Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 sierpnia 2016

Świętujemy dziesięciolecie (4): kolejne gałęzie naszego drzewa

Odległość między Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km. Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180 osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. To już dziesięć lat, proszę Państwa.

Czwarta edycja Rekolekcji dla facetów (Wielki Post, 2010)
Nocne dyskusje w męskim gronie podczas pielgrzymki do Częstochowy zaowocowały refleksją, jak mało w dzisiejszym Kościele jest treści skierowanych do mężczyzn. Lub inaczej – bo właściwie nie o treści tu chodzi, a o formę. Słuchanie dzisiejszych nauk o potrzebie kochania, które w przeważającej mierze są słodkimi rozważaniami, a nie tworzeniem wyzwań, rozmija się z męską naturą. Jezus znacznie częściej przedstawiany jest jako Baranek Boży, pokornie prowadzony na rzeź. Niewielu kapłanów wspomina o tym, że ten sam Baranek jest zarazem Lwem Judy, który wiązał bicz ze sznurków i z zapalczywością wyrzucał kupców ze świątyni.
Piąta edycja Rekolekcji dla facetów (Adwent, 2011)
Te przemyślenia miały miejsce długo przed powstaniem Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód”, lecz właśnie ta refleksja przyczyniła się do zorganizowania rekolekcji z naukami stanowymi dla mężczyzn. Pomysł wypłynął od Łukasza i w momencie, gdy na wschodzie trwały przygotowania do pierwszego Ave magne Rex caelorum, na zachodzie trwały rozmowy i próby do pierwszych rekolekcji. Łukasz zorganizował scholę męską, która miała śpiewać chorał gregoriański. Inicjatywę nazwaliśmy roboczo Rekolekcje dla facetów, jednak nazwa na tyle dobrze pasowała do tego, co ma się na rekolekcjach zadziać, że pozostaliśmy przy niej. W jedną z niedziel Adwentu AD 2008, podczas wieczornej mszy akademickiej w archikatedrze szczecińskiej rozpoczęła się pierwsza edycja rekolekcji. Do tej pory było ich siedem – pierwsze dwie w archikatedrze, kolejne w kościele św. Jana Ewangelisty.
Fons et culmen: Sicut cervus, Msza chrzcielna ze śpiewem Męskiej Scholi Tradycyjnej (Szczecin, 2012)
Za każdym razem schemat był ten sam – msza święta z towarzyszeniem Męskiej Scholi Tradycyjnej, śpiewającej pieśni chorałowe i tradycyjne, a następnie nauki stanowe dla mężczyzn. Rekolekcje odbywały się w Wielkim Poście i Adwencie, a nauki wygłaszali kapłani z różnych zgromadzeń: chrystusowcy, dominikanie, redemptoryści. W międzyczasie okazało się, że wielu księży ma problem z zapowiadaniem tychże rekolekcji, próbując zmiękczyć ich nazwę. Określali je jako Tak zwane Rekolekcje dla facetów. Dobrze, że nie Rekolekcje dla tak zwanych facetów! Nazwa ta jednak pokazuje tę stronę męskiej osoby, która nie chce być ułożona w formę „pana”, czy „mężczyzny”. Chce być facetem i tyle.
Trzecia edycja Rekolekcji dla facetów (Adwent 2009)
Na rekolekcjach jest krótko i po męsku. I są wyzwania. Pomińmy temat, jak wielkim wyzwaniem nieraz bywa ich organizacja, a wspomnienie o nich zakończmy pięknym przypadkiem, gdy jeden z uczestników przyszedł na rekolekcje z żoną. A właściwie to żona przyszła za nim, ponieważ nie wierzyła, że jej mąż chce iść na rekolekcje z nauką dla mężczyzn i sama musiała to sprawdzić. Rekolekcje dla facetów to fenomen skupiający facetów w różnym wieku: od studentów po emerytów. Jak szkoda, że nauk stanowych obecnie w Polsce jest tak niewiele.
Fons et culmen: Missa Novella (Hajnówka, 2010)
Rekolekcje dla facetów są formą naszej działalności w Szczecinie, wiążącą się z istnieniem Męskiej Scholi Tradycyjnej. Jednak nasi Projektowicze śpiewają na mszach świętych nie tylko podczas rekolekcji. Zdarza nam się śpiewać w całym kraju podczas wyjątkowo uroczystych mszy świętych, związanych z ważnymi momentami życia osób i wspólnot. Tę naszą działalność zatytułowaliśmy Fons et culmen (łac. źródło i szczyt), bowiem liturgia, a więc msza święta, powinna być dla każdego z nas źródłem i szczytem. Źródło odświeża, szczyt wynosi nas poza codzienność. Świetna więc to przestrzeń dla muzyki, zwłaszcza dla śpiewów chorałowych, które właśnie dla liturgii zostały powołane do istnienia i które śpiewane poza nią, w ramach koncertów, przypominają polne kwiaty w wazonie. Też  piękne, choć nie tak zachwycające jak z całym kontekstem łanów roślin zielnych.
Fons et culmen: Msza ślubna (Przelewice, 2010)

Pierwsze Fons et culmen było nad wyraz wyjątkowe i symboliczne. Zaśpiewaliśmy podczas ślubu naszej projektowej pary – Eli i Łukasza. Wychowana w Hajnówce Ela i pochodzący ze Szczecina Łukasz spersonifikowali swoim związkiem nasze wschodnio-zachodnie działania. Otrzymali od nas wielki bochen chleba z napisem WSCHÓD-ZACHÓD, a do niego twaróg hajnowski i paprykarz szczeciński (oprócz prezentu symbolicznego był, rzecz jasna, bardziej konkretny!). Do dziś w ramach Fons et culmen, czyli posługi śpiewem podczas mszy świętych sprawowanych przy wyjątkowych okazjach, śpiewaliśmy czternaście razy na terenie sześciu diecezji, z czego najwięcej (trzy) w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Hajnówce.
Fons et culmen: Missa Novella (Jastrzębia, 2011)
Przez ostatnie sześć lat, odkąd wykiełkował pęd Fons et culmen, zaśpiewaliśmy na trzech mszach świętych prymicyjnych. Missa Novella w naszym wykonaniu zawiera chorałowe części stałe, a pozostały repertuar w dużej mierze dobierany jest przez konsultacje z księdzem prymicjantem. Msza Sicut cervus to msza z sakramentem chrztu świętego – śpiewaliśmy ją dwukrotnie. Opiera się ona na śpiewach chorałowych oraz psalmach w opracowaniach renesansowych. Najczęściej jednak zdarzało nam się śpiewać podczas mszy ślubnych – aż siedem razy. Za każdym razem zaczynamy psalmem Wszytcy są błogosławieni, opowiadającym o tym, że wiernym sobie ludziom Bóg błogosławi długim życiem i licznym potomstwem. Później jest czas na antyfonę Ubi caritas et amor, a także psalm I ziemia, i cokolwiek, wychwalający tych, którzy unikają składania fałszywych przysiąg. Centralnym punktem śpiewów Liturgii Słowa Bożego jest jubilacyjna alleluia według melodii chorałowych.
Fons et culmen: Msza ślubna (2012). Nominacja w kategorii: Najzimniejszy śpiew projektowy.

Dwiema wyjątkowymi mszami Fons et culmen była Msza bez prądu oraz Terribilis. Pierwsza z nich została odprawiona w Nowogardzie, w Uroczystość Zwiastowania NMP AD 2012. Dzień po zaśpiewaniu Via Crucis, pozostała na miejscu Męska Schola Tradycyjna, posługiwała śpiewem podczas rokrocznie odprawianej w miejscowej parafii mszy bez prądu – a więc bez sztucznego oświetlenia i nagłośnienia. Jedyne światło pochodzi od świec, a głos ludzki ma swój naturalny zasięg (kiedyś właśnie taki definiowano zasięg wspólnoty liturgicznej – ograniczał ją naturalny zasięg głosu celebransa).
Fons et culmen; Missa Novella (Kodeń, 2012)

Druga ze wspomnianych mszy towarzyszyła konsekracji kościoła św. Klary w Hajnówce. Dzień po uroczystości konsekracji, w kościele miał miejsce odpust św. Klary, a my tego dnia po raz pierwszy posługiwaliśmy śpiewem w świątyni, która stała się naszą macierzystą na wschodzie kraju. Nazwa tej mszy – Terribilis – to początkowe słowo Introitu mszy świętej na konsekrację kościoła, który opowiada o tym, jak bojaźń Boża przepełnia świątynię. Tak zaczęła się nasza ścisła współpraca z Mniszkami Klaryskami od Wieczystej Adoracji w Hajnówce.
Fons et culmen: Missa Novella (Jastrzębia, 2011)
Właśnie w czasoprzestrzeni liturgii, gdy czas mierzony jest nie jako ten ziemski (chronos), ale ten niebiański (kairos) w pełni można docenić wartość muzyki religijnej, o ile została skomponowana z przeznaczeniem do użytku liturgicznego (nie mówimy tu bowiem o chociażby tańcach maryjnych z Montserrat). Jeśli ktoś intuicyjnie poczuje różnicę w tych czasach, nie będzie go nużył chorał, który pojedyncze sylaby potrafi multiplikować w nieskończoność. A jeśli ktoś przez zasłyszany nasz śpiew podczas mszy świętej poczuje, że jest gdzieś indziej, że to zupełnie inna przestrzeń, niż przestrzeń jego codzienności, to jesteśmy na dobrej drodze. Taki ktoś wszedł na szczyt. Niech teraz znajdzie na nim źródło.

Krzysztof H. Olszyński

niedziela, 7 sierpnia 2016

Świętujemy dziesięciolecie (3): w stronę chorału gregoriańskiego

Odległość między Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km. Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180 osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. To już dziesięć lat, proszę Państwa.

Exaltata est 2014, Hajnówka
Zajmując się muzyką liturgiczną nie moglibyśmy nie mieć w swoim repertuarze żadnego śpiewu chorałowego. Różne są definicje chorału gregoriańskiego: od najbardziej ogólnej „łaciński jednogłosowy śpiew własny liturgii rzymskiej” po najbardziej rygorystyczną, która dodaje „…związany z osobą papieża Grzegorza Wielkiego”. Inne definicje ograniczają powstawanie chorału gregoriańskiego do czasu, gdy praktyka jego komponowania była żywa, a więc komponowano według przekazów ustnych, a nie według teorii zawartej w księgach (czyli jakoś do XI w.), nazywając śpiewy późniejsze śpiewami typu chorałowego. Do tego dochodzi wiele niuansów, których rozstrzyganie nie jest materią niniejszego tekstu. Traktując chorał gregoriański jako muzykę liturgiczną związaną z dawną kulturą muzyczną (a więc definiowaną przez muzykologów jako tą przed 1750 rokiem – umowną datą, wyznaczoną przez śmierć Bacha), w naszym repertuarze znalazły się 42 kompozycje chorałowe, co stanowi 1/3 naszego repertuaru. Śpiewaliśmy je podczas mszy świętych, a także w ramach dwóch nabożeństw. Msze święte omówione zostaną w kolejnym wpisie, teraz przyjrzymy się nabożeństwom Requiem aeternam i Exaltata est.
Requiem aeternam 2013, Hajnówka
Opisywany w drugiej części naszych wspomnień [LINK LINK LINK] koncert w Chwarszczanach był również pierwszą próbą poważnego zmierzenia się z chorałem gregoriańskim. Oprócz pieśni z Montserrat, dobranych pod kątem Maryi jako patronki dobrej śmierci, koncert …nunc et in hora mortis nostrae zawierał również chorałowe śpiewy pogrzebowe z Missa pro defunctis. Posłużyły one później jako podstawa do przygotowania nabożeństwa Requiem aeternam – Różańca św. Wypominkowego, podczas którego nie tylko śpiewaliśmy chorałową mszę pogrzebową, lecz także pieśni ludowe wykonywane przy konających. Zgodnie z naszym zwyczajem pierwsze nabożeństwo odprawiliśmy w Hajnówce, lecz po raz pierwszy w naszym nowym macierzystym kościele – przyklasztornym kościele św. Klary. Był to rok 2013. 
Requiem aeternam 2015, Łochów
Dwa lata później powtórzyliśmy je w Łochowie. Gdyby w Sevres istniał dział wzorców dla organizowania wydarzeń w parafii, z pewnością znalazłoby się tam Requiem aeternam z Łochowa. Ksiądz Piotr już dwa miesiące przed rozpoczął zapraszanie na ten niezwykły wieczór. Nigdy jeszcze nie spotkaliśmy się z tak kompleksowym zaangażowaniem duszpasterzy i wspólnot. Kościół był pełen, ksiądz proboszcz specjalnie z okazji nabożeństwa zakupił nową monstrancję, z Muzeum Diecezjalnego w Drohiczynie przyjechała zabytkowa czarna żałobna kapa, a po wszystkim wcinaliśmy doskonałe ogóreczki słodko-kwaśne. O tak, to przyjęcie nas w Łochowie bardzo długo zapadnie w naszej pamięci jako to wzorowe i wymarzone.
Exaltata est 2014, Hajnówka
Rok po pierwszym Requiem aeternam, które to oprócz śpiewów chorałowych zawierało także kompozycje ludowe, zdecydowaliśmy się pójść krok dalej, przygotowując nabożeństwo całkowicie złożone ze śpiewów chorałowych. Tak powstał Exaltata est – Apel Jasnogórski na Uroczystość Wniebowzięcia NMP. Śpiewy pochodziły z ksiąg liturgicznych edycji watykańskiej, a także z Procesjonarza dominikanów, czy z renesansowego procesjonarza z Brugii. Nowe nabożeństwo pozwoliło nam zaśpiewać pieśni przypisane do dnia Wniebowzięcia NMP, które w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zostały zapomniane. Jest tylko jedna okazja w roku, by je wykorzystać, a my właśnie to zrobiliśmy. Ba, nawet dwukrotnie, bo następnego dnia po zaśpiewaniu Exaltata est w Hajnówce udaliśmy się do Rudki, gdzie nasze wspólne czuwanie zakończyło odpustowe nabożeństwo czterdziestogodzinne. W kolejnym roku dźwięki Exaltata est poniosły się po krużgankach klasztoru na Świętym Krzyżu. Nigdy jeszcze nie dane nam było śpiewać w tak ważnym historycznie miejscu.
Exaltata est 2015, Święty Krzyż
W ten sposób udało nam się wykorzystać w naszej działalności śpiewy chorałowe, które trudno na co dzień (czy nawet od święta) usłyszeć w naszych parafiach. Jednak na samym początku jedna z przywołanych definicji chorału mówiła, że jest to „śpiew własny liturgii rzymskiej”. Jego właściwym kontekstem będzie więc celebracja liturgiczna. W naszym przypadku będą to msze święte, którym towarzyszą nauki stanowe dla mężczyzn, a także cykl Fons et culmen. Oba rodzaje naszej działalności wspomnimy za tydzień.

Krzysztof H. Olszyński

niedziela, 31 lipca 2016

Świętujemy dziesięciolecie (2): polskie Staniątki i katalońskie Montserrat

Odległość między Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km. Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180 osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. To już dziesięć lat, proszę Państwa.

Stella splendens in monte 2013, Stargard (jeszcze Szczeciński)
Charakterystyczną cechą polskiej pobożności ludowej jest położenie silnego akcentu na przeżywanie Męki Pańskiej, a także na celebrę kultu maryjnego. W pierwszej części naszych wspomnień opisaliśmy naszą drogę z Via Crucis – rozważaniem Męki Pańskiej w polskiej dawnej pieśni pasyjnej. Dziś czas na drugą polską nogę tradycyjnego śpiewania: pieśni maryjne. Wspomnimy także liryczną równowagę dla okrutnej Męki Pańskiej, jaka pojawiła się wraz z rozwojem pobożności chrześcijańskiej – świętowanie Narodzenia Pańskiego.
Ave vera virginitas 2007, Hajnówka
Wkrótce po Via Crucis zaśpiewanej w 2007 roku w Hajnówce stało się jasne, że nie powinniśmy się zatrzymywać, że warto robić coś dalej. Jeszcze tego samego roku, w święto patronalne Ruchu Światło-Życie (Oazy), czyli w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, zaśpiewaliśmy Apel Jasnogórski, wypełniony dawnymi pieśniami maryjnymi i adwentowymi z terenu całej Europy, kładąc szczególny nacisk na barokowe pieśni maryjne pochodzące z Kancjonałów staniąteckich, zgromadzonych w klasztorze benedyktynek w podkrakowskich Staniątkach. Zbiór ten stanowi ważne świadectwo polskiej pobożności religijnej w renesansie i baroku.
Ave vera virginitas 2012, Myślibórz

Pierwsze nabożeństwo Ave vera virginitas stało się dla nas pierwszym spotkaniem z naszymi przyjaciółmi ze Szczecina – to właśnie na tej współpracy zasadza się nasza późniejsza działalność. Jak do tej pory nabożeństwo Ave vera virginitas zaśpiewaliśmy dwa razy, drugie jego powtórzenie miało miejsce w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu – kościele, który ujrzał w swojej wizji św. ks. Sopoćko. Z powodu awarii ogrzewania śpiewanie to przoduje w kategorii najzimniejszego spotkania w naszej historii, a zdjęcie z podróży powrotnej do Warszawy obiegło świat, publikowane było w Londynie i Nowym Jorku...
Ave magne Rex caelorum 2009, Hajnówka
Kancjonały staniąteckie stały się wdzięcznym materiałem do dalszych działań. Pieśni bożonarodzeniowe z nich pochodzące, wzbogacone o śpiewy z kancjonałów Biblioteki Czartoryskich i Kórnickiej, dały w efekcie nowe nabożeństwo – Ave magne Rex caelorum, Liturgię Słowa Bożego, podczas której tłem do rozważania Tajemnicy Wcielenia były polskie pieśni bożonarodzeniowe. Żaden inny naród nie może się poszczycić takim bogactwem pieśni opisujących wydarzenia związane z Narodzeniem Pańskim. Pieśni te stanowiły zupełnie inny rodzaj ekspresji wiary, odmienny od surowego, pasyjnego. Zaśpiewaliśmy je po raz pierwszy w styczniu 2009 r., po raz pierwszy korzystając ze wsparcia wykwalifikowanych instrumentalistów oraz po raz pierwszy z udziałem alumnów Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie. To nabożeństwo udało nam się powtórzyć po latach w Stargardzie (już nie Szczecińskim). Zaskakująco lekkie i taneczne, trudno się je śpiewa bez kołysania się na boki.
Ave magne Rex caelorum 2016, Stargard (już nie Szczeciński)
Jednak jeśli o prawdziwych religijnych tańcach mowa, nie należy ominąć bodajże najbardziej misternego w przygotowaniach nabożeństwa, które zaśpiewaliśmy po raz pierwszy tego samego roku, co Ave magne Rex caelorum. Za fasadą Nabożeństwa Różańcowego Stella splendens in monte stoi ogrom działań logistycznych, wiele godzin spędzonych przed komputerami i na spotkaniach i konsultacjach. To w jakiś sposób najbardziej unikalne nabożeństwo wśród pozostałych, bo pomimo ogromu włożonego w niego pracy, jest dziwnie nie nasze. Po raz jedyny w naszej historii skorzystaliśmy z gotowego zestawu pieśni, będących w dużej mierze tańcami maryjnymi, które przetrwały w rękopisie El Llibre Vermell de Montserrat. Po raz pierwszy w historii opanowaliśmy też śpiew wszystkich pieśni z konkretnego źródła. Po raz pierwszy przygotowaliśmy tłumaczenia śpiewanych przez nas tekstów – od A do Z. Owocem tamtego nabożeństwa jest również nasza strona internetowa, na której znajduje się niniejszy tekst. W przygotowania zaangażowały się osoby zamieszkałe na co dzień w Barcelonie, Brukseli i Neapolu.
Stella splendens in monte 2009, Hajnówka
Klasztor na Montserrat, skąd pochodzi wspomniany rękopis, wykazuje pewne analogie do polskiej Jasnej Góry. W obu przypadkach jest to schronienie Czarnej Madonny, której wykonanie (znów w obu przypadkach) legendarnie przypisywane jest św. Łukaszowi. Czym dla nas Jasna Góra, tym Montserrat dla Katalończyków. Z kolei pieśni z rękopisu El Llibre Vermell de Montserrat przywodzą na myśl śpiewy z Kancjonałów staniąteckich – mają służyć raczej prostym ludziom, napisane są przeważnie tak, by mogły być zaśpiewane bez wyjątkowych umiejętności muzycznych. Przeważnie.
Pierwsze Stella splendens in monte – Nabożeństwo Październikowe z pieśniami maryjnymi z El Llibre Vermell de Montserrat zaśpiewaliśmy po raz pierwszy w Hajnówce w październiku 2009. Było to ostatnie nabożeństwo, którego „premiera” miała miejsce w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, lecz tradycję pierwszego przemodlenia każdego nabożeństwa w Hajnówce utrzymujemy do dziś.
Stella splendens in monte 2010, Świnoujście
Drugie Nabożeństwo Październikowe Stella splendens in monte to czas absolutnie niezwykłego spotkania w Świnoujściu. Nie wyobrażaliśmy sobie nigdy, że przyjęcie śpiewaków w parafii może być tak życzliwe, że parafianki zarzucą nas dzień później „gorącym ciastem na drogę”. Była to również rozkoszna okazja do obserwacji jesieni nad morzem, do czego plaże wyspy Uznam nadają się doskonale. Łącznie nabożeństwo zaśpiewaliśmy siedem razy, jednak prócz tego należy policzyć dwie inne okazje, podczas których można było usłyszeć pieśni z rękopisu El Llibre Vermell de Montserrat.
Stella splendens in monte 2012, Poznań

Innymi szczególnie obdarzonymi wspomnieniami powtórzeniami nabożeństwa Stella splendens in monte było nabożeństwo w Poznaniu (2012) i w Sopocie (2015). Przy pierwszej okazji doświadczyliśmy bardzo ciepłego przyjęcia w niezwykłej aurze - dzień po naszym śpiewaniu miasto spowiła tak gęsta i malownicza mgła, że doświadczaliśmy go głównie przez barwne słowa Doroty i Ani, niż własnymi oczyma. Po tym wydarzeniu zaobserwowaliśmy również największy ruch na naszej stronie www i stronie na Facebooku w historii naszej działalności. Śpiewanie w Sopocie było natomiast spłatą długu wdzięczności, jaki zaciągnęliśmy organizując w parafii księży misjonarzy dwukrotnie zamknięty warsztat dla uczestników Projektu. Przy tamtych okazjach śpiewaliśmy tylko podczas mszy świętych, teraz mogliśmy również wspólnie przemodlić Nabożeństwo Październikowe.
Stella splendens in monte 2015, Sopot
Wyjątkowy sentyment, jaki narodził się w nas do pieśni z El Llibre Vermell de Montserrat spowodował, że zdecydowaliśmy się na wspólny wyjazd do Katalonii, którego głównym celem było nawiedzenie klasztoru i modlitwa przed cudownym wizerunkiem Czarnulki, jak ją pieszczotliwie nazywają miejscowi. Po modlitwie indywidualnej udaliśmy się do kaplicy adoracyjnej i śpiewaliśmy te fantastyczne pieśni w miejscu ich powstania. A potem śpiewaliśmy dalej, idąc do Santa Cova, miejsca znalezienia cudownej figury Czarnulki.
Przed Santa Cova, Montserrat 2014

Koncerty nie są formą działalności, którą chcielibyśmy uznać za naszą podstawową. Jednak w naszej historii zdarzyło nam się zaśpiewać je dwukrotnie. Jednym z nich był koncert, jaki zaśpiewaliśmy w warszawskim Sanktuarium Jezusa Nazareńskiego. Przy kościele tym działa duszpasterstwo osób hiszpańskojęzycznych, a raz w roku, na wiosnę, parafia organizuje obchody Hiszpańskiej Niedzieli na Solcu. Właśnie w ramach tego spotkania dane nam było zaprezentować komplet śpiewów z El Llibre Vermell de Montserrat w stolicy.
Hiszpańska Niedziela na Solcu 2013
Jednak pierwszym koncertem był …nunc et in hora mortis nostrae, który wykonaliśmy podczas Europejskich Dni Dziedzictwa 2011, wydarzenia organizowanego na przełomie sierpnia i września w wielu krajach europejskich, mającego na celu promocję lokalnych miejsc, szerzej nieznanych, o znacznej wartości kulturowej. Takim miejscem są Chwarszczany, niewielka wieś przy granicy polsko-niemieckiej, w której znajduje się świetnie zachowana kaplica Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa Świątyni Salomona, zwanego popularnie templariuszami. To było nasze pierwsze spotkanie na szlaku templariuszy (nazwa organizatorów to właśnie Stowarzyszenie Szlak Templariuszy), i jak się później okazało – nie ostatnie. Kawa z ogniska, lepienie garnków, nauka fechtunku – rzadko w przerwie między próbami zdarza nam się doświadczyć tak wiele.
Europejskie Dni Dziedzictwa 2011, Chwarszczany
Koncert w Chwarszczanach był również pierwszą próbą poważnego zmierzenia się z chorałem gregoriańskim. Oprócz pieśni z Montserrat, dobranych pod kątem Maryi jako patronki dobrej śmierci, koncert …nunc et in hora mortis nostrae zawierał również chorałowe śpiewy pogrzebowe z Missa pro defunctis. Ich nauka nie poszła w las, posłużyły one do utkania kolejnego nabożeństwa, które wspomnimy za tydzień.
Krzysztof H. Olszyński

niedziela, 24 lipca 2016

Świętujemy dziesięciolecie (1): Via Crucis, czyli jak to się zaczęło

Odległość między Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km. Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180 osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. To już dziesięć lat, proszę Państwa.

Via Crucis 2011, Warszawa
Był wieczór 24 lipca 2006 roku. Kończył się kolejny upalny dzień podlaskiego lata, kiedy diecezjalne sanktuarium św. Antoniego Padewskiego w Boćkach (diec. drohiczyńska) zaczęło napełniać się młodzieżą gimnazjalną i licealną. W Boćkach trwały rekolekcje pierwszego stopnia Oazy Nowego Życia, prowadzone według piętnastu tajemnic tradycyjnego Różańca świętego. Tego dnia wypadał dzień dziewiąty, czwarty dzień bolesny, podczas którego rozważana była tajemnica drogi krzyżowej. Zwyczajem oazowym jest udanie się tego dnia z krzyżem w pole i w las i tam odprawienie nabożeństwa. Tym razem jednak stało się inaczej.
Via Crucis 2012, Nowogard
Droga krzyżowa odprawiona została w kościele, a poszczególnym stacjom towarzyszyły nie oazowe piosenki, śpiewanie przy akompaniamencie gitary, a największe zabytki polskiej pieśni pasyjnej z XV i XVI w. Śpiewy te były przygotowywane przez dziesięcioosobową grupę animatorów i uczestników od początku przyjazdu na rekolekcje, jednak niektóre z pieśni zostały zaśpiewane przez wszystkich zgromadzonych: Godzinki o Męce Pańskiej z 1425 r. czy renesansowe Pamiętajmyż, wszyscy wierni. A wydawać by się mogło, że renesansowa muzyka religijna i grupa gimnazjalistów to dwa wykluczające się światy. Wprost przeciwnie – od tego dnia Pamiętajmyż, wszyscy wierni było chyba najczęściej nuconą frazą wśród uczestników, których na rekolekcjach było ponad 65 osób.
Jak do tego doszło? Jak to w ogóle możliwe, że oazowicze zrezygnowali ze zwyczajnej formy rekolekcyjnej drogi krzyżowej w lesie i wybrali się do kościoła? Jak to w ogóle możliwe, że tak trudna muzyka została zaprezentowana tak niepokornej grupie wiekowej? Historia ta zaczęła się wiosną tego samego roku.
Via Crucis 2006, Boćki
W marcu wybrałem się na drogę krzyżową do swojego duszpasterstwa akademickiego przy Pl. Narutowicza w Warszawie. Choć nie byłem wcześniej na próbie, śmiało dołączyłem do reszty śpiewających, mając w głowie raczej standardowy w takich sytuacjach repertuar. Śpiewaliśmy głównie pieśni z Niepojętej Trójcy, w gruncie rzeczy do siebie podobne i na tyle jednorodne, że nawet jak czegoś nie znałeś, mogłeś szybko to opanować podczas śpiewania. A tu niespodzianka. Okazało się, że moja schola przygotowała jakieś nowe pieśni, których ni w ząb nie mogłem oswoić, w których wszystko działo się inaczej i było ponad moje siły. Zafascynowany swoją nieporadnością poprosiłem o kopię jednej z pieśni, bym mógł sobie nad nią popracować w domu. Były to nuty do Wszyscy mieszkańcy dworu niebieskiego. Ta pieśń uruchomiła wielką eksplorację Internetu, opartą głównie na poszukiwaniu haseł muzyka dawna, czy polskie pieśni pasyjne. Znalezienie nut do innych kompozycji stało się możliwe dzięki świetnej inicjatywie Collegium Vocale Bydgoszcz, które po wydaniu płyty zwyczajowo zamieszczało na swojej stronie partytury do wykonywanych przez siebie utworów. Później kupiłem ich płytę, popłakałem się przy Lamencie Świętokrzyskim interpretowanym przez Teresę Budzisz-Krzyżanowską, a zebrane pieśni zaczęły składać się w nabożeństwo drogi krzyżowej. Później wystarczyło przekonać księdza moderatora i animatorkę muzyczną, jadących ze mną na rekolekcyjny turnus, że warto to zrobić. A że temat roku formacyjnego w Oazie brzmiał Pamięć i tożsamość, a ja wiedziałem, że zarówno ks. Tomasz Szmurło, jak i Magda Chomać są osobami zdolnymi do porwania się na realizację wyjątkowych przedsięwzięć, nie było to trudne.
Od tamtej pory nabożeństwo Via Crucis – rozważanie Męki Pańskiej w polskiej dawnej pieśni pasyjnej zaśpiewaliśmy jedenaście razy. Ze wszystkich śpiewanych przez nas nabożeństw, to darzymy największym sentymentem.
Via Crucis 2007, Hajnówka
Wracając z rekolekcji ks. Tomasz był pod wielkim wrażeniem, jak grupa gimnazjalistów i licealistów przyjęła całe nabożeństwo i jakim echem ono wracało do końca trwania turnusu. Od razu stwierdził, że nie możemy odłożyć tego na półkę. Trzeba to zaśpiewać jeszcze raz. Warunki ku temu były doskonałe – wraz z ks. Tomkiem byliśmy w jednej parafii, w której pojawiła się również wracająca z misji na Białorusi s. Kryspina Janecka MSF, organistka. Bardzo żywiołowa i nastawiona na liczne działania z parafianami, a zarazem spragniona nowych śpiewów, bo jak nie raz zaznaczała nie wiedziała, co się teraz w Polsce śpiewa. To właśnie równoczesne pojawienie się w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Hajnówce księdza o ogromnej wrażliwości liturgicznej i organistki spragnionej działania ponad normę spowodowało, że tym razem zebraliśmy się w większym gronie – nie tylko oazowiczów z terenu diecezji drohiczyńskiej (choć tych było najwięcej), lecz także i naszych śpiewających znajomych ze studiów, z całej Polski. Via Crucis zaśpiewana w Hajnówce w marcu 2007 roku pokazała, że złaknieni takiej formy modlitwy są nie tylko nastolatkowie, lecz przedstawiciele różnych pokoleń. Z czasem księdza Tomka i siostrę Kryspinę nazwaliśmy rodzicami chrzestnymi naszych wspólnych poczynań.
Via Crucis 2009, Szczecin (katedra)
Czwarta okazja do zaśpiewania Via Crucis była zarazem pierwszą okazją do zaśpiewania czegoś na zachodzie naszego kraju. Po raz pierwszy przekroczyliśmy granice diecezji, po raz pierwszy też, rzucona niewinnie przez Łukasza podczas prywatnych rozmów nazwa Projekt „Wschód-Zachód” została użyta oficjalnie. Po raz pierwszy także zaśpiewaliśmy w kościele katedralnym, Bazylice Archikatedralnej św. Jakuba Apostoła w Szczecinie. Pamiętnej kolacji przy świetle świec na katedralnej wieży, kiedy w całym mieście gasły światła w ramach akcji Godzina dla Ziemi, a deszcz bębnił w panoramiczne okna, nie zapomnimy do końca życia.
Via Crucis 2010, Szczecin (św. Jan Ewangelista)
Rok później wróciliśmy z Via Crucis do Szczecina, śpiewając ją w nowym kościele, najstarszym katolickim kościele miasta pw. Jana Ewangelisty. Ten kościół stał się naszym kościołem macierzystym w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.
Via Crucis 2011, Warszawa
Szóstą Via Crucis odpowiedzieliśmy na prośby naszych znajomych z Warszawy, którzy nalegali, byśmy zaśpiewali coś także w stolicy. Była to niesamowita okazja zaśpiewania nabożeństwa w kościele, w którym sama idea Via Crucis zaczęła kiełkować pięć lat wcześniej – kościele św. Jakuba przy Pl. Narutowicza. Było to zarazem jedno z naszych spotkań, na których zgromadziliśmy się najliczniej.
Via Crucis 2013, Drohiczyn
W 2013 r. przyszedł czas na katedrę drohiczyńską. Przecież naszymi matczynymi diecezjami są: szczecińsko-kamieńska oraz właśnie drohiczyńska. W archikatedrze w Szczecinie już śpiewaliśmy, teraz chcieliśmy zrobić to samo w katedrze historycznej stolicy Podlasia. Dzień później stanęliśmy na Górze Zamkowej i odśpiewaliśmy: W dolinie Góry Zamkowej leniwie przepływa Bug
Via Crucis 2014, Międzyrzec Podlaski
Dziewiąta i jedenasta Via Crucis to czas spotkań z templariuszami Chorągwi Międzyrzeckiej w Międzyrzecu Podlaskim. Nasza współpraca z grupą rekonstruktorów zwyczajów templariuszy rozpoczęła się w 2011 roku. Jedenasta Via Crucis była zarazem pierwszą sytuacją, gdy zdarzyło nam się zaśpiewać to samo nabożeństwo dwukrotnie w tym samym kościele.
Via Crucis 2016, Międzyrzec Podlaski
Via Crucis była wstępem do naszych zorganizowanych działań. Z biegiem lat stała się jedynym nabożeństwem, jakie od czasu zawiązania naszej grupy odprawiamy corocznie. Nie jest jednak wszystkim, co spotkało nas przez te dziesięć lat. Następne wspomnienie za tydzień.

Krzysztof H. Olszyński

poniedziałek, 23 listopada 2015

Requiem aeternam w Łochowie - fotorelacja

          Wróciliśmy z Łochowa! Poniżej zamieszczamy fotorelację z naszej modlitwy. Wierzymy, że wyprowadziliśmy z czyśćca pokaźną grupę dusz. Wkrótce napisy końcowe z naszego spotkania. By odtworzyć pokaz slajdów, należy kliknąć w poniższe zdjęcie.

https://picasaweb.google.com/101558696307635333976/RequiemAeternam2015Ochow?authkey=Gv1sRgCJWi_MLq3obiaQ#slideshow/6220297587651821602

środa, 14 października 2015

STELLA SPLENDENS IN MONTE - zdjęcia z Sopotu

          Poniżej zamieszczamy fotowspomnienie ze spotkania w Sopocie w ostatnią sobotę i niedzielę. Miło było śpiewać, miło było spacerować po plaży i wypoczywać w swojej obecności. Tylko jak zwykle snu za mało...

Galeria zdjęć Stella splendens in monte 2015
Kliknij na zdjęcie, by otworzyć pokaz slajdów

wtorek, 25 sierpnia 2015

Exaltata est na Świętym Krzyżu - fotorelacja

          Poniżej przedstawiamy fotorelację z nabożeństwa Exaltata est, jakie zaśpiewaliśmy 16. sierpnia w Klasztorze Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej na Świętym Krzyżu. Wkrótce wspomnienie tego wydarzenia na naszej stronie wraz z fragmentami nagrań.

https://picasaweb.google.com/101558696307635333976/ExaltataEst2015SwietyKrzyz?authkey=Gv1sRgCNqoh66b7pbTWA#slideshow/6186905075678115026

poniedziałek, 23 marca 2015

Via Crucis 2015 - fotorelacja

          To już dziesiąta Via Crucis, jaką przyszło nam wyśpiewać. Ogromnie dziękujemy wszystkim uczestnikom. Poniżej zamieszczamy galerię zdjęć z wczorajszego nabożeństwa sprawowanego w kościele św. Marcina w Warszawie. Napisy końcowe już wkrótce.

https://picasaweb.google.com/101558696307635333976/ViaCrucis2015WarszawaKoscioSwMarcina?authkey=Gv1sRgCMfS0Kr59cWMywE#slideshow/6129197692922407810

niedziela, 12 października 2014

Fotorelacja z pielgrzymki do Barcelony/ Montserrat (II)

          Publikujemy drugą część galerii zdjęć z naszej pielgrzymki do Barcelony i Montserrat. Tym razem m. in. zdjęcia z Sagrada Familia i Tibidabo. Ciekawe, jak zabrzmi nasz śpiew za tydzień w Sokołowie Podlaskim... po raz pierwszy będziemy śpiewać nabożeństwo "Stella splendens in monte" po doświadczeniu pielgrzymki do źródła tychże śpiewów!

https://picasaweb.google.com/101558696307635333976/PielgrzymkaBarcelonaMontserratII?authkey=Gv1sRgCO2Jmuz928LP6QE#slideshow/6069379323329026626


Kliknij na zdjęcie, by przenieść się do galerii. Pokaz slajdów uruchomi się automatycznie. Możesz zmienić prędkość zmieniania zdjęć.

środa, 1 października 2014

Fotorelacja z pielgrzymki do Barcelony/ Montserrat (I)

          Wróciliśmy! Dziś prezentujemy pierwszą część galerii zdjęć z naszej pielgrzymki, jaką w dniach 25-30. września odbyliśmy do Katalonii - Barcelony i Montserrat. Wkrótce również podsumowanie naszych turystyczno-duchowych wojaży w formie pisemnej refleksji. By odtworzyć pokaz slajdów, kliknij na zdjęcie. Pod każdym wyświetlanym zdjęciem możesz regulować szybkość pokazu.

https://picasaweb.google.com/101558696307635333976/PielgrzymkaBarcelonaMontserrat#slideshow/6065322171972783442

niedziela, 17 sierpnia 2014

Exaltata est – fotorelacja z Hajnówki i Rudki

          Za nami Exaltata est w Hajnówce i Rudce. By obejrzeć fotorelację, kliknij poniższe zdjęcie. Dziś jeszcze szansa usłyszenia nas na mszy św. w Korycinach o godz. 10.00!

https://picasaweb.google.com/101558696307635333976/ExaltataEst2014HajnowkaIRudka?authkey=Gv1sRgCLr8pJ2smLmY1AE#slideshow/6048430440796320530

niedziela, 23 marca 2014

Via Crucis w Międzyrzecu Podlaskim - fotorelacja z przygotowań

          Siostry Anna i Monika Ryszawa, które odpowiedzialne były za koordynację naszej pracy "od kuchni" podczas naszej posługi w Międzyrzecu Podlaskim, dokumentowały również naszą pracę wykonując zdjęcia. Zapraszamy do obejrzenia galerii z przygotowań do Via Crucis AD 2014 (kliknij na poniższe zdjęcie).

https://picasaweb.google.com/101558696307635333976/ViaCrucis2014MiedzyrzecPodlaski?authkey=Gv1sRgCKnA-Judh7n7CA#slideshow/5993901057387266834

wtorek, 19 marca 2013

Via Crucis w Drohiczynie - napisy końcowe

           W ubiegłą sobotę, 16. marca, nabożeństwo "Via Crucis - Męka Pańska w polskiej dawnej pieśni pasyjnej" zaśpiewaliśmy w ramach Wieczorów Wiary organizowanych parafii katedralnej Trójcy Przenajświętszej w Drohiczynie. Wydarzenie to zarazem rozpoczęło parafialne rekolekcje wielkopostne. Poniżej prezentujemy podsumowanie tego wieczoru przygotowane przez nadzorującego nasze działania ks. Piotra Jarosiewicza, miejscowego wikariusza. 


          Na rozpoczęcie rekolekcji parafialnych duszpasterze parafii Trójcy Przenajświętszej w Drohiczynie wraz z Projektem Muzyczno-Liturgicznym "Wschód – Zachód" oraz młodzieżą działającą przy parafii zorganizowali w katedrze nabożeństwo „Via Crucis – rozważanie Męki Pańskiej w polskiej dawnej pieśni pasyjnej”. Najstarsze zachowane polskie pieśni pasyjne wypełniły przestrzeń kontemplacji drogi krzyżowej na kolejnym (tym razem wielkopostnym) Wieczorze Wiary. Katedra wypełniła się po brzegi tymi, którzy chcieli zatrzymać się na chwilę nad miłością krzyża, miłością w dzisiejszym świecie nie kochaną. Z jednej strony Projektowicze, czyli ludzie z różnych stron polski zafascynowani dawną muzyką pasyjną, która w Polsce rozwinęła się jak w żadnym innym miejscu na świecie, a z drugiej strony wierni, oderwani od codziennego serialu, komputera, czy internetu, którzy dzięki obfitującym w szczegóły Męki Pańskiej pieśniom (niektóre w oryginale liczyły po kilkadziesiąt zwrotek) mogli przenieść się w sferę sacrum i posłuchać kompozycji Ładysława z Gielniowa, czy "Lamentu świętokrzyskiego". Przepiękne pieśni pasyjne, stanowiące treść modlitwy tego wieczoru, kiedyś, gdy liturgia sprawowana była wyłącznie po łacinie, spełniały funkcję Biblia pauperum, czyli Biblia dla ludu. Stąd wynika długość pieśni oraz ich dbałość o szczegóły, dodatkowo wzmocniona dosadnością słów. Przy wykorzystaniu muzyki jako środka, który nie wymaga rozumu, by trafić do serca, odbywała się ewangelizacja wiernych. Tym razem w ramach Wieczoru Wiary przekonaliśmy się, że wiara jest niezmienna, bo tak jak nasi ojcowie wierzyli w zbawienie, tak i my wierzymy w to samo.  Pieśniami, które usłyszeliśmy w katedrze, powstały w XV i XVI wieku. Część z nich pochodzi z unikatowych rękopisów bibliotek i klasztorów, a dzięki Projektowi mogliśmy usłyszeć je na Podlasiu. Dziękuję w tym miejscu księżom, siostrom zakonnym i tym wszystkim, którzy zadali sobie trud, by przywieźć dzieci i młodzież z całej naszej diecezji.
ks. Piotr Jarosiewicz

PRZEWODNICZENIE
dk Tomasz Łapiński

SOPRAN
Dorota Celińska
Magdalena Chomać
Jowita Sielska
Agnieszka Skórzewska

ALT
Magdalena Czyż
Elżbieta Krytkowska
Alicja Minarczuk
Anna Opolska

TENOR
Łukasz Krytkowski
al. Wojciech Łuszczyński
ks. Błażej Samociuk

BAS
ks. Piotr Jarosiewicz
Przemysław Kisło
Jakub Plas
Krzysztof Ryziński
ks. Tomasz Szmurło

INSTRUMENTY
Magdalena Czyż (flet poprzeczny, flet poprzeczny drewniany)
Przemysław Kisło (skrzypce)

KANTORZY
Magdalena Chomać
Jowita Sielska
Agnieszka Skórzewska
Łukasz Krytkowski
ks. Błażej Samociuk
Przemysław Kisło

ROZWAŻANIA
Karolina Sarapata
Patryk Kosiński

KOORDYNACJA PROCESJI
Monika Ryszawa

PROCESJA
Adam Wołyniec (krucyferariusz)
Weronika Moczulska
Wiktoria Tryniszewska
Ewelina Trusiak
Weronika Plichta
Agata Leszczyńska
Karolina Kowalczuk
al. Paweł Wasilewski
al. Grzegorz Konopacki
Judyta Koszelczuk
Sylwia Jadłowska
Ola Plichta
Krzysztof Dzierżanowski
Dominik Przekopiński
Damian Kosiński

ARCHIWIZACJA
al. Łukasz Redosz (zdjęcia)
Iwona Belka (zdjęcia)
al. Przemysław Skierski (audio)
al. Maciej Domańszczyński (video)


 
          Bardzo gorąco dziękujemy za życzliwe przyjęcie w parafii katedralnej pw. Trójcy Przenajświętszej w Drohiczynie. Bóg zapłać ks. Zbigniewowi Średzińskiemu, proboszczowi parafii, za umożliwienie nam przygotowania nabożeństwa w katedrze. Serdeczne podziękowania należą się również ks. Piotrowi Jarosiewiczowi, który był bezpośrednio odpowiedzialny za organizację całego przedsięwzięcia. Niesamowite świadectwo dała również drohiczyńska młodzież. Rzadko zdarza się nam współpracować z tak dużym gronem młodych ludzi, którzy odpowiedzialni byli tym razem za procesję oraz za czytania rozważań i bardzo wymagającej poezji średniowiecznej. Całość złożyła się w Wieczór Wiary, który wierzymy, że wyda swoje owoce doczesne i wieczne, gdy nastanie na to czas.
          Nasze spotkanie w Drohiczynie było również okazją do spotkania z JE księdzem biskupem Antonim Pacyfikiem Dydyczem OFMCap. Na porannym spotkaniu pobłogosławił on naszej inicjatywie, a wieczorem uczestniczył w drodze krzyżowej. Wierzymy, że teraz, z ojcowskim błogosławieństwem biskupa rodzimej diecezji znacznej części Projektowiczów, nasza modlitwa pieśniami ojców będzie jeszcze bardziej owocna.