Odległość między
Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km.
Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich
mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180
osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego
„Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. Dwudziestego
czwartego lipca minęło dziesięć lat od naszego pierwszego wspólnego śpiewania.
Dziś przyjrzymy się miejscom, w których gościliśmy i naszemu repertuarowi.
Stella splendens in monte 2012 (Poznań; w oczekiwaniu na koziołki)
W ostatnim dziesięcioleciu śpiewaliśmy 49 razy na terenie
dziewięciu diecezji. Przede wszystkim były to nasze rodzime: diec. drohiczyńska
(19) i arch. szczecińsko-kamieńska (17). W grupie pozostałych diecezji wyróżnia
się arch. warszawska (5), na terenie której mieszka część uczestników,
wywodzących się z Podlasia (Ryc. 1).
Ryc. 1. Diecezje polskie według liczby nabożeństw i mszy świętych z udziałem Projektu Muzyczno-Liturgicznego
"Wschód - Zachód". Objaśnienia w tekście.
Nasza nazwa „Wschód – Zachód” odnosi się między innymi do
dwóch głównych ośrodków naszej działalności: Hajnówki na wschodzie i Szczecina
na zachodzie. Miejscem pierwszego wykonania każdego z nabożeństw w cyklu
nabożeństw okresowych z muzyką dawną była parafia pw. Krzyża Świętego i św.
Stanisława, Biskupa i Męczennika w Hajnówce. Łącznie w Hajnówce zaśpiewaliśmy
dziewięć razy – w tym w dwóch kościołach na terenie naszej rodzimej parafii
(pw. Krzyża Świętego i św. Klary) oraz w kaplicy cmentarnej parafii Śś. Cyryla
i Metodego. Szczecin to z kolei miasto Rekolekcji
dla facetów, lecz rzecz jasna gościmy w nim także z nabożeństwami z dawną
muzyką religijną. W sumie w Szczecinie zaśpiewaliśmy 10 razy. Były to przede
wszystkim Rekolekcje dla facetów (7 edycji), a także dwie Via Crucis. Jedenaste spotkanie było zamkniętym warsztatem
przygotowującym Ave magne Rex caelorum.
Fons et culmen: Msza ślubna 2016 (Hajnówka/ Narewka)
Dwubiegunowość naszej działalności widać także w najczęściej
odwiedzanych przez nas kościołach. W ostatnim dziesięcioleciu najczęściej (po
sześć razy) można było nas usłyszeć w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego
i św. Stanisława, Biskupa i Męczennika w Hajnówce (kościół, w którym
rozpoczęliśmy naszą działalność) i w kościele pw. św. Jana Ewangelisty w
Szczecinie (nasz obecny kościół macierzysty w Szczecinie). W dalszej kolejności
należy wspomnieć Bazylikę Archikatedralną pw. św. Jakuba Apostoła w Szczecinie
(miejsce naszych trzech pierwszych spotkań w tym mieście), a także kościół św.
Klary w Hajnówce (nasz obecny kościół macierzysty w Hajnówce).
Via Crucis 2013 (katedra w Drohiczynie)
Innym często odwiedzanym przez nas kościołem jest kościół
księży misjonarzy (parafia Zesłania Ducha Świętego) w Sopocie-Kamiennym Potoku,
gdzie spotkaliśmy się trzykrotnie (w tym dwa razy na zamkniętym warsztacie).
Dwa razy nasz śpiew dało się słyszeć w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w
Nowogardzie, kościele św. Jana w Stargardzie i kościele św. Mikołaja w
Międzyrzecu Podlaskim.
Fons et culmen: Msza ślubna 2016 (Miłki k. Giżycka)
Przed każdym z naszych nabożeństw zaznaczamy, by nie
traktować wyjątkowej formy muzycznej jako koncert. Nie chcemy śpiewać koncertów,
preferujemy prezentować muzykę religijną w kontekście, w jakim odnajduje się
zdecydowanie najlepiej, a więc podczas celebracji liturgicznych i
paraliturgicznych. Jednak na specjalne życzenie zaśpiewaliśmy w ciągu ostatniej
dekady dwa koncerty: w 2011 r. był to …nunc
et in hora mortis nostrae w Chwarszczanach, a dwa lata później w ramach Hiszpańskiej Niedzieli na Solcu.
Ryc. 2. Skład procentowy repertuaru. Objaśnienia w tekście.
Przez te 49 muzycznych spotkań nasz repertuar rozrósł się do
131 pozycji, z czego 93 powstały przed 1600 r. Jedną trzecią śpiewów (42
kompozycje) stanowi chorał gregoriański, wykonywany przede wszystkim ze źródeł
watykańskich i Procesjonarza dominikańskiego (30). W drugiej kolejności (30
utworów, czyli ok. ćwiartki repertuaru) stanowią utwory renesansowe, w znacznej
mierze polskie, pochodzące głównie z Kancjonałów
staniąteckich. Znacznie słabiej prezentowane są utwory barokowe, również
głównie z Kancjonałów staniąteckich (łącznie
11 kompozycji renesansowych i barokowych pochodzi z tego zbioru). Skład
procentowy naszego repertuaru prezentuje Ryc. 2.
Ryc. 3. Najliczniej reprezentowane w repertuarze źródła polifoniczne to polskie kancjonały renesansowe.
Na tle repertuaru wyróżnia się zbiór dziesięciu pieśni z El Llibre Vermell de Montserrat – jedyne
źródło historyczne, z którego potrafimy wykonać wszystkie pieśni. I to nawet
zupełnie niezobowiązująco, przy kolacji. Nabożeństwo Stella splendens in monte jest również wyjątkowe – jako jedyne
bazuje na jednym źródle muzycznym – właśnie Czerwonej
Księdze w Montserrat. Na drugim końcu znajduje się Via Crucis i Ave magne Rex
caelorum, które wykorzystują aż 11 źródeł muzycznych. Gdzieś po środku
mieści się Exaltata est, która, choć
wyłącznie chorałowa, sięga do czterech źródeł.
Via Crucis 2015 (Warszawa)
Exaltata est, choć
bardzo przez nas lubiana, jest nabożeństwem dość świeżym, które nie zdążyło
zliczyć tylu powtórzeń, co chociażby Via
Crucis, od której wszystko się zaczęło. Do dziś właśnie droga krzyżowa jest
nabożeństwem, które śpiewaliśmy najczęściej (11 razy od 2006 r.). Zaraz po niej
jest siedem edycji Rekolekcji dla facetów
(od 2008 r.) i siedem powtórzeń Stella
splendens in monte (od 2009 r.). Trzeci najlepszy wynik należy do mszy
ślubnej z cyklu Fons et culmen.
Ryc. 4. Liczba powtórzeń poszczególnych nabożeństw okresowych, przygotowywanych z oprawą dawnej muzyki religijnej.
Jednak znacznie ważniejszymi od miejsc są osoby. To właśnie
wszystkim zaangażowanym w działania Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód –
Zachód” poświęcimy ostatni jubileuszowy wpis.
Krzysztof H. Olszyński
Wszelkie wyliczenia w niniejszym artykule odnoszą się do
stanu z dnia 24.07.2016.
Fons et culmen 2015: Msza ślubna (najpierw śpiewanie, potem zabawa weselna!)
Odległość między
Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km.
Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich
mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180
osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego
„Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. Dwudziestego
czwartego lipca minęło dziesięć lat od naszego pierwszego wspólnego śpiewania.
Obchodząc jubileusz dziesięciolecia spotkaliśmy się po raz pięćdziesiąty. I –
podobnie jak świętując pięciolecie – zaśpiewaliśmy nabożeństwo Stella splendens in monte.
Nabożeństwo Październikowe z pieśniami maryjnymi z El Llibre Vermell de Montserrat tym
razem miało miejsce w Rudce, w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej, gdzie
gościliśmy już dwukrotnie – raz na zamkniętym warsztacie, a drugi raz śpiewając
Exaltata est. Nabożeństwo Stella splendens in monte w naszej
dziesięcioletniej historii wykonaliśmy siedem razy, dodatkowo dwukrotnie
śpiewaliśmy je w ramach koncertu. Spotkanie w Rudce było więc dziesiątym
zmierzeniem się z dziedzictwem katalońskiej średniowiecznej pieśni maryjnej.
Zbiór El Llibre
Vermell de Montserrat (Czerwona Księga
z Montserrat), prócz opisów zwyczajów miejscowej wspólnoty benedyktynów
oraz cudów uczynionych za pośrednictwem cudownego wizerunku Czarnulki, zawiera dziesięć z co
najmniej czternastu pieśni maryjnych powstałych w tym klasztorze w XIII-XIV.
Wszystkie z nich usłyszeć można było tego wieczoru w Rudce. Osiem po łacinie,
dwie po katalońsku; cztery w formie kanonu, sześć w formie virelai; pieśni
inspirowane ówczesnymi kompozycjami włoskimi, francuskimi, angielskimi i
północnoafrykańskimi. Większość z nich wykonywano jako taniec w kole; my je
jedynie zaśpiewaliśmy, choć ustać w trakcie śpiewu bez żadnego ruchu było
niemożliwe.
Krzysztof H. Olszyński
Bardzo serdecznie dziękujemy miejscowym duszpasterzom oraz
wszystkim obecnym na nabożeństwie. Oby spotkanie to wydało swoje owoce we
właściwym czasie.
Szczególne podziękowania kierujemy w stronę rodziców
chrzestnych naszej działalności: s. Kryspiny Janeckiej MSF i ks. Tomasza
Szmurło. Gdyby nie ich posługa w Hajnówce dziesięć lat temu pewnie nigdy nie
zawiązałaby się nasza wspólna działalność. Świętowanie dziesięciolecia bez tych
dwóch osób nie byłoby pełne.
Poniżej zamieszczamy fotowspomnienie ze spotkania w Sopocie w ostatnią sobotę i niedzielę. Miło było śpiewać, miło było spacerować po plaży i wypoczywać w swojej obecności. Tylko jak zwykle snu za mało...
Pięć lat temu po raz pierwszy mieliśmy okazję zaśpiewać Stella splendens in monte nad polskim
morzem. Wspomnienie serdecznego przyjęcia przez parafię w Świnoujściu podsunęło
nam pomysł powrotu w październiku na polskie wybrzeże. Miejsce mieliśmy już
przygotowane – w parafii Zesłania Ducha Świętego księży misjonarzy gościliśmy
już dwa razy na wewnętrznych warsztatach śpiewu.
Śpiewanie ku czci Gwiazdy
jaśniejącej w górach (z łac. Stella
splendens in monte) w miejscu, w którym naturalnie czci się ją bardziej jako
Gwiazdę Morza pokazuje, jak wielkie kompetencje ma Maryja, zdolna do królowania
w każdym miejscu na ziemi. Bo i przecież taki tytuł posiada – Królowej Nieba i
Ziemi.
Mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie udało nam się podczas
naszego pobytu zaobserwować zorzy polarnej, która ostatnio widoczna była w
Zatoce Gdańskiej. Jasność jednak towarzyszyła nam nieustannie w tekstach
pieśni, które co chwilę powtarzały splendens
(łac. jaśniejąca). Trzeba
przyznać, że słowo to jest nie lada wyzwaniem dykcyjnym i wymagało dodatkowych
ćwiczeń.
Jesień nad polskim morzem skutecznie nastraja do zwrócenia
myśli w stronę przemijania. Ciężkie niebo wyraźnie ma misję przegonienia nas do
domu. Podobnie wiatr, raz tylko chłodny, za chwilę przenikliwy zdaje się mieć
intencję ukrócić spacer. A drzewa stoją i zwijają swe soki w głąb pni i
korzeni, wiedząc, że nadejdzie czas, w którym pod błękitnym niebem młode liście
nabrzmiałe świeżością osłonią nowe pokolenia ptaków. To przejście wymaga
przygotowań, właściwie każde przejście tego wymaga. O najważniejszym z takich
przejść opowie nasze kolejne nabożeństwo w listopadzie.
I chór: Teresa Bielecka, Natalia Galuchowska, Agnieszka Skórzewska-Skowron
II chór: Magdalena Czyż, Anna Madej, Dorota Perszko
III chór: Przemysław Kisło, Krzysztof H. Olszyński Instrumenty: Magdalena Czyż (flety), Dorota Perszko (bęben obręczowy), Agnieszka Skórzewska-Skowron (trójkąt)
Przewodniczenie: ks. Jerzy Berdychowski CM
Komentarze: Kornelia Zamęcka
Zdjęcia: Maria Magdalena Wolińska
Zaplecze (kuchnia, noclegi): Maria Magdalena Wolińska,
Kornelia Zamęcka
Transport: Zbigniew Skowron, Maria Magdalena Wolińska,
Kornelia Zamęcka
Bardzo serdecznie dziękujemy księdzu proboszczowi Jerzemu
Berdychowskiemu CM za możliwość przeżycia nabożeństwa Stella splendens in monte w kościele Zesłania Ducha Świętego w
Sopocie. Wyrazy wdzięczności należą się również naszym projektowiczkom, Marii
Magdalenie Wolińskiej i Kornelii Zamęckiej, dzięki którym mieliśmy gdzie głowę złożyć i
czym brzuch napełnić.
Nasza
współprojektowiczka, Monika Ryszawa, studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie
Warszawskim, w ramach zaliczenia przedmiotu Historia
kultury iberyjskiej przygotowała pracę o sanktuarium maryjnym w
górach
Montserrat. W bibliotece miejscowego klasztoru znajduje się unikatowy
rękopis zawierający dziesięć pieśni maryjnych. Wszystkie te pieśni
wchodzą w
skład nabożeństwa październikowego Stella splendens in monte, które celebrujemy jesienią od kilku lat. Ponieważ znów nadchodzi październik, publikujemy pracę Moniki w
pięciu częściach. Czas na ostatni odcinek cyklu.
Część V: Pieśni El Llibre Vermell: nawiązania do muzyki
europejskiej
Po
przyjrzeniu się medytacyjnym kanonom oraz pieśniom tańczonym w kole, pozostają
jeszcze śpiewy, odnoszące się swoją formą do muzycznych tendencji rodzących się
w innych rejonach Europy. Taką pieśnią jest Mariam
Matrem Virginem. Utwór ten, podobnie jak np. Stella splendens in monte lub Cuncti
simus concanentes jest przykładem virelai
– utworu, w którym druga połowa zwrotki powtarza melodię refrenu. W
płaszczyźnie muzycznej odwołuje się on do wysublimowanych form muzycznych
francuskiego nurtu ars nova. Słowa
skierowane są nie tylko do Maryi jako matki, ale również do Jej syna Jezusa. Po
raz kolejny podkreślane jest tu dziewictwo Maryi: Maryję Matkę Dziewicę wychwalajcie i jej szczególna rola jako
orędowniczki i ucieczki wiernych. Pieśń składa się z refrenu i trzech zwrotek,
w których wołania są naprzemiennie kierowane do Maryi i Jezusa. Podobnie jak
inne pieśni, jest jednocześnie wezwaniem do pątników (zachęta do porzucenia
grzechów), jak i Maryi (prośba o
wstawiennictwo).
Imperayritz de la ciutat ioyosa/
Verges ses par misericordiosa
Dziewiąty zachowany utwór z rękopisu to Imperayritz
de la ciutat ioyosa/ Verges ses par misericordiosa. Napisany jest w języku katalońskim, a właściwie „napisane
są”, gdyż tak naprawdę są to dwie pieśni śpiewane równolegle. Dwa zupełnie
różne teksty (zgadzające się tylko samogłoską na długich nutach kończących
frazę) śpiewane są na dwie melodie, składające się na dwugłos. Utwór swoją budową
przypomina motety włoskie. W pierwszym tekście Maryja zyskuje miano cesarzowej miasta szczęścia, odnoszące
się do jej królewskiego tytułu w niebiosach. W teksie znajduje się również
wiele innych określeń opisujących Maryję jako najpiękniejszą, najlepszą,
najwspanialszą niewiastę, odwołujących się do jej licznych cnót. W głosie
niższym również znajdują się liczne przydomki Maryi, a wszystko to dopełniają
prośby kierowane przez pielgrzymów do Dziewicy. Na uwagę zasługuję również
wezwanie do Jezusa zawarte w końcówce pieśni drugiego głosu. Zaskakujące może
być tu zawarcie prawdy o Trójcy Przenajświętszej, co może świadczyć o pobożności
i znajomości dogmatów przez autorów tekstu. Jednak kończenie modlitwy tzw.
doksologią jest powszechne nie tylko w Kościele Zachodnim, lecz i Wschodnim.
Każda
z dziesięciu zachowanych pieśni jest więc inna w swojej budowie muzycznej, ale
jedno w nich jest stałe. We wszystkich główną postacią jest Matka Boska czczona
w cudownej figurze la Morenety. W
niektórych tekstach można odnaleźć bezpośrednie odniesienie do tej właśnie
figury, w innych jest to mniej oczywiste. Wszystkie te pieśni pozwalają
współczesnym na odkrywanie pobożności ludzi średniowiecza, z których praktyk te
pieśni wyrosły i do realizacji których służyły. Na dużą uwagę zasługuje tak
wielkie
Nasz śpiew w Santa Cova (jaskini znalezienia figury)
przywiązanie do dogmatu o dziewictwie Maryi, co podkreślane jest w
prawie każdej pieśni. Równie dużą wagę przywiązywano do prawdy o wniebowzięci
Maryi, choć została ona podniesiona do rangi dogmatu prawie pięćset lat później.
Są to również świadectwa stosunku ówczesnych ludzi do świata doczesnego: dobra
tego świata lepiej odrzucić, a skupić się na dążeniach do uzyskania życia
wiecznego. Prawdziwe życie w pojęciu człowieka średniowiecznego to nie epizod,
lecz epilog. Dlatego śmierć w pieśniach z El
Llibre Vermell zrównuje wszystkich, bez względu na stan i zamożność. Co
bardzo ważne, pieśni, które wykonywane były przez prosty lud, w przeważającej
części śpiewane były po łacinie, a więc w języku kultu, a nie w języku
potocznym. Z pewnością zrozumienie tych tekstów nie było takie trudne dla
ludności posługującej się językami z rodziny języków romańskich, wskazywało
jednak na silną tożsamość przynależności do świata łacińskiego.
Montserrat to do dziś szczególne
miejsce, które przyciąga wiernych, którzy chcą oddać część Czarnej Madonnie.
Podobnie jak w średniowieczu przyjeżdżają tu ludzie różnego pochodzenia czy
statusu społecznego, by w taki sam sposób prosić Czarnulkę o wstawiennictwo.
Badając praktyki średniowiecznych pątników na Montserrat można wydobyć wiele
prawd i zbliżyć się do kultury średniowiecza, które wydaje się obecnie
najbardziej przekłamaną epoką w świadomości współczesnego człowieka.
Monika
Ryszawa
Bibliografia
Anna
Sawicka, Drogi i rozdroża kultury
katalońskiej, 2007, Kraków.
Pieśni z El Llibre Vermell w tłumaczeniu członków Projektu
Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód”, z języka łacińskiego Agnieszka
Skórzewska, z języka katalońskiego Albert Pau Baques i Aleksandra Siekierska
Nasza
współprojektowiczka, Monika Ryszawa, studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie
Warszawskim, w ramach zaliczenia przedmiotu Historia
kultury iberyjskiej przygotowała pracę o sanktuarium maryjnym w
górach
Montserrat. W bibliotece miejscowego klasztoru znajduje się unikatowy
rękopis zawierający dziesięć pieśni maryjnych. Wszystkie te pieśni
wchodzą w
skład nabożeństwa październikowego Stella splendens in monte, które celebrujemy jesienią od kilku lat. Ponieważ znów nadchodzi październik, publikujemy pracę Moniki w
pięciu częściach.
Początek O Virgo splendens Cyfrowa Biblioteka im. Miguela Cervantesa
Część IV: Pieśni El Llibre Vermell: kanony i tańce w kole
O Virgo splendens, Laudemus
Virginem i Splendens ceptigera to
kanony przeznaczone na dwa lub trzy głosy. Kanon to prosta forma imitacyjna,
powstała właśnie w tamtym czasie w muzyce europejskiej. W ten sposób pieśni można
szybko nauczyć się w czasie śpiewania. Wszystkie mają charakter nie tylko
pochwalny wobec Matki Boskiej, ale również błagalny o jej wstawiennictwo u
Syna. Mniej lub bardziej jednoznacznie odnoszą się do wizerunku z Montserrat: O, Dziewico, lśniąca wysoko na świętej górze,
co podkreśla lokalny charakter tych utworów. W sposób szczególny pieśni te podkreślają
dziewictwo Maryi: Matko-Dziewico, Wychwalajmy Dziewicę matkę wraz z jej synem.
Jest to ciekawy przykład akcentowania dziewictwa Maryi, korespondujący z polską
twórczością tamtych czasów, choćby z hymnem Bogurodzica
dziewica. Te trzy kanony zostały napisane i wykonywane w języku łacińskim,
podobnie jak większa część pieśni znajdujących się w El Llibre Vermell.
Największa
grupę stanowią pieśni opisane jako taniec w kole. To aż pięć utworów o zróżnicowanej
tematyce, stopniu skomplikowania i długości. Stella splendens in monte to kilkuzwrotkowa pieśń opisującą grupy
pielgrzymów wędrujących do Madonny z Montserrat.
Refren jest wezwaniem do Gwiazdy jaśniejącej w górach, a zwrotki wymieniają
poszczególne stany pielgrzymów którzy przybyli, by oddać pokłon Madonnie w
cudownej figurze. Podkreśla ona powszechny charakter pielgrzymowania do miejsc świętych
w średniowieczu. Na pątnicze szlaki wybierali się nie tylko prości, biedni
wierni, ale również bogacze i władcy. Podkreśla przekonanie wszystkich pielgrzymów,
że ich trud i modlitwa zapewnią im niebo. Dużo mówi również o charakterze
samych pielgrzymek i ówczesnej pobożności: rzadko spotyka się tu konkretne
prośby dotyczące życia doczesnego, wszystkie starania
Sklepienie krużganków nad głównym wejściem na plac przed bazyliką.
Zdjęcie wykonane podczas naszej pielgrzymki na Montserrat.
czynione są w celu
uzyskania życia wiecznego. Tekst refrenu tej pieśni widnieje dziś na sklepieniu
krużganka sanktuarium i każdy pielgrzym wchodzący do świątyni może go
podziwiać. Tańcem o zupełnie innym charakterze jest Polorum Regina, pieśń swoją formą nawiązująca do anglosaskich
pieśni bożonarodzeniowych. Jej tekst bowiem odnosi się do narodzin Jezusa, trzykrotnie
podkreślając dziewictwo Maryi, która dziewicą była przed narodzinami Jezusa, w
ich trakcie i po. Nazywana jest ona również królową: Królowo niebios i wszystkich nas. Tekstem, który nawiązuje do poprzedzającego narodziny
Jezusa zwiastowania jest Cuncti simus
concanentes. Utwór składa się z czterech zwrotek i refrenu nawołującego by wszyscy
zaśpiewali na cześć Maryi. Opisuje on scenę zwiastowania, kiedy do samotnej
Maryi przychodzi anioł i mówi jej, że zostanie matką Syna Bożego. Powyższe trzy
tańce w kole zostały napisane po łacinie, w przeciwieństwie do czwartego, Los set gotxs, który powstał w
katalońskim (posiada jednak łaciński refren). Pieśń ta opisuje siedem radości
Maryi, których dostąpiła w swoim życiu, zaczynając od zwiastowania, które
opisuje za pomocą słów archanioła Gabriela refren: Bądź pozdrowiona Maryjo, łaski pełna, Pan z tobą, dziewico
nieskalana, po wniebowzięcie i ukoronowanie w przedostatniej zwrotce. W tekście
znajduję się również charakterystyczne dla całego zbioru prośba o opiekę
i wstawiennictwo Matki Boskiej. Na
szczególną uwagę zasługuje jeszcze jeden taniec, najstarszy znany taniec śmierci Ad mortem festinamus.
Warto zaznaczyć, że danse macabre były
w średniowieczu bardzo popularne. Ten z Montserrat, podobnie jak
inne, nawołuje do porzucenia doczesnych rozkoszy i skierowaniu swych myśli
ku nieuchronnej śmierci. Znajdują się w nim wezwania do zaniechania grzechu
i podjęcia pokuty. Opisuje on śmierć jako wyzwolenie i radość tych, którzy
żyjąc pobożnie na tej ziemi, zapewnili sobie niebo. Opisuje wszystko, co
związane jest ze śmiercią i tym, co po niej: nie tylko radość zbawionych,
nieszczęście potępionych, ale również sam Sąd Ostateczny, który odzieli jednych
od drugich. Znajduje się w nim również wezwanie do Maryi Dziewicy jako
opiekunki śmierci i orędowniczki żywych i umarłych. Pieśń kończy się
kilkukrotnym powtórzeniem słów Będziesz
marnym trupem i zachętami do odrzucenia marności tego świata.
Do
pięciu opisanych powyżej pieśni dołączony był opis mówiący o tym, że są tańcami w kole. Można z pewnością stwierdzić, że utwory te faktycznie były nie
tylko śpiewane, ale również tańczone. Pielgrzymi, którzy przybywali na
Montserrat i zatrzymywali się w klasztorze, często spędzali noce w
krużgankach, gdzie nie tylko się modlili, ale również tańczyli, oczywiście czyniąc
to wszystko na cześć Czarnulki.
Praktyka ta była dość niezrozumiała dla jednego z polskich pielgrzymów, księdza
Pelczara, który, jak przywołuje to Sawicka, był oburzony na grupę spotkanych
pielgrzymów, którzy właśnie w ten sposób czcili la Morenetę. Opis, jaki znajduje się w jego wspomnieniach jasno
wskazuje na fakt, że nieznana mu była historia samej księgi El Llibre Vermell, ani też praktyki tegoż
miejsca: tu nie miejsce dla tańców. Tańce
jednak były ważną częścią kultu maryjnego na Montserrat.
Oto kolejna okazja do wspólnej
modlitwy w duchu pieśni naszych ojców. Nabożeństwo Październikowe „Stella
splendens in monte” to nie tylko modlitwa Różańcem świętym, lecz także
pieśniami z niezwykłego benedyktyńskiego rękopisu z Montserrat (klasztor pod
Barceloną). Najbliższa okazja przeżycia takiego nabożeństwa nadarzy się w
sobotę, 10 października, w parafii
Zesłania Ducha Świętego u księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo w Sopocie.
Zapraszamy na godzinę 17.00.
W ramach prowadzonego przez nas
Nabożeństwa Październikowego wykonamy wszystkie 10 pieśni, jakie zachowały się
w Czerwonej Księdze – rękopisie biblioteki
klasztornej z Montserrat z ok. 1399 roku. Pełne hiszpańskiego temperamentu
utwory znakomicie oddają wiele aspektów ówczesnej twórczości muzycznej; w zbiorze
dominują dwa typy kompozycji: kanon oraz virelai. Większość pieśni napisanych
jest po łacinie, dwie - w języku katalońskim. Jeden z utworów to najstarszy
zachowany dance macabre, opowiadający o tym, jak co dnia zmierzamy na spotkanie
śmierci. I właśnie pod tym kątem
poprowadzona będzie celebracja modlitwy różańcowej, dla której nasze pieśni
stanowić będą tło. Rozważymy rolę Maryi jako patronki dobrej śmierci -
"...módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej...".
Pamiętajmy, że nabożeństwo
celebrowane z tą wyjątkową muzyczną oprawą nie jest koncertem. Takiej muzyki nie da się jedynie słuchać,
trzeba przede wszystkim się nią modlić. Zachęcamy więc gorąco do czynnego
udziału w nabożeństwie, zarazem poprzez uczestnictwo w modlitwie różańcowej,
jak i poprzez modlitewną kontemplację śpiewanych tekstów.
Serdecznie zapraszamy!!!
Więcej o historii Montserrat,
cudownej figurze Maryi i rękopisie można przeczytać w cyklu artykułów na naszej
stronie. Wystarczy kliknąć tutaj.
Nasza
współprojektowiczka, Monika Ryszawa, studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie
Warszawskim, w ramach zaliczenia przedmiotu Historia
kultury iberyjskiej przygotowała pracę o sanktuarium maryjnym w
górach
Montserrat. W bibliotece miejscowego klasztoru znajduje się unikatowy
rękopis zawierający dziesięć pieśni maryjnych. Wszystkie te pieśni
wchodzą w
skład nabożeństwa październikowego Stella splendens in monte, które celebrujemy jesienią od kilku lat. Ponieważ znów nadchodzi październik, publikujemy pracę Moniki w
pięciu częściach. Zdjęcia pochodzą z cyfrowej wersji rękopisuEl Llibre Vermell de Montserrat dostępnej w Cyfrowej Bibliotece im. Miguela Cervantesa.
Część III: Skarb
Montserrat: Czerwona Księga (El Llibre
Vermell)
O Virgo splendens
Nieodłącznym elementem dziedzictwa
religijno-kulturalnego sanktuarium Montserrat jest El Llibre Vermell, czyli Czerwona Księga z Montserrat. Swoją nazwę
bierze od koloru oprawy, jaką zyskała w XIX weku. Kodeks ten, spisywany od
końca XIV wieku, bez wątpienia jest jednym z najcenniejszych zabytków w
klasztornej bibliotece. Znajdują się w nim przykładowe kazania, formuły
spowiedzi i informacje o zakonie benedyktyńskim, jak również mapy, opisy
świata, informacje historyczne, przyrodnicze i astronomiczne. W swoim czasie
księga pełniła rolę swego rodzaju encyklopedii zawierającej wiedzę z różnych
dyscyplin nauki. Mieści się w niej również zbiór opisu cudów poczynionych za
wstawiennictwem Madonny z Montserrat. Księga ta, wśród historyków, mediewistów
i śpiewaków, zyskała swoją sławę również ze względu na pieśni, które się w niej
mieszczą. Prawdopodobnie było ich co najmniej czternaście, jednak do czasów
współczesnych (prawdopodobnie przez zawieruchę napoleońską) zachowało się
jedynie 10 z nich. Są to teksty napisane zarówno po łacinie, jak i katalońsku,
będące pieśniami ku czci Madonny z Montserrat. W księdze zachowały się nie
tylko teksty pieśni, ale również nuty i wskazówki dotyczące ich
wykonywania. Były to śpiewy wykonywane przez wieki przez pielgrzymów, w czasie
ich pielgrzymki i w trakcie pobytu w samym sanktuarium. Nieznani są autorzy
słów, jak i muzyki, jednak przypuszczalnie niektóre z nich mogli stworzyć sami
pątnicy. Przypuszczalnie część pieśni stanowi kontrafakturę do melodii
świeckich. Pieśni różnią się między sobą nie tylko językiem, w jakim powstały,
ale także stylem i przeznaczeniem. Dużą część stanowią tańce w kole, inne
to bardziej medytacyjne śpiewy na dwa lub trzy głosy. Warto podkreślić, że w
średniowieczu była to częsta praktyka i większość sanktuariów może poszczycić
się zbiorem swoich pieśni ku czci lokalnych cudownych wizerunków. Jednym
z przykładów jest Codex Calixtinus
z Santiago de Compostela, z ośrodka galicyjskiego (zawierający jednak
śpiewy liturgiczne, a nie ludowe, jak El
Llibre Vermell), czy choćby zbiór licznych pieśni opiewających Matkę Boską
Częstochowską.
Mariam Matrem virginem
W
tradycje muzyczne Montserrat wpisuje się również schola chłopięca, związana z tym
miejscem od wieków. Escolania, bo
taką nazwę nosi ten chór, w pewnym momencie przekształciła się w szkołę
muzyczną, gromadząc młodzieńców, którzy uczą się i mieszkają w klasztornym
internacie. Ich celem jest nie tylko nauka i upiększanie swym śpiewem
ważniejszych uroczystości kościelnych, ale również kultywowanie muzyki dawnej.
Koncertują nie tylko w Hiszpanii, ale rozsławiają tradycję Montserrat po całej
Europie.
Każda
z zachowanych pieśni stanowi nieocenione świadectwo religijno-ludowego
charakteru pielgrzymek docierających na Montserrat. Należy zatem każdej z nich
poświęcić więcej uwagi. Wszystkie pieśni można podzielić na kilka kategorii w
zależności od tego, jak są zbudowane. Pod względem tekstowym można podzielić je
na śpiewy łacińskie (8) i katalońskie (2). Pod względem budowy muzycznej można
podzielić je na kanony (3 lub 4), virelai (5 lub 6) oraz motet (1). Cztery
utwory posiadają dopisek taniec w kole.
Główną bohaterką wszystkich pieśni jest naturalnie Maryja, jednak każda z nich
trochę inaczej się do niej odnosi, upamiętnia inne wydarzenia z jej życia (zwiastowanie,
siedem radości) czy jej atrybuty (potrójne dziewictwo).
Pieśni te w kolejności zapisania w El Llibre Vermell to:
Nasza
współprojektowiczka, Monika Ryszawa, studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie
Warszawskim, w ramach zaliczenia przedmiotu Historia kultury iberyjskiej
przygotowała pracę o sanktuarium maryjnym w górach Montserrat. W bibliotece
miejscowego klasztoru znajduje się unikatowy rękopis zawierający dziesięć
pieśni maryjnych. Wszystkie te pieśni wchodzą w skład nabożeństwa
październikowego Stella splendens in monte, które celebrujemy jesienią od kilku
lat. Ponieważ znów nadchodzi październik, publikujemy pracę Moniki w pięciu
częściach. Zdjęcia pochodzą z pielgrzymki na Montserrat, jaką członkowie
Projektu odbyli rok temu.
Część II: La Moreneta – Czarna Madonna z
Montserrat
La Moreneta
Sanktuarium
swoją ogromną popularność zyskało dzięki cudownemu wizerunkowi Matki Boskiej. Romańska
rzeźba przedstawia Bogurodzicę siedzącą na tronie, z małym Jezusem na kolanach.
W jednej dłoni trzyma ona jabłko, symbolizujące świat, i jej władzę królewską
nad nim. Figura wykonana jest z drewna, a szaty Maryi i Dziecięcia są
pozłacane. Ciało Matki i Syna jest czarne, co według legendy spowodowane jest
dymem unoszącym się z świec palonych przez wiernych. Dzięki temu kolorowi
wizerunek zyskał wśród wiernych przydomek Czarnulki
(La Moreneta). Szybko został również uznany za cudowny. Według legendy jej
twórcą miał być św. Łukasz, a jej pojawienie się w Katalonii wynikało z
poszukiwaniem tym miejscu świętego Grala.
Wierni
podkreślają, że Maryja sama wybrała dla siebie to miejsce. Historia jej
odnalezienia sięga końca IX wieku, kiedy to jeden z pasterzy zobaczył w sobotni
wieczór światło. Sytuacja powtórzyła się jeszcze w kilka kolejnych sobót.
Razem z jednym z biskupów i swoim panem pasterz odnalazł w jednej z grot
cudowną figurę. Nie wiadomo, jakie były losy Czarnej Madonny zaraz po
odnalezieniu. Najprawdopodobniej kilkakrotnie zmieniała swoje miejsce pobytu:
podania głoszą, że z samej Barcelony została przeniesiona w góry w obawie przed
Maurami, zalewającymi pod koniec pierwszego tysiąclecia Półwysep Iberyjski. Niezależnie
od faktycznego pochodzenia i czasu powstania, figura od wczesnego średniowiecza
cieszyła się kultem wiernych i była celem licznych pielgrzymek.
Obecnie
La Moreneta znajduje się nad głównym
ołtarzem w bazylice, a by móc do niej podejść należy odstać nawet kilka godzin
w kolejce. Wielu pątników nawiedza również grotę znalezienia figury, położoną
około pół godziny drogi poniżej klasztoru, w której dziś mieści się niewielka
kaplica, do której prowadzi droga ze stacjami różańcowymi (przy projektowaniu
jednej z nich brał udział A. Gaudí). Swoje miejsce znalazły tam również wota
dziękczynne (m. in. suknie ślubne). Według podań, również w średniowieczu
figura znajdowała się w głównym kościele klasztoru i nie zawsze była dostępna
Cudowna figura prawdopodobnie znajdowała się
przez jakiś czas w Barcelonie (na zdjęciu
historyczna dzielnica miasta)
pielgrzymom. Słynąca ze swej cudowności przyciągała wszystkich, którzy modląc
się przed jej wizerunkiem prosili o różnorakie łaski. Później wracali z
głębokim przekonaniem, że otrzymanie ich jest efektem interwencji Czarnulki. Jest
to bez wątpienia jeden z kluczowych elementów, dla którego Montserrat cieszyło
się i ciągle cieszy się zainteresowaniem wiernych nie tylko z Katalonii
(zwyczajem miejscowym jest pielgrzymowanie do Montserrat miejscowych
nowożeńców), ale i całej Hiszpanii, a nawet Europy. By pokłonić się Pannie z Montserrat
przybywali nie tylko zwykli pątnicy: wśród tych, którzy nawiedzili Montserrat
byli monarchowie, papieże, a także późniejsi święci. Rangę wizerunku Madonny z
Montserrat potwierdził oficjalnie Kościół Święty, kiedy to w 1881 roku papież
Leon XIII ogłosił ją patronką całej Katalonii.
Czarnulka
jest w sposób szczególny bliska Polskim pielgrzymom, a to wszystko ze względu
na liczne powiązania z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. Oba wizerunki
łączy nie tylko osoba legendarnego twórcy, ale również tytuł Czarnej Madonny.
Podobnie zbliżone są do siebie legendy związane z odnalezieniem i próbami
ratunku obu dzieł. Niejednokrotnie podkreśla się również podobny charakter obu
ośrodków, nazywając Montserrat Katalońską Jasną Górą. Oba sanktuaria pełniły i
pełnią nie tylko ważną rolę religijną, ale również stanowią ważne centrum
narodowościowej tożsamości, a w okresach wojen i niewoli stanowiły ostoje dla
zniewolonych narodów.