Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napisy końcowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napisy końcowe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 października 2016

Świętujemy dziesięciolecie (5): jubileuszowa Stella splendens in monte w Rudce – napisy końcowe

Odległość między Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km. Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180 osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. Dwudziestego czwartego lipca minęło dziesięć lat od naszego pierwszego wspólnego śpiewania. Obchodząc jubileusz dziesięciolecia spotkaliśmy się po raz pięćdziesiąty. I – podobnie jak świętując pięciolecie – zaśpiewaliśmy nabożeństwo Stella splendens in monte.
Nabożeństwo Październikowe z pieśniami maryjnymi z El Llibre Vermell de Montserrat tym razem miało miejsce w Rudce, w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej, gdzie gościliśmy już dwukrotnie – raz na zamkniętym warsztacie, a drugi raz śpiewając Exaltata est. Nabożeństwo Stella splendens in monte w naszej dziesięcioletniej historii wykonaliśmy siedem razy, dodatkowo dwukrotnie śpiewaliśmy je w ramach koncertu. Spotkanie w Rudce było więc dziesiątym zmierzeniem się z dziedzictwem katalońskiej średniowiecznej pieśni maryjnej.
Zbiór El Llibre Vermell de Montserrat (Czerwona Księga z Montserrat), prócz opisów zwyczajów miejscowej wspólnoty benedyktynów oraz cudów uczynionych za pośrednictwem cudownego wizerunku Czarnulki, zawiera dziesięć z co najmniej czternastu pieśni maryjnych powstałych w tym klasztorze w XIII-XIV. Wszystkie z nich usłyszeć można było tego wieczoru w Rudce. Osiem po łacinie, dwie po katalońsku; cztery w formie kanonu, sześć w formie virelai; pieśni inspirowane ówczesnymi kompozycjami włoskimi, francuskimi, angielskimi i północnoafrykańskimi. Większość z nich wykonywano jako taniec w kole; my je jedynie zaśpiewaliśmy, choć ustać w trakcie śpiewu bez żadnego ruchu było niemożliwe.
Krzysztof H. Olszyński

 
Bardzo serdecznie dziękujemy miejscowym duszpasterzom oraz wszystkim obecnym na nabożeństwie. Oby spotkanie to wydało swoje owoce we właściwym czasie.
Szczególne podziękowania kierujemy w stronę rodziców chrzestnych naszej działalności: s. Kryspiny Janeckiej MSF i ks. Tomasza Szmurło. Gdyby nie ich posługa w Hajnówce dziesięć lat temu pewnie nigdy nie zawiązałaby się nasza wspólna działalność. Świętowanie dziesięciolecia bez tych dwóch osób nie byłoby pełne.
PRZEWODNICZENIE: ks. Tomasz Szmurło
KOMENTARZE: s. Kryspina Janecka MSF
CHÓR ŻEŃSKI (I): Magdalena Chomać, Monika Ryszawa, Jowita Sielska
CHÓR ŻEŃSKI (II): Magdalena Czyż, Dorota Perszko-Sosnowska, Agnieszka Skórzewska-Skowron
CHÓR MĘSKI: ks. Błażej Samociuk, Krzysztof H. Olszyński
INSTRUMENTY: Magdalena Czyż (flet poprzeczny), Dorota Perszko-Sosnowska (bendir, bęben obręczowy), Agnieszka Skórzewska-Skowron (tamburyn z naciągiem, trójkąt)
ZDJĘCIA: Anna Ryszawa
POSIŁKI: s. Kryspina Janecka MSF, Joanna Ryszawa i cała reszta trzódki

środa, 23 marca 2016

Via Crucis w Międzyrzecu Podlaskim – napisy końcowe

 
Tradycja odprawiania drogi krzyżowej narodziła się w średniowieczu w Jerozolimie. Chętnie była odprawiana ulicami miasta, oddając przebieg tej autentycznej, którą przebył Jezus Chrystus. I kiedy jej popularność w Europie za sprawą franciszkanów zaczynała rosnąć, coraz trudniej było ją celebrować w samym Świętym Mieście. Bliski Wschód bowiem opanował islam. Wtedy też, do ochrony miejscowych chrześcijan oraz osób pielgrzymujących z Europy do Ziemi Świętej zaczęto powoływać do istnienia zakony rycerskie, czyli zakony złożone zarówno z duchownych, jak i braci-rycerzy, którzy mimo braku święceń godzili się na życie zakonników poprzez złożenie ślubów czystości i ubóstwa. Prócz modlitwy ich obowiązkiem była walka w obronie wiary i ochrona chrześcijan w Ziemi Świętej. Zdecydowanie najsłynniejszym z nich jest Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, zwany potocznie zakonem templariuszy (łac. templum – świątynia).
Zakon templariuszy, założony w XII w., istniał przez około dwieście lat, po czym został rozwiązany ze względu na oskarżenia o herezję. Dokumenty ujawnione przez Stolicę Apostolską w 2007 roku, a przede wszystkim opublikowany w 2004 r. pergamin z Chinon (do pobrania tutaj) pokazują jednak, że templariusze nie byli heretykami. Przez dwieście lat swojej działalności zakon pojawił się również na ziemiach polskich, zakładając nawet do pięćdziesięciu komandorii. W ostatnich latach dane nam było śpiewać w dwóch dawnych majątkach templariuszowskich: Chwarszczanach (zachowana oryginalna kaplica) i Myśliborzu. Oba z nich leżą w zachodniej części naszego kraju. Jednak i na wschodzie obecni byli zakonnicy Świątyni Salomona – przypuszcza się, że działali w Drohiczynie (jako że jest to stolica naszej diecezji, w nim również śpiewaliśmy), a ich osiedlenie w Łukowie przez Bolesława Wstydliwego wiązało się ze staraniami o ustanowienie tam biskupstwa. I właśnie w okolice Łukowa, do Międzyrzeca Podlaskiego, udaliśmy się w tym roku.
Kościół św. Mikołaja jest miejscem, w którym nabożeństwo Via Crucis poprowadziliśmy także dwa lata temu. Wtedy to towarzyszyła mu inscenizacja odtwarzająca ostatnie chwile życia Jacquesa de Molay, ostatniego Wielkiego Mistrza Zakonu, spalonego na stosie w Paryżu w marcu 1314 r. Inscenizacja wypadała więc w siedemsetlecie tamtego wydarzenia. Jej dopełnieniem było wspomniane nabożeństwo drogi krzyżowej. W tym roku było podobnie. Z okazji 702 rocznicy śmierci Wielkiego Mistrza Zakon Rycerski Ziemi Międzyrzeckiej oraz Stowarzyszenie Szlak Templariuszy zorganizowali kolejną inscenizację. Tym razem była to drama przedstawiająca ostatnią noc życia Jacquesa de Molay, którą spędza on w więzieniu na rozmyślaniach o minionej chwale zakonu. W przerwach między kolejnymi aktami mieliśmy możliwość zaśpiewania pieśni chorałowych przepisanych na Wielki Tydzień. Wśród nich warto zwrócić uwagę na dwa śpiewy. Pierwszy z nich to antyfona Media vita (Pośrodku żywota jesteśmy), opowiadająca o marności ludzkiego życia, śpiewana szczególnie w okresie Męki Pańskiej (dziś po V Niedzieli Wielkiego Postu). Ponoć jej wykonanie doprowadzało św. Tomasza z Akwinu do łez. Drugi śpiew, hymn Crux fidelis inter omnes również wiąże się z osobą świętego – to on zainspirował Doktora Anielskiego do napisania Pange lingua gloriosi, znanego w Polsce jako Sław języku tajemnice. Oba śpiewy były więc dobrze znane i cenione w środowisku paryskich zakonników dojrzałego średniowiecza, a więc pewnie były i znane samemu de Molay, który był osiemnaście lat młodszy od św. Tomasza z Akwinu. W ostatnim akcie dramy Wielki Mistrz wywleczony został na stos, a chwilowy rozbłysk światła w kompletnej ciemności stanowił przejście między teatrem a nabożeństwem – zaczęła się Via Crucis.
Śpiewy Via Crucis, choć dziś wiekowe, w czasach Jacquesa de Molay jeszcze nie istniały. Znakomicie jednak prezentują ideę rozpamiętywania Męki Pańskiej, która wyrosła w Ziemi Świętej na długo przed zaistnieniem w niej templariuszy. Tu też warto zwrócić uwagę na dwa śpiewy szczególnie bliskiej tradycji franciszkańskiej, której elementem stało się krzewienie idei nabożeństwa drogi krzyżowej w Europie. Dwie z prezentowanych przez nas pieśni pochodzą z zaginionego rękopisu z klasztoru ss klarysek z Gniezna (ss klaryski są żeńską gałęzią franciszkańskiej rodziny zakonnej): O Jezu jakoś ciężko skatowany oraz Wszyscy mieszkańcy dworu niebieskiego.
To pierwszy taki przypadek w naszej historii, kiedy wracamy do danego kościoła z tym samym nabożeństwem. Wcześniej, mimo że gościliśmy w niektórych parafiach wielokrotnie, zawsze prezentowaliśmy inne formuły nabożeństw. Mimo tego mieliśmy okazję doświadczyć w prywatnych rozmowach po Via Crucis, jak owocna była to powtórka.
Dziękujemy Tomaszowi Sajko, prezesowi Stowarzyszenia Szlak Templariuszy, za ponowne zaproszenie nas do przygotowania Via Crucis w Międzyrzecu Podlaskim, a także po raz pierwszy przygotowania także oprawy muzycznej dramy. To nasze trzecie spotkanie na szlaku templariuszy, wierzymy, że nie ostatnie.

PRZEWODNICZENIE: ks. Krzysztof Węgrzynek
SOPRAN: Magdalena Gryc, Jowita Sielska
ALT: Magdalena Chomać, Agnieszka Skórzewska-Skowron
BAS: Krzysztof H. Olszyński, Krzysztof Ryziński
KANTORZY: Magdalena Chomać, Krzysztof H. Olszyński, Agnieszka Skórzewska-Skowron

Zdjęcia pochodzą z materiałów udostępnionych przez Grzegorza Milewskiego. 

piątek, 19 lutego 2016

Ave magne Rex caelorum w Stargardzie – napisy końcowe

Polska jest ewenementem na skalę światową pod względem liczby zachowanych pieśni bożonarodze-niowych – w naszym dorobku kulturowym jest ich ponad 500. Wzrost ich popularności  datuje się na I połowę XV wieku. Ogółem z XV wieku znanych jest 9 śpiewów, z  XVI wieku około stu, w tym 32 pochodzenia czeskiego. W Polsce repertuar bożonarodzeniowy obejmował utwory liturgiczne, jako części oficjum (antyfony, hymny), paraliturgiczne (tropy, sekwencje) oraz pieśni zwrotkowe z refrenem. Takiego bogactwa form nie można wydzielić w kolędach innych narodów. My jednak skupiliśmy się nie na łacińskich formach liturgicznych, a na pieśniach i piosnkach nabożnych, ku pobożności domowników śpiewanych, jak je wtedy nazywano. Te pieśni śpiewane niegdyś po domach, dziś zostały już zapomniane, chociaż piękny zwyczaj kolędowania nadal pozostał. W ten wieczór odżyły na nowo, a słowa modlitwy w nich zawarte stały się słowami naszej modlitwy.

 Pierwszy raz nabożeństwo Ave magne Rex caelorum zaśpiewaliśmy w styczniu 2009 roku. Od dwóch lat przygotowywaliśmy je na nowo. Już w 2014 roku przejrzeliśmy większy zbiór pieśni bożonarodzeniowych, co pozwoliło nam uczynić repertuar nabożeństwa bardziej reprezentatywnym, zróżnicowanym, a zarazem dostosowanym do naszych umiejętności, które przecież przez kilka lat wspólnego śpiewania się zmieniły. Rok temu, w styczniu 2015 roku odbyliśmy zamknięty warsztat poświęcony nabożeństwu. Teraz, po dwóch latach przygotowań, mogliśmy modlić się nim po raz pierwszy na zachodzie, u księży Chrystusowców, w Stargardzie (już nie Szczecińskim).

PRZEWODNICZENIE: Ks. Łukasz Klimek SChr
HOMILIA: Ks. Adam Staszczak SChr
CZYTANIA I MODLITWA WIERNYCH:  Piotr Czyżyk, Ewa Rojek, Katarzyna Urbańska
SOPRAN: Teresa Bielecka, Monika Ryszawa, Jowita Sielska
ALT: Magdalena Czyż, Elżbieta Krytkowska
TENOR: Łukasz Krytkowski
BAS: Krzysztof H. Olszyński, Krzysztof Ryziński

Bardzo dziękujemy księdzu Adamowi Staszczakowi SChr, proboszczowi kościoła św. Jana w Stargardzie, za przyjęcie nas po raz drugi w parafii. Bóg zapłać księdzu Łukaszowi Klimkowi SChr za poprowadzenie nabożeństwa. Bardzo dziękujemy również wszystkim osobom działającym na zapleczu, zapewniającym wyżywienie, noclegi oraz druk materiałów.

piątek, 27 listopada 2015

Requiem aeternam w Łochowie - napisy końcowe

Gdy termometry za oknem nagle zaczynają szaleć, a pogoda zaczyna się psuć, znaczy to bezsprzecznie, że nasz grupa rusza właśnie w świat ze swoim śpiewaniem. Tak stało się 21 listopada, kiedy to mieliśmy okazję zagościć w Łochowie, by móc rozważyć tajemnicę śmierci i pomodlić się za zmarłych rozważając nabożeństwo Requiem aeternam. Dla większości z nas było to pierwsze spotkanie z tym Różańcem św. wypominkowym. 

Nasze spotkanie rozpoczęliśmy od zjedzenia wspólnego śniadania i choć stół uginał się od pyszności, największym zainteresowaniem cieszył się słynny w całym Projekcie domowy chleb. Po posiłku udaliśmy się do kościoła parafialnego p.w. Niepokalanego Serca NMP, gdzie po rozśpiewce przystąpiliśmy do konkretnych prób. Do południa panie i panowie doskonalili się osobno, zapijając poniektóre śpiewy kawą, inne z kolei zagryzając daktylami i ciastkiem. Po południu przyszedł czas na wspólne próby gdzie wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Warto wspomnieć, że przez cały dzień czuwali nad nami i dbali by nic nam nie brakowało ksiądz proboszcz, ksiądz Piotr oraz państwo Joanna i Grzegorz Ryszawa, którzy zapewnili nam noclegi oraz znakomitą część wyżywienia. 

Po mszy wieczornej pełni skupienia rozpoczęliśmy nabożeństwo różańcowe, w którym Różaniec św. wypominkowy, odprawiany według dawnej procesji zaduszkowej po cmentarzu, przeplatał się ze śpiewami o zmarłych. Okazał się to niezwykły czas zarówno dla wszystkich wiernych, którzy licznie przybyli do kościoła, jak i dla nas. Wszystkie elementy zgrały się w wspaniałą całość, na pierwsze miejsce wynosząc Jezusa postaci Najświętszego Sakramentu umieszczonego w zakupionej specjalnie na tę okazję potężnej monstrancji. Przed nim, na kolanach, nabożeństwo prowadził diakon Wojciech Łuszczyński, który specjalnie na tę okazję wypożyczył z muzeum diecezjalnego z Drohiczyna zabytkową czarną kapę pogrzebową, bogato zdobioną srebrną nicią w osty. Za jego plecami całe zgromadzenie wiernych odmawiało Różaniec św., a także – ku wielkiej naszej radości – włączało się w niektóre nasze śpiewy (Przez czyszczowe upalenia, Żegnam cię, mój świecie wesoły). Najwspanialszym podziękowaniem za nasze poprowadzenie śpiewów podczas nabożeństwa była przejmująca cisza, która zapanowała po pieśni na zakończenie. 

Po nabożeństwie mieliśmy czas na tradycyjną uroczystą kolację, w czasie której mogliśmy podzielić się ze sobą odczuciami, pośpiewać wspólnie, a przede wszystkim podziękować ludziom, którzy nas przyjęli. Zwyczajowo kolację po śpiewie pieśni pogrzebowych nazywamy stypą, choć śpiewamy przy niej nie tylko śpiewy o zmarłych, lecz także inne z naszego repertuaru. Aż dziw ile tekstów znamy już na pamięć. 

Choć wszyscy spieszyli się do powrotu do swoich obowiązków, niektórzy zostali w Łochowie również na niedzielę. Razem z parafianami mogliśmy uczestniczyć  w Eucharystii, na której służyliśmy nie tylko swymi śpiewami, ale również w Liturgii Słowa Bożego. Dzień był szczególny – była to Niedziela Chrystusa Króla, która w tym roku znosiła obchody wspomnienia św. Cecylii, naszej patronki.


Requiem aeternam w Łochowie było wyjątkowym czasem bogatym w duchowe przeżycia. Na koniec pragnę dodać, że dla mnie, osoby pochodzącej z parafii Łochów, było to wyjątkowe przeżycie i wielka radość. Od dawna marzyło mi się gościć Projekt „Wschód – Zachód” w moim domu. Pozwolę powtórzyć sobie słowa księdza proboszcza: Zapraszamy znowu.

Monika Ryszawa

Nasze podziękowania, w pierwszej kolejności, należą się Bogu za to, że dał nam ziarno umiejętności, a także ten czas i pozwolił go tak owocnie przeżyć. Słowa wdzięczności skierować należy również do księdza proboszcza Romana Kowerdzieja, księży pracujących w parafii, w sposób szczególny księdza Piotra Jarosiewicza, z którym organizacja jakiegokolwiek wydarzenia jest czystą przyjemnością, jak i wszystkich parafian. Bardzo serdecznie dziękujemy także całej rodzinie Ryszawa, która zaopiekowała się nami podczas tych dwóch dni w Łochowie: państwu Joannie i Grzegorzowi, a także ich córkom, Annie i Monice.


PRZEWODNICZENIE dk Wojciech Łuszczyński
KOMENTARZE Joanna i Grzegorz Ryszawa
CHÓR ŻEŃSKI Teresa Bielecka, Dorota Celińska, Magda Chomać, Natalia Galuchowska, Monika Ryszawa, Jowita Sielska; Magdalena Czyż, Emilija Jermolavičiūtė, Anna Madej
CHÓR MĘSKI Przemysław Kisło, Krzysztof H. Olszyński, ks. Błażej Samociuk
KANTORZY Anna Madej, Krzysztof H. Olszyński, Monika Ryszawa
DUSZPASTERZ ks. Piotr Jarosiewicz
ZDJĘCIA Anna Ryszawa
ZAPLECZE Anna Ryszawa, Joanna Ryszawa, Grzegorz Ryszawa, Monika Ryszawa

wtorek, 13 października 2015

STELLA SPLENDENS IN MONTE w Sopocie – napisy końcowe

Pięć lat temu po raz pierwszy mieliśmy okazję zaśpiewać Stella splendens in monte nad polskim morzem. Wspomnienie serdecznego przyjęcia przez parafię w Świnoujściu podsunęło nam pomysł powrotu w październiku na polskie wybrzeże. Miejsce mieliśmy już przygotowane – w parafii Zesłania Ducha Świętego księży misjonarzy gościliśmy już dwa razy na wewnętrznych warsztatach śpiewu.


          Śpiewanie ku czci Gwiazdy jaśniejącej w górach (z łac. Stella splendens in monte) w miejscu, w którym naturalnie czci się ją bardziej jako Gwiazdę Morza pokazuje, jak wielkie kompetencje ma Maryja, zdolna do królowania w każdym miejscu na ziemi. Bo i przecież taki tytuł posiada – Królowej Nieba i Ziemi.
          Mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie udało nam się podczas naszego pobytu zaobserwować zorzy polarnej, która ostatnio widoczna była w Zatoce Gdańskiej. Jasność jednak towarzyszyła nam nieustannie w tekstach pieśni, które co chwilę powtarzały splendens (łac. jaśniejąca). Trzeba przyznać, że słowo to jest nie lada wyzwaniem dykcyjnym i wymagało dodatkowych ćwiczeń.


          Jesień nad polskim morzem skutecznie nastraja do zwrócenia myśli w stronę przemijania. Ciężkie niebo wyraźnie ma misję przegonienia nas do domu. Podobnie wiatr, raz tylko chłodny, za chwilę przenikliwy zdaje się mieć intencję ukrócić spacer. A drzewa stoją i zwijają swe soki w głąb pni i korzeni, wiedząc, że nadejdzie czas, w którym pod błękitnym niebem młode liście nabrzmiałe świeżością osłonią nowe pokolenia ptaków. To przejście wymaga przygotowań, właściwie każde przejście tego wymaga. O najważniejszym z takich przejść opowie nasze kolejne nabożeństwo w listopadzie. 


I chór: Teresa Bielecka, Natalia Galuchowska, Agnieszka Skórzewska-Skowron
II chór: Magdalena Czyż, Anna Madej, Dorota Perszko
III chór: Przemysław Kisło, Krzysztof H. Olszyński
Instrumenty: Magdalena Czyż (flety), Dorota Perszko (bęben obręczowy), Agnieszka Skórzewska-Skowron (trójkąt)

Przewodniczenie: ks. Jerzy Berdychowski CM
Komentarze: Kornelia Zamęcka
Zdjęcia: Maria Magdalena Wolińska
Zaplecze (kuchnia, noclegi): Maria Magdalena Wolińska, Kornelia Zamęcka
Transport: Zbigniew Skowron, Maria Magdalena Wolińska, Kornelia Zamęcka

Bardzo serdecznie dziękujemy księdzu proboszczowi Jerzemu Berdychowskiemu CM za możliwość przeżycia nabożeństwa Stella splendens in monte w kościele Zesłania Ducha Świętego w Sopocie. Wyrazy wdzięczności należą się również naszym projektowiczkom, Marii Magdalenie Wolińskiej i Kornelii Zamęckiej, dzięki którym mieliśmy gdzie głowę złożyć i czym brzuch napełnić.

sobota, 29 sierpnia 2015

Exaltata est na Świętym Krzyżu - napisy końcowe

          W połowie sierpnia, w uroczystym czasie Wniebowzięcia NMP, znaleźliśmy się w wyjątkowym miejscu: w Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego, najstarszym sanktuarium na ziemiach polskich.  Mieliśmy zaszczyt kontemplować tam wyjątkowe śpiewy chorałowe, zebrane w nabożeństwo Exaltata est (łac. Wywyższona jest).
          Większość z nas ruszyła o świcie z Warszawy,  choć niektórzy przybyli na miejsce dzień wcześniej. Nasze jak zwykle radosne spotkanie oficjalnie rozpoczęliśmy sobotnim śniadaniem, które już tradycyjnie obfitowało w oryginalne specjały; niektórzy żartują, że w naszej nazwie brakuje członu „kulinarny”, bo nasz Projekt w garnki również zaglądać potrafi. Potem rozpoczęły się próby w grupach, oddzielnie chór żeński oraz męski. Przed każdym takim weekendowym spotkaniem każdy z nas ćwiczy materiał samodzielnie lub w grupach (jak np. warszawska część Projektu), w dzień lub przeddzień nabożeństwa nadchodzi żmudny czas dopasowania się wszystkich do siebie nawzajem. Ogólne wrażenia żeńskiego chóru po pierwszym wspólnym prześpiewaniu pieśni nam przeznaczonych były pozytywne. Nie wiem jak wyglądało to na męskiej próbie, jednak i nasi panowie wrócili z zadowolonymi minami.
          Sobota była dniem bardzo intensywnym. Oczywiste jednak było, że korzystając z okazji powinniśmy również poznać okolicę, w której właśnie dane nam było śpiewać, zwłaszcza, że miejsce było szczególnie urokliwe. Pogoda była idealna do spacerów wokół klasztoru i nie tylko. Nasz projektowicz, ks. Błażej, opowiedział nam wiele anegdot i historii związanych w jakiś sposób ze Świętym Krzyżem.
          Zwiedzanie zaczęliśmy od miejsca z wielką czcią nawiedzanego od wieków przez docierających tu pielgrzymów: od kaplicy Oleśnickich, gdzie złożone są Relikwie Krzyża Świętego. Niezwykłe jest, że przetrwały one nietknięte nawet najstraszniejsze dni historii klasztoru. Niezmierzoną ilością schodów dotarliśmy na szczyt odbudowanej w tym roku kościelnej wieży, z której wspaniale widać panoramę Gór Świętokrzyskich, a gdy są bardzo sprzyjające warunki bystre oko może ujrzeć nawet Tatry. Późnym popołudniem wybraliśmy się także na dalszy spacer, by zobaczyć gołoborza, które są wizytówką Gór Świętokrzyskich.
          Naszą sobotę w Świętym Krzyżu zakończyliśmy wieczorną próbą w kościele. Wtedy to powstały żartobliwe zdjęcia, na których większość z nas wyglądała jak profesor Religa na swoim najsłynniejszym.
          Kolejnego dnia, w niedzielę 16 sierpnia spotkaliśmy się po śniadaniu na próbę generalną. Potem o godz. 11.30 wspólnie uczestniczyliśmy we mszy świętej, podczas której posługiwaliśmy śpiewem. Chwilę po niej rozpoczęła się uroczysta adoracja relikwii Krzyża Świętego, a bezpośrednio po niej nabożeństwo Exaltata est. W pierwszej jego części wybrzmiał chorał gregoriański wyłącznie w męskim wykonaniu. Na twarzach kobiecego chóru wtedy jeszcze nieco ukrytego w stallach pojawiły się uśmiechy. Rzadko zdarza się mieć okazję po prostu uczestniczyć w prowadzonym przez nasz Projekt nabożeństwie. W drugiej jego części zaśpiewały wyłącznie kobiece głosy. Trzecia i czwarta część czuwania została zaśpiewana wspólnie. Z pewnością specyfika miejsca budowała dodatkową atmosferę nabożeństwa.
          Po zakończeniu nabożeństwa wymienialiśmy się spontanicznymi komentarzami i wrażeniami na gorąco. To zawsze radosny i pełen emocji moment, każdy z nas jest ciekaw jak poszczególne śpiewy przeżywali inni, bo rzeczywiście takie śpiewanie to również przeżycie.

Jowita S.

                Serdeczne Bóg zapłać ojcu Dariuszowi Malajce OMI, rektorowi Bazyliki Mniejszej pw. Trójcy Świętej na Świętym Krzyżu za umożliwienie nam zaśpiewania Exaltata est właśnie w tym miejscu. Bratu Lechowi Iskrzyckiemu OMI dziękujemy za przygotowanie noclegu, a bratu Sławomirowi Przyweckiemu OMI za pyszne obiady. Księdzu Błażejowi Samociukowi należą się dodatkowe podziękowania za sprowadzenie nas na Święty Krzyż.

CHÓR ŻEŃSKI: Teresa Bielecka, Magdalena Chomać, Natalia Galuchowska, Elżbieta Krytkowska, Jowita Sielska, Agnieszka Skórzewska-Skowron, Barbara Supeł, Monika Ryszawa
CHÓR MĘSKI: Łukasz Krytkowski, Krzysztof H. Olszyński, ks. Błażej Samociuk
KANTORZY: Magdalena Chomać, Agnieszka Skórzewska-Skowron, ks. Błażej Samociuk, Krzysztof H. Olszyński
ZAPLECZE: Tomasz Supeł (zdjęcia, transport), Zbigniew Skowron (transport)

piątek, 3 kwietnia 2015

Via Crucis na Starym Mieście w Warszawie – napisy końcowe


           Dziś umieszczamy na naszej stronie podsumowanie ostatniego nabożeństwa Via Crucis pióra Projektowiczki, która uczestniczyła w nim po raz pierwszy.

          W sobotę 21 marca, na tydzień przed Niedzielą Palmową, gościliśmy w kościele sióstr franciszkanek służebnic Krzyża pw. św. Marcina na Starym Mieście w Warszawie. Po raz dziesiąty rozważaliśmy Mękę Pańską w polskiej dawnej pieśni pasyjnej. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z Drogą Krzyżową (łac. Via Crucis) w tej niezwykłej formie. Dołączenie do grona, które miało za sobą wielokrotne przeżycie takiej drogi (m. in. w bazylice archikatedralnej w Szczecinie, katedrze w Drohiczynie, kościele św. Jakuba w Warszawie), było wyzwaniem. Trzeba mieć świadomość, ile z tymi pieśniami wiąże się wspomnień, sentymentów, pokonanych trudności, zaangażowanych osób, a także żartów zrozumiałych jedynie dla tych, co już śpiewali (typu odwiecznych problemów z fis). Dla mnie jednak największymi trudnościami były: jak nadrobić czas (liczony w latach!), który mieli inni, a którego nie miałam ja, by poznać teksty (łącznie ze zwrotkami, których nie śpiewamy); jak nadrobić doświadczenie wielokrotnych wspólnych wykonań, które nie były mi jeszcze dane; jak skupić się na treści, gdy nawet sama melodia sprawia jeszcze trudności… Gdy ta ostatnia zdawała się być już opanowana, na krótko przed nabożeństwem, pojawiły się inne utrudnienia, jak przerzedzenie szeregów wokalistów.
          Ale nic to. Nie dla sławy wszak śpiewamy. Dla Chwały. Tak więc Chwała Ojcu… i do przodu!
          Byliśmy widoczni (plakaty, facebook) i słyszalni (Radio Plus, „poczta pantoflowa”). Pogoda nam sprzyjała (co raczej niezwykłe przy spotkaniach projektowych), słońce świeciło, witraże oświecały. Przefantastyczna akustyka w niezwykłym kościele przy ul. Piwnej bardzo ułatwiała śpiew. Ale najważniejsze było to, że zgromadzeni wierni wydawali się uczestniczyć w Via Crucis z zaangażowaniem, a także docenieniem (może odkrywaniem?) dawnych pieśni.
          Czegóż więcej chcieć? Tylko okazji, by móc jeszcze wielokrotnie odśpiewać Via Crucis. Mieć możliwość, choćby w ten sposób, dopomóc sobie i innym w przeżyciu Męki Pańskiej i dobrym przygotowaniu do Zmartwychwstania.
          Chwała Bogu za wszystko!
Teresa Bielecka

          Serdecznie dziękujemy siostrom franciszkankom służebnicom Krzyża za przyjęcie nas do swojego kościoła. Wielkie Bóg zapłać księdzu Andrzejowi Gałce, rektorowi kościoła św. Marcina, dzięki któremu zjawiliśmy się przy ulicy Piwnej, a także księdzu Tomaszowi Łukasiukowi, który wkrótce po zakończeniu ekstremalnej drogi krzyżowej stawił się do celebracji Via Crucis.

PRZEWODNICZENIE: ks. Tomasz Łukasiuk
SOPRAN: Teresa Bielecka, Natalia Galuchowska, Jowita Sielska
ALT: Elżbieta Krytkowska, Dorota Perszko, Agnieszka Skórzewska, Barbara Supeł
TENOR: Łukasz Krytkowski, ks. Błażej Samociuk
BAS: Przemysław Kisło, Krzysztof H. Olszyński
INSTRUMENTY: Dorota Perszko (bęben obręczowy), Agnieszka Skórzewska (psalterium)
OBSŁUGA: Monika Ryszawa (koordynacja procesji), Joanna Krzyżanowska (procesja), ss franciszkanki służebnice Krzyża (procesja), Anna Ryszawa (zdjęcia), Jowita Sielska (wieczerza)

piątek, 24 października 2014

Stella splendens in monte w Sokołowie Podlaskim - napisy końcowe

            Październik to w Projekcie czas, w którym za sprawą nabożeństwa Stella splendens in monte myślami przenosimy się do średniowiecznej Katalonii. Już po raz ósmy mieliśmy okazję modlić się pieśniami ku stworzonymi przez średniowiecznych pielgrzymów na cześć Matki Boskiej z Montserrat (szósty raz w ramach niniejszego nabożeństwa). Dla części z nas było to wyjątkowe przeżycie, ze względu na niedawno odbytą pielgrzymkę do bazyliki na Montserrat, przed wizerunek Czarnulki.
 Tym razem Nabożeństwo Październikowe Stella splendens in monte odprawiliśmy w Konkatedrze w Sokołowie Podlaskim, do którego zjechaliśmy się 18. października z rana i jak zwykle całą sobotę poświęciliśmy na przygotowania. Mimo wczesnej pobudki i niezbyt sprzyjających warunków atmosferycznych (legenda głosi, że jak Projekt śpiewa, musi być zimno), wszyscy z niecierpliwością oczekiwaliśmy początku nabożeństwa. Część z nas przed oczami nadal miała klasztor Montserrat z malowniczymi górami w tle.
Na całość nabożeństwa składało się 10 pieśni z rękopisu El Libre Vermell de Montserrat, które przeplatały rozważania tajemnic chwalebnych różańca świętego. Tym razem dwie pieśni śpiewały z nami również podopieczne Magdy Chomać, śpiewające w scholach konkatedry w Sokołowie Podlaskim i w Skrzeszewie. Ta druga schola nosi nawet nazwę… Cuncti simus concanentes. Tradycyjnie po nabożeństwie odbyła się uroczysta kolacja, podczas której mogliśmy nie tylko podzielić się swoimi przeżyciami, ale również zobaczyć pokaz zdjęć z pielgrzymi do Katalonii: Barcelony i Montserrat. A w międzyczasie skonsumować wybitny tort.
W niedzielę mieliśmy okazję uczestniczyć we mszy świętej w Skrzeszewie, w kościele, który przetrwał obie wojny światowe w nienaruszonym stanie. Po mszy udaliśmy się do pobliskiego Wirowa, w miejsce gdzie rzeka Bug „grała” Niemen w filmie „Nad Niemnem”, a później również do Drohiczyna na krótki spacer na Górę Zamkową.

Monika Ryszawa

Za cały ten weekend należą się wielkie podziękowania przede wszystkim Bogu za to, że kolejny raz pozwala nam spotykać się razem by śpiewem oddawać Mu hołd. Dziękujemy ks. prał. Andrzejowi Krupie, proboszczowi Konkatedry Niepokalanego Serca NMP, za przyjęcie nas w swoich włościach. Naszą wdzięczność kierujemy również w stronę Magdy Chomać, która nadzorowała naszą obecność w Sokołowie Podlaskim.


PRZEWODNICZENIE: ks. Grzegorz Wierzbicki
ROZWAŻANIA: Anika Chrzanowska
CHÓR I: Teresa Bielecka, Magdalena Chomać, Natalia Galuchowska, Karolina Małczuk, Magdalena Sasim, Jowita Sielska, Eliza Sobieszczuk
CHÓR II: Anna Madej, Dorota Perszko, Monika Ryszawa, Agnieszka Skórzewska, Barbara Supeł
KANTORZY: Anna Madej, Krzysztof H. Olszyński, Agnieszka Skórzewska
BĘBEN OBRĘCZOWY/ BENDIR: Dorota Perszko, Eliza Sobieszczuk
MENADŻER ZAPLECZA: Karolina Kryszczuk
ZDJĘCIA: Eliza Sobieszczuk
NOCLEGI: Magdalena Chomać, Dorota Kowalska, Karolina Kryszczuk

poniedziałek, 1 września 2014

Exaltata est w Hajnówce i Rudce - napisy końcowe

Kościół często i z czcią świętuje uroczystości poświęcone Matce Bożej, zdając sobie sprawę, że jest to miłe Bogu i dobre dla wiernych, jeśli wiele uroczystości w różnych dniach i podczas publicznych ceremonii jest obchodzonych ku czci najbardziej błogosławionej spośród wszystkich wybranych w niebie – Matki naszego Pana i Boga. Pośród tych różnych uroczystości, które obchodzi się z pobożnością od wieków aż po dziś dzień, Uroczystość Wniebowzięcia jest uważana za największą i najważniejszą.


(Homilia Świętego Piotra Kanizjusza prezbitera, O Maryi Dziewicy, Bożej Rodzicielce)

Hajnówka, 15.08.2014 (fot. Alicja Minarczuk)

          Projekt Muzyczno-Liturgiczny Wschód – Zachód, zgodnie ze starożytną tradycją, również uczcił tę największą i najważniejszą uroczystość poświęconą Najświętszej Maryi Pannie. 15 sierpnia w kościele pw. św. Klary w Hajnówce i 16 sierpnia w kościele pw. Trójcy Przenajświętszej w Rudce odbyło się nabożeństwo Exaltata est ze śpiewami wysławiającymi Maryję i łaskę wniebowstąpienia, jakiej dostąpiła (o śpiewach i symbolice nabożeństwa można przeczytać tutaj i tutaj). Obie te miejscowości znajdują się na Podlasiu, dlatego w sposób wyjątkowy można było doświadczyć, dlaczego w pobożności ludowej uroczystość ta nazywana jest świętem Matki Bożej Zielnej. Podczas mszy świętej 15 sierpnia w Hajnówce prawie wszyscy wierni trzymali w dłoniach bukiety z kwiatów
Ziołowy Zakątek w Korycinach - gospodarstwo
agroturystyczne, skansen, a także sklep
z podlaskimi ziołami
polnych i ogrodowych, zbóż, traw – przyniesionych do poświęcenia. Zaś po nabożeństwie w Rudce odwiedziliśmy Ziołowy Zakątek w Korycinach, gdzie mogliśmy podziwiać bogactwo roślin polskiej ziemi.
          Zioła lecznicze błogosławiono w tym dniu już pod koniec X wieku. W wielu wsiach błogosławione są również pola, a wierni ofiarowują plony na ołtarzu. Praktyka ta nawiązuje do jednego z apokryfów, według którego, kiedy Święta Rodzina uciekała z Dzieciątkiem do Egiptu, Matka Boża pomogła napotkanemu w drodze rolnikowi w obsiewaniu pola pszenicą. Siew okazał się cudowny – rzucone w ziemię ziarno od razu kiełkowało, rosło i wydawało plon. Kiedy ścigający uciekinierów żołnierze Heroda napotkali tego rolnika i zapytali go o młodą niewiastę z dzieckiem, ten odpowiedział, że widział takich ludzi, ale wtedy, gdy siał pszenicę. Ponieważ kłosy były już gotowe do zbioru, żołnierze uznali, że było to dawno i nie mogła to być Maryja z Jezusem.
          Również w tekstach wyśpiewywanych podczas nabożeństwa odnaleźć można wiele roślinnych metafor i porównań. Maryja wyrosła niczym cedr na Libanie i cyprys na górze Syjon; wydaje miłą woń jak mirra, cynamon i balsam; rozkwita miedzy różami i liliami. Podczas nabożeństwa niemal czuło się te wszystkie zapachy najpiękniejszego kwiecia.
          Tym bardziej, jak głosi zawsze tekst na końcu naszych nut, Chwała Bogu za wszystko: za Maryję, jej wniebowstąpienie, opiekę nad plonami, piękno przyrody, możliwość śpiewania dla Matki Bożej i z nią wychwalania Trójcy Przenajświętszej.
Agnieszka Skórzewska

Rudka, 16.08.2014 (fot. Anna Ryszawa)

Bardzo dziękujemy hajnowskim mniszkom klaryskom oraz parafii Trójcy Przenajświętszej w Rudce za gorące przyjęcie w tych dniach, zapewnienie noclegu i miejsc do prób, a także za umożliwienie poprowadzenia nabożeństwa.

CHÓR ŻEŃSKI I: Teresa Bielecka, Natalia Galuchowska, Jowita Sielska, Agnieszka Skórzewska
CHÓR ŻEŃSKI II: Magdalena Chomać, Magdalena Czyż, Anna Madej, Monika Ryszawa, Barbara Supeł
CHÓR MĘSKI: Przemysław Kisło, Krzysztof H. Olszyński, ks. Błażej Samociuk
KANTORZY: Magdalena Chomać, Magdalena Czyż, al. Wojciech Łuszczyński, Anna Madej, Krzysztof H. Olszyński, ks. Błażej Samociuk, Jowita Sielska, Agnieszka Skórzewska
KUCHNIA: Natalia Galuchowska, Jadwiga Olszyńska, Julia Olszyńska, Monika Ryszawa, Irena Sielska, Tomasz Supeł
MENEDŻER ZAPLECZA: Alicja Minarczuk
LOGISTYKA: Magdalena Chomać, al. Wojciech Łuszczyński, Jarosław Olszyński, ks. Błażej Samociuk, Tomasz Supeł
ARCHIWIZACJA AUDIO-FOTO: Przemysław Kisło (audio), Alicja Minarczuk (foto), Agnieszka Skórzewska (audio)
MATERIAŁY INFORMACYJNE: Magdalena Chomać (druk), Łukasz Krytkowski (projekt plakatu i broszurek), Anna Madej (druk), Anna Ryszawa (druk)
 

poniedziałek, 17 marca 2014

Via Crucis w Międzyrzecu Podlaskim – napisy końcowe




Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa został powołany z woli cystersa Huberta de Payns do ochrony Świątyni Jerozolimskiej w 1118 roku. Właśnie od tej funkcji – ochrony świątyni i pielgrzymujących do niej chrześcijan – zakonnicy otrzymali swoją zwyczajową nazwę. Templariusze już w niedługim czasie zyskali grono zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Wielki Mistrz ich zakonu, Jakub de Molay, został w 1314 roku osądzony i spalony na stosie. Decyzja ta została podjęta przez papieża Klemensa V na soborze w Viennie. Wiele wątków z działalności templariuszy do dziś jest owianych tajemnicą, jednak pewne znaleziska historyczne pokazują, że ostatecznie papież Klemens V uwolnił Zakon Świątyni od zarzutu herezji. Przywrócony przez papieża Jana Pawła II ,w roku 2005 wrócił na ziemie polskie. Dziś bracia zajmują się głównie działalnością charytatywną.
W tym roku, 18. marca, przypada 700-lecie wspomnianego wcześniej stracenia Wielkiego Mistrza. Naszemu Projektowi przypadł zaszczyt uczestniczenia w obchodach upamiętniających to wydarzenie. Na zaproszenie Tomasza Sajko, Mistrza Komandorii Międzyrzec Podlaski, udaliśmy się do tego miasta, gdzie za Bolesława Wstydliwego osiedlono templariuszy. W sobotę, 15. marca, odbyła się tutaj rekonstrukcja historyczna pojmania, procesu i spalenia na stosie Mistrza Jakuba de Molay wraz z towarzyszami. Inscenizacji towarzyszyła prelekcja o historii templariuszy, msza św. w intencji zakonu oraz późniejsze nabożeństwo Via Crucis, podczas którego po raz kolejny mieliśmy możliwość wspólnej modlitwy najstarszymi zachowanymi polskimi pieśniami pasyjnymi. Całość zakończyła rycerska biesiada, godna i średniowiecza, i Podlasia.

Nasz pobyt w Międzyrzecu Podlaskim był bardzo krótki (zaledwie doba!), acz intensywny. Pozostajemy jednak w duchu średniowiecznej modlitwy, szykując nowe nabożeństwo, na które składać się będzie średniowieczny chorał maryjny. Szczegóły wkrótce.

Magdalena Czyż


PRZEWODNICZENIE
ks. Karol Biegluk

SOPRAN
Magdalena Chomać, Jowita Sielska, Agnieszka Skórzewska

ALT
Magdalena Czyż, Alicja Minarczuk, Izabela Romaniuk, Mirela Turek

TENOR
Krzysztof H. Olszyński, ks. Błażej Samociuk

BAS
Przemysław Kisło, Krzysztof Ryziński, ks. Tomasz Szmurło

INSTRUMENTARIUM
Agnieszka Skórzewska (psalterium), Magdalena Czyż (flet poprzeczny)

KANTORZY
Magdalena Chomać, Agnieszka Skórzewska, Krzysztof H. Olszyński, ks. Błażej Samociuk, Przemysław Kisło

OBSŁUGA
Anna Ryszawa, Monika Ryszawa

PROCESJA
Zakon Świątyni - Komandoria Międzyrzec Podlaski

Bardzo dziękujemy Tomaszowi Sajko, Mistrzowi Komandorii Zakonu Świątyni w Międzyrzecu Podlaskim, za zaproszenie do udziału w obchodach 700. rocznicy spalenia na stosie Wielkiego Mistrza Jakuba de Molay.

Zdjęcia pochodzą z facebookowego profilu Grzegorza Milewskiego.