. Klarę jako wierną uczennicę szkoły św. Franciszka, z którą możemy teraz wspólnie się modlić. Wyrazem tej modlitewnej wspólnoty ze świętą była osobista adoracja jej relikwii, której towarzyszył śpiew psalmu CXVIII „Chwalcie Pana prze dobroć Jego niewymowną”, mówiącego o nieprzebranej dobroci Bożej i będącego gestem dziękczynienia. Jednak zdecydowanie najbardziej ujmującym był śpiew na komunię. Trzeba przyznać, iż słowa „U drzwi Twoich stoję Panie” w miejscu wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu, nabierają dodatkowego znaczenia, a cała pieśń staje się przyczynkiem do głębszej refleksji na temat Tego, który „pod postacią chleba prawdziwym Bogiem jest z nieba”.

Magdalena Chomać (sopran)
Jowita Sielska (sopran)
Agnieszka Skórzewska (alt)
al. Błażej Samociuk (tenor)
Krzysztof Hubert Olszyński (bas)

autor: ks. Artur Płachno


           Siostry klaryski zapraszają na nabożeństwa w kościele św. Klary: w dni powszednie Msze św. sprawowane są o godz. 7.00, w niedzielę o 9.00. Codziennie w godzinach 10.00-17.00 trwa adoracja Najświętszego Sakramentu, zakończona wspólnym różańcem.

środa, 16 czerwca 2010

Fons et culmen: Missa Novella ks. Karola Biegluka. Napisy końcowe.

Niezrównanym programem i mówcą dla chrześcijanina
jest dramat Kalwarii i kapłan Jezusa Chrystusa.
Dom Lambert Beauduin, „Modlitwa Kościoła”, AD 1914

      Dramat Kalwarii, jaki rozegrał się po raz pierwszy przez namaszczone kapłańskie ręce ks. Karola Biegluka, był przede wszystkim wyjątkowy z racji na ogrom cudu przemiany Świętych Darów. Bez wątpienia był on równocześnie ogromnym przeżyciem dla samego księdza Prymicjanta, a także dla wszystkich zgromadzonych. Wszyscy widzieliśmy drżące ręce, gdy ks. Prymicjant odkładał na patenę Świętą Hostię po jej okazaniu. „Uderzyła mnie myśl, że mam w rękach Boga i ręce zaczęły mi się trząść” – wspomina teraz ks. neoprezbiter. Świadomość kapłana zaangażowanego w Święte Czynności z pewnością przemówiła mocniej do wszystkich zebranych niż wszelkie komentarze, wprowadzenia, wyjaśnienia i inne słowa dodane, które nieraz słyszymy z prezbiterium. Prawdziwie to przez tego kapłana i ten realny dramat Kalwarii mówił do nas Jezus Chrystus.
      Ponieważ ryt łaciński jest rytem śpiewanym, dramatowi Kalwarii towarzyszyły pieśni. Zdecydowaliśmy się wykonać następujące:

części stałe z cyklu Mszy XI Orbis Factor („Stworzyciel świata”). Poszczególne elementy tego cyklu datowane są na okres od X (Gloria) do XVI (Kyrie, wersja B) wieku, muzycznie nawiązują do hymnu „Orbis factor, Rex aeternae eleison” („Stworzycielu świata, wiekuisty Królu, zmiłuj się”). Cykl przeznaczony jest na niedziele II klasy (w zreformowanym kalendarzu liturgicznym na niedziele w ciągu roku).

Introibo ad altare Dei – psalm XLII z antyfoną „Introibo ad altare Dei, sumam Christum: qui renovat juventutem meam” (“Przystąpię do ołtarza Bożego, przyjąć Chrystusa, który rozwesela młodość moją”) w liturgii tradycyjnej pełni funkcję modlitwy u stóp ołtarza. My wykorzystaliśmy go podczas procesyjnego wprowadzenia księdza Prymicjanta do świątyni.

Liturgia Słowa Bożego – czytanie z Proroka, Epistoła oraz Ewangelia zostały uroczyście zaśpiewane. Współczesną melodię aklamacji „Alleluia” połączyliśmy z jubilacyjną melodią wersetu w drugim tonie.

Modlitwa Wiernych – melodia odpowiedzi „Kyrie eleison” inspirowana była „Ektenią Żarliwego Błagania”, która w Boskiej Liturgii św. Jana Chryzostoma występuje zaraz po homilii.

Duch Pański nade mną oraz Tylko w Bogu – dwie pieśni autorstwa Dawida Kusza OP, inspirowane kompozycjami barokowymi.

U drzwi Twoich – tradycyjna pieśń eucharystyczna (źródło: Śpiewnik Kościelny czyli Pieśni Nabożne z Melodyjami w Kościele Katolickim Używane a dla Wygody Kościołów Parafijalnych przez X. M. M. Mioduszewskiego Zgrom. XX. Miss. Zebrane, Kraków, w drukarni Stanisława Gieszkowskiego. 1838) we współczesnej harmonizacja Jacka Sykulskiego.

Kantyk trzech młodzieńców – wybór pierwszego śpiewu podczas Błogosławieństwa Prymicyjnego był uzasadniony. Mszał Rzymski (wyd. 1962 r.) po obrzędach Mszy św. zamieszcza „Gratiarum actio post Missam” („Akty dziękczynienia po Mszy św.”). Jedna z dwunastu formuł do wyboru zawiera: „Kantyk trzech młodzieńców” (Dn 3, 57-88.56) i psalm 150 wraz z antyfoną, versiculusem i oracją. Za ich odmówienie przysługiwał ongiś odpust cząstkowy.

Ps XXIV: I ziemia, i cokolwiek – w opracowaniu dwugłosowym przez anonima podpisującego się inicjałami I.R. Źródło: Pieśni co przednieysze z Kancyonała wielkiego Torunskiego wybrane a w tey ninieyszej formie dla nabożeństwa y zboru Krześcijańskiemu ku potrzebie wydane. Tym są przydane 33 Psalmy Jana Kochanowskiego i zwyczainemi tego mieysca notami wydrukowane w Brzegu u Krysztofa Tszorna Roku Pańskiego 1670.

Ave vera virginitas - utwór ten stanowi fragment motetu „Ave Maria… Virgo serena”, skomponowanego w Mediolanie w 1484/85 roku przez Josquina des Prez, pierwszego mistrza renesansowej polifonii wokalnej.

Ps CXVIII: Chwalcie Pana prze dobroć Jego niewymowną – źródło: „Melodiæ na Psałterz Polski przez Mikolaia Gomółke uczynione, przekładania Jana Kochanowskiego, drukarnia Łazarza Andrysowicza w Krakowie, 1580 r.”

Jeszcze raz ogromne podziękowania wszystkim osobom zaangażowanym w przygotowanie wydarzenia „Fons et culmen: Missa Novella ks. Karola Biegluka”:

SOPRANY
Magdalena Chomać
Ewelina Wawrzyniak
Agnieszka Skórzewska

ALTY
Anna Bosiacka
Elżbieta Krytkowska

TENORY
Łukasz Krytkowski
al. Błażej Samociuk

BASY
Karol Jankowski
Krzysztof Hubert Olszyński

WODZIREJKI BIESIADY
Anna Bosiacka
Magdalena Chomać

PRZYGOTOWANIE PANTOMIMY
Anna Bosiacka
Katarzyna Łuszczyńska
Wojciech Łuszczyński
al. Błażej Samociuk
Ewelina Wawrzyniak

KUCHNIA
Jadwiga Olszyńska

Bardzo dziękujemy za pomoc w przygotowaniach również mniszkom Klaryskom od Wieczystej Adoracji oraz ks. prof. Jarosławowi Kuźmickiemu.

Gorące Bóg zapłać należy się również naszemu sponsorowi, firmie CDM Okna i Drzwi, za bezpłatny druk i oprawę nut i innych materiałów.

niedziela, 30 maja 2010

Zaproszenie! Fons et culmen: Missa Novella ks. Karola Biegluka

          Zapraszamy na kolejne wydarzenie z udziałem Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód-Zachód”. Tym razem w cyklu „Fons et culmen” wykonamy oprawę Mszy świętej Prymicyjnej (po łac. Missa Novella) ks. Karola Biegluka. Podczas uroczystej Liturgii św., sprawowanej w XI Niedzielę w ciągu roku (III Niedzielę po Pięćdziesiątnicy) wykonamy części stałe z cyklu Orbis Factor (Msza XI), psalmy w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego i w opracowaniu Mikołaja Gomółki (Ps CXVIII: Chwalcie Pana prze dobroć Jego niewymowną) oraz IR (Ps XXIV: I ziemia, i cokolwiek), a także sięgniemy do europejskiego repertuaru (Josquin des Prez, Ave vera virginitas).
          Ksiądz diakon Karol Biegluk przez 6 lat odbywał formację oraz studiował teologię w Wyższym Seminarium Duchownym im. Serca Jezusowego w Drohiczynie. W lutym tego roku obronił pracę magisterską w zakresie teologii moralnej traktującą o problemie narkomanii w nauczaniu Jana Pawła II.
          Bardzo serdecznie zapraszamy do kościoła pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i św. Stanisława, Biskupa i Męczennika, w Hajnówce (diec. drohiczyńska) w niedzielę, 13. czerwca Roku Pańskiego 2010, na godzinę 12.00.

Z pnia kiełkuje nowy pęd... FONS ET CULMEN – nowa gałąź naszej działalności

          Do tej pory w ramach Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód-Zachód” realizowaliśmy nasze autorskie pomysły w dwóch dziedzinach: cyklu nabożeństw oprawianych tematycznymi śpiewami z zakresu dawnej muzyki religijnej oraz „Rekolekcji dla facetów” – spotkań z naukami stanowymi dla mężczyzn. W tym roku z Projektowego pnia kiełkuje trzecia gałąź, którą nazwaliśmy „Fons et culmen”.

       Słowa „Fons et culmen” pochodzą z Konstytucji o Liturgii Świętej SACROSANCTUM CONCILIUM, w której czytamy (KL 10): Attamen Liturgia est culmen ad quod actio Ecclesiae tendit et simul fons unde omnis eius virtus emanat (Liturgia jednak jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i zarazem jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc). Formuła „Fons et culmen” (źródło i szczyt) najlepiej więc oddaje istotę Liturgii Świętej. Albowiem cel każdej celebracji liturgicznej jest dwojaki. Oddajemy w niej chwałę Bogu, a ponieważ czynimy to w sposób najdoskonalszy, uczestnicząc w ten sposób w zapowiedzi Niebieskiego Jeruzalem, staje się to szczytem naszej modlitwy. Z drugiej strony uczestnicząc w świętych obrzędach uświęcamy się sami, a więc są one dla nas źródłem uświęcenia. Dlatego też słowa „Fons et culmen”, zwięźle oddające zadania wiernych uczestniczących w Bezkrwawej Ofierze, obraliśmy jako hasło przewodnie dla Mszy świętych sprawowanych w wyjątkowych okazjach, do których pragniemy przygotowywać oprawę muzyczną, bazując na szlachetnych i uświęconych modlitwą wielu pokoleń pieśniach.

          Cykl „Fons et culmen” rozpoczęliśmy 15. maja 2010 roku, przygotowując i wykonując oprawę muzyczną Mszy św. ślubnej w kościele pw. Matki Bożej Królowej Polski w Przelewicach (arch. szczecińsko-kamieńska). Było to niejako wydarzenie „wewnątrzprojektowe”, albowiem uczestniczyliśmy w radości zawarcia związku małżeńskiego osób zaangażowanych w działania naszego Projektu. Tym większa nasza radość, że tym wydarzeniem otworzyliśmy nowe pole naszej działalności. W tym roku planujemy przygotować jeszcze dwie Msze św. z tego cyklu – jedną jako Mszę św. Prymicyjną, drugą podczas konsekracji kościoła św. Klary przy klasztorze Mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji (obydwie w Hajnówce, diec. drohiczyńska).