Pokazywanie postów oznaczonych etykietą El Llibre Vermell de Montserrat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą El Llibre Vermell de Montserrat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 października 2016

Świętujemy dziesięciolecie (6): miejsca i repertuar

Odległość między Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km. Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180 osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. Dwudziestego czwartego lipca minęło dziesięć lat od naszego pierwszego wspólnego śpiewania. Dziś przyjrzymy się miejscom, w których gościliśmy i naszemu repertuarowi.
Stella splendens in monte 2012 (Poznań; w oczekiwaniu na koziołki)
W ostatnim dziesięcioleciu śpiewaliśmy 49 razy na terenie dziewięciu diecezji. Przede wszystkim były to nasze rodzime: diec. drohiczyńska (19) i arch. szczecińsko-kamieńska (17). W grupie pozostałych diecezji wyróżnia się arch. warszawska (5), na terenie której mieszka część uczestników, wywodzących się z Podlasia (Ryc. 1).
Ryc. 1. Diecezje polskie według liczby nabożeństw i mszy świętych z udziałem Projektu Muzyczno-Liturgicznego
"Wschód - Zachód". Objaśnienia w tekście.
Nasza nazwa „Wschód – Zachód” odnosi się między innymi do dwóch głównych ośrodków naszej działalności: Hajnówki na wschodzie i Szczecina na zachodzie. Miejscem pierwszego wykonania każdego z nabożeństw w cyklu nabożeństw okresowych z muzyką dawną była parafia pw. Krzyża Świętego i św. Stanisława, Biskupa i Męczennika w Hajnówce. Łącznie w Hajnówce zaśpiewaliśmy dziewięć razy – w tym w dwóch kościołach na terenie naszej rodzimej parafii (pw. Krzyża Świętego i św. Klary) oraz w kaplicy cmentarnej parafii Śś. Cyryla i Metodego. Szczecin to z kolei miasto Rekolekcji dla facetów, lecz rzecz jasna gościmy w nim także z nabożeństwami z dawną muzyką religijną. W sumie w Szczecinie zaśpiewaliśmy 10 razy. Były to przede wszystkim Rekolekcje dla facetów (7 edycji), a także dwie Via Crucis. Jedenaste spotkanie było zamkniętym warsztatem przygotowującym Ave magne Rex caelorum.
Fons et culmen: Msza ślubna 2016 (Hajnówka/ Narewka)
Dwubiegunowość naszej działalności widać także w najczęściej odwiedzanych przez nas kościołach. W ostatnim dziesięcioleciu najczęściej (po sześć razy) można było nas usłyszeć w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i św. Stanisława, Biskupa i Męczennika w Hajnówce (kościół, w którym rozpoczęliśmy naszą działalność) i w kościele pw. św. Jana Ewangelisty w Szczecinie (nasz obecny kościół macierzysty w Szczecinie). W dalszej kolejności należy wspomnieć Bazylikę Archikatedralną pw. św. Jakuba Apostoła w Szczecinie (miejsce naszych trzech pierwszych spotkań w tym mieście), a także kościół św. Klary w Hajnówce (nasz obecny kościół macierzysty w Hajnówce).
Via Crucis 2013 (katedra w Drohiczynie)
Innym często odwiedzanym przez nas kościołem jest kościół księży misjonarzy (parafia Zesłania Ducha Świętego) w Sopocie-Kamiennym Potoku, gdzie spotkaliśmy się trzykrotnie (w tym dwa razy na zamkniętym warsztacie). Dwa razy nasz śpiew dało się słyszeć w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Nowogardzie, kościele św. Jana w Stargardzie i kościele św. Mikołaja w Międzyrzecu Podlaskim.
Fons et culmen: Msza ślubna 2016 (Miłki k. Giżycka)
Przed każdym z naszych nabożeństw zaznaczamy, by nie traktować wyjątkowej formy muzycznej jako koncert. Nie chcemy śpiewać koncertów, preferujemy prezentować muzykę religijną w kontekście, w jakim odnajduje się zdecydowanie najlepiej, a więc podczas celebracji liturgicznych i paraliturgicznych. Jednak na specjalne życzenie zaśpiewaliśmy w ciągu ostatniej dekady dwa koncerty: w 2011 r. był to …nunc et in hora mortis nostrae w Chwarszczanach, a dwa lata później w ramach Hiszpańskiej Niedzieli na Solcu.
Ryc. 2. Skład procentowy repertuaru. Objaśnienia w tekście.
Przez te 49 muzycznych spotkań nasz repertuar rozrósł się do 131 pozycji, z czego 93 powstały przed 1600 r. Jedną trzecią śpiewów (42 kompozycje) stanowi chorał gregoriański, wykonywany przede wszystkim ze źródeł watykańskich i Procesjonarza dominikańskiego (30). W drugiej kolejności (30 utworów, czyli ok. ćwiartki repertuaru) stanowią utwory renesansowe, w znacznej mierze polskie, pochodzące głównie z Kancjonałów staniąteckich. Znacznie słabiej prezentowane są utwory barokowe, również głównie z Kancjonałów staniąteckich (łącznie 11 kompozycji renesansowych i barokowych pochodzi z tego zbioru). Skład procentowy naszego repertuaru prezentuje Ryc. 2.
Ryc. 3. Najliczniej reprezentowane w repertuarze źródła polifoniczne to polskie kancjonały renesansowe.
Na tle repertuaru wyróżnia się zbiór dziesięciu pieśni z El Llibre Vermell de Montserrat – jedyne źródło historyczne, z którego potrafimy wykonać wszystkie pieśni. I to nawet zupełnie niezobowiązująco, przy kolacji. Nabożeństwo Stella splendens in monte jest również wyjątkowe – jako jedyne bazuje na jednym źródle muzycznym – właśnie Czerwonej Księdze w Montserrat. Na drugim końcu znajduje się Via Crucis i Ave magne Rex caelorum, które wykorzystują aż 11 źródeł muzycznych. Gdzieś po środku mieści się Exaltata est, która, choć wyłącznie chorałowa, sięga do czterech źródeł.
Via Crucis 2015 (Warszawa)
Exaltata est, choć bardzo przez nas lubiana, jest nabożeństwem dość świeżym, które nie zdążyło zliczyć tylu powtórzeń, co chociażby Via Crucis, od której wszystko się zaczęło. Do dziś właśnie droga krzyżowa jest nabożeństwem, które śpiewaliśmy najczęściej (11 razy od 2006 r.). Zaraz po niej jest siedem edycji Rekolekcji dla facetów (od 2008 r.) i siedem powtórzeń Stella splendens in monte (od 2009 r.). Trzeci najlepszy wynik należy do mszy ślubnej z cyklu Fons et culmen.
Ryc. 4. Liczba powtórzeń poszczególnych nabożeństw okresowych, przygotowywanych z oprawą dawnej muzyki religijnej.
Jednak znacznie ważniejszymi od miejsc są osoby. To właśnie wszystkim zaangażowanym w działania Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” poświęcimy ostatni jubileuszowy wpis.
Krzysztof H. Olszyński
Wszelkie wyliczenia w niniejszym artykule odnoszą się do stanu z dnia 24.07.2016.

Fons et culmen 2015: Msza ślubna (najpierw śpiewanie, potem zabawa weselna!)

czwartek, 13 października 2016

Świętujemy dziesięciolecie (5): jubileuszowa Stella splendens in monte w Rudce – napisy końcowe

Odległość między Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km. Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180 osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. Dwudziestego czwartego lipca minęło dziesięć lat od naszego pierwszego wspólnego śpiewania. Obchodząc jubileusz dziesięciolecia spotkaliśmy się po raz pięćdziesiąty. I – podobnie jak świętując pięciolecie – zaśpiewaliśmy nabożeństwo Stella splendens in monte.
Nabożeństwo Październikowe z pieśniami maryjnymi z El Llibre Vermell de Montserrat tym razem miało miejsce w Rudce, w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej, gdzie gościliśmy już dwukrotnie – raz na zamkniętym warsztacie, a drugi raz śpiewając Exaltata est. Nabożeństwo Stella splendens in monte w naszej dziesięcioletniej historii wykonaliśmy siedem razy, dodatkowo dwukrotnie śpiewaliśmy je w ramach koncertu. Spotkanie w Rudce było więc dziesiątym zmierzeniem się z dziedzictwem katalońskiej średniowiecznej pieśni maryjnej.
Zbiór El Llibre Vermell de Montserrat (Czerwona Księga z Montserrat), prócz opisów zwyczajów miejscowej wspólnoty benedyktynów oraz cudów uczynionych za pośrednictwem cudownego wizerunku Czarnulki, zawiera dziesięć z co najmniej czternastu pieśni maryjnych powstałych w tym klasztorze w XIII-XIV. Wszystkie z nich usłyszeć można było tego wieczoru w Rudce. Osiem po łacinie, dwie po katalońsku; cztery w formie kanonu, sześć w formie virelai; pieśni inspirowane ówczesnymi kompozycjami włoskimi, francuskimi, angielskimi i północnoafrykańskimi. Większość z nich wykonywano jako taniec w kole; my je jedynie zaśpiewaliśmy, choć ustać w trakcie śpiewu bez żadnego ruchu było niemożliwe.
Krzysztof H. Olszyński

 
Bardzo serdecznie dziękujemy miejscowym duszpasterzom oraz wszystkim obecnym na nabożeństwie. Oby spotkanie to wydało swoje owoce we właściwym czasie.
Szczególne podziękowania kierujemy w stronę rodziców chrzestnych naszej działalności: s. Kryspiny Janeckiej MSF i ks. Tomasza Szmurło. Gdyby nie ich posługa w Hajnówce dziesięć lat temu pewnie nigdy nie zawiązałaby się nasza wspólna działalność. Świętowanie dziesięciolecia bez tych dwóch osób nie byłoby pełne.
PRZEWODNICZENIE: ks. Tomasz Szmurło
KOMENTARZE: s. Kryspina Janecka MSF
CHÓR ŻEŃSKI (I): Magdalena Chomać, Monika Ryszawa, Jowita Sielska
CHÓR ŻEŃSKI (II): Magdalena Czyż, Dorota Perszko-Sosnowska, Agnieszka Skórzewska-Skowron
CHÓR MĘSKI: ks. Błażej Samociuk, Krzysztof H. Olszyński
INSTRUMENTY: Magdalena Czyż (flet poprzeczny), Dorota Perszko-Sosnowska (bendir, bęben obręczowy), Agnieszka Skórzewska-Skowron (tamburyn z naciągiem, trójkąt)
ZDJĘCIA: Anna Ryszawa
POSIŁKI: s. Kryspina Janecka MSF, Joanna Ryszawa i cała reszta trzódki

środa, 14 października 2015

STELLA SPLENDENS IN MONTE - zdjęcia z Sopotu

          Poniżej zamieszczamy fotowspomnienie ze spotkania w Sopocie w ostatnią sobotę i niedzielę. Miło było śpiewać, miło było spacerować po plaży i wypoczywać w swojej obecności. Tylko jak zwykle snu za mało...

Galeria zdjęć Stella splendens in monte 2015
Kliknij na zdjęcie, by otworzyć pokaz slajdów

wtorek, 13 października 2015

STELLA SPLENDENS IN MONTE w Sopocie – napisy końcowe

Pięć lat temu po raz pierwszy mieliśmy okazję zaśpiewać Stella splendens in monte nad polskim morzem. Wspomnienie serdecznego przyjęcia przez parafię w Świnoujściu podsunęło nam pomysł powrotu w październiku na polskie wybrzeże. Miejsce mieliśmy już przygotowane – w parafii Zesłania Ducha Świętego księży misjonarzy gościliśmy już dwa razy na wewnętrznych warsztatach śpiewu.


          Śpiewanie ku czci Gwiazdy jaśniejącej w górach (z łac. Stella splendens in monte) w miejscu, w którym naturalnie czci się ją bardziej jako Gwiazdę Morza pokazuje, jak wielkie kompetencje ma Maryja, zdolna do królowania w każdym miejscu na ziemi. Bo i przecież taki tytuł posiada – Królowej Nieba i Ziemi.
          Mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie udało nam się podczas naszego pobytu zaobserwować zorzy polarnej, która ostatnio widoczna była w Zatoce Gdańskiej. Jasność jednak towarzyszyła nam nieustannie w tekstach pieśni, które co chwilę powtarzały splendens (łac. jaśniejąca). Trzeba przyznać, że słowo to jest nie lada wyzwaniem dykcyjnym i wymagało dodatkowych ćwiczeń.


          Jesień nad polskim morzem skutecznie nastraja do zwrócenia myśli w stronę przemijania. Ciężkie niebo wyraźnie ma misję przegonienia nas do domu. Podobnie wiatr, raz tylko chłodny, za chwilę przenikliwy zdaje się mieć intencję ukrócić spacer. A drzewa stoją i zwijają swe soki w głąb pni i korzeni, wiedząc, że nadejdzie czas, w którym pod błękitnym niebem młode liście nabrzmiałe świeżością osłonią nowe pokolenia ptaków. To przejście wymaga przygotowań, właściwie każde przejście tego wymaga. O najważniejszym z takich przejść opowie nasze kolejne nabożeństwo w listopadzie. 


I chór: Teresa Bielecka, Natalia Galuchowska, Agnieszka Skórzewska-Skowron
II chór: Magdalena Czyż, Anna Madej, Dorota Perszko
III chór: Przemysław Kisło, Krzysztof H. Olszyński
Instrumenty: Magdalena Czyż (flety), Dorota Perszko (bęben obręczowy), Agnieszka Skórzewska-Skowron (trójkąt)

Przewodniczenie: ks. Jerzy Berdychowski CM
Komentarze: Kornelia Zamęcka
Zdjęcia: Maria Magdalena Wolińska
Zaplecze (kuchnia, noclegi): Maria Magdalena Wolińska, Kornelia Zamęcka
Transport: Zbigniew Skowron, Maria Magdalena Wolińska, Kornelia Zamęcka

Bardzo serdecznie dziękujemy księdzu proboszczowi Jerzemu Berdychowskiemu CM za możliwość przeżycia nabożeństwa Stella splendens in monte w kościele Zesłania Ducha Świętego w Sopocie. Wyrazy wdzięczności należą się również naszym projektowiczkom, Marii Magdalenie Wolińskiej i Kornelii Zamęckiej, dzięki którym mieliśmy gdzie głowę złożyć i czym brzuch napełnić.

poniedziałek, 12 października 2015

Pieśni z rękopisu El Llibre Vermell de Montserrat jako świadectwo średniowiecznego pielgrzymowania (część V)

Nasza współprojektowiczka, Monika Ryszawa, studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, w ramach zaliczenia przedmiotu Historia kultury iberyjskiej przygotowała pracę o sanktuarium maryjnym w górach Montserrat. W bibliotece miejscowego klasztoru znajduje się unikatowy rękopis zawierający dziesięć pieśni maryjnych. Wszystkie te pieśni wchodzą w skład nabożeństwa październikowego Stella splendens in monte, które celebrujemy jesienią od kilku lat. Ponieważ znów nadchodzi październik, publikujemy pracę Moniki w pięciu częściach. Czas na ostatni odcinek cyklu.


Część V: Pieśni El Llibre Vermell: nawiązania do muzyki europejskiej

          Po przyjrzeniu się medytacyjnym kanonom oraz pieśniom tańczonym w kole, pozostają jeszcze śpiewy, odnoszące się swoją formą do muzycznych tendencji rodzących się w innych rejonach Europy. Taką pieśnią jest Mariam Matrem Virginem. Utwór ten, podobnie jak np. Stella splendens in monte lub Cuncti simus concanentes jest przykładem virelai – utworu, w którym druga połowa zwrotki powtarza melodię refrenu. W płaszczyźnie muzycznej odwołuje się on do wysublimowanych form muzycznych francuskiego nurtu ars nova. Słowa skierowane są nie tylko do Maryi jako matki, ale również do Jej syna Jezusa. Po raz kolejny podkreślane jest tu dziewictwo Maryi: Maryję Matkę Dziewicę wychwalajcie i jej szczególna rola jako orędowniczki i ucieczki wiernych. Pieśń składa się z refrenu i trzech zwrotek, w których wołania są naprzemiennie kierowane do Maryi i Jezusa. Podobnie jak inne pieśni, jest jednocześnie wezwaniem do pątników (zachęta do porzucenia grzechów),  jak i Maryi (prośba o wstawiennictwo). 
Imperayritz de la ciutat ioyosa/
Verges ses par misericordiosa
          Dziewiąty zachowany utwór z rękopisu to Imperayritz de la ciutat ioyosa/ Verges ses par misericordiosa. Napisany jest w języku katalońskim, a właściwie „napisane są”, gdyż tak naprawdę są to dwie pieśni śpiewane równolegle. Dwa zupełnie różne teksty (zgadzające się tylko samogłoską na długich nutach kończących frazę) śpiewane są na dwie melodie, składające się na dwugłos. Utwór swoją budową przypomina motety włoskie. W pierwszym tekście Maryja zyskuje miano cesarzowej miasta szczęścia, odnoszące się do jej królewskiego tytułu w niebiosach. W teksie znajduje się również wiele innych określeń opisujących Maryję jako najpiękniejszą, najlepszą, najwspanialszą niewiastę, odwołujących się do jej licznych cnót. W głosie niższym również znajdują się liczne przydomki Maryi, a wszystko to dopełniają prośby kierowane przez pielgrzymów do Dziewicy. Na uwagę zasługuję również wezwanie do Jezusa zawarte w końcówce pieśni drugiego głosu. Zaskakujące może być tu zawarcie prawdy o Trójcy Przenajświętszej, co może świadczyć o pobożności i znajomości dogmatów przez autorów tekstu. Jednak kończenie modlitwy tzw. doksologią jest powszechne nie tylko w Kościele Zachodnim, lecz i Wschodnim. 
          Każda z dziesięciu zachowanych pieśni jest więc inna w swojej budowie muzycznej, ale jedno w nich jest stałe. We wszystkich główną postacią jest Matka Boska czczona w cudownej figurze la Morenety. W niektórych tekstach można odnaleźć bezpośrednie odniesienie do tej właśnie figury, w innych jest to mniej oczywiste. Wszystkie te pieśni pozwalają współczesnym na odkrywanie pobożności ludzi średniowiecza, z których praktyk te pieśni wyrosły i do realizacji których służyły. Na dużą uwagę zasługuje tak wielkie
Nasz śpiew w Santa Cova (jaskini znalezienia figury)
przywiązanie do dogmatu o dziewictwie Maryi, co podkreślane jest w prawie każdej pieśni. Równie dużą wagę przywiązywano do prawdy o wniebowzięci Maryi, choć została ona podniesiona do rangi dogmatu prawie pięćset lat później. Są to również świadectwa stosunku ówczesnych ludzi do świata doczesnego: dobra tego świata lepiej odrzucić, a skupić się na dążeniach do uzyskania życia wiecznego. Prawdziwe życie w pojęciu człowieka średniowiecznego to nie epizod, lecz epilog. Dlatego śmierć w pieśniach z El Llibre Vermell zrównuje wszystkich, bez względu na stan i zamożność. Co bardzo ważne, pieśni, które wykonywane były przez prosty lud, w przeważającej części śpiewane były po łacinie, a więc w języku kultu, a nie w języku potocznym. Z pewnością zrozumienie tych tekstów nie było takie trudne dla ludności posługującej się językami z rodziny języków romańskich, wskazywało jednak na silną tożsamość przynależności do świata łacińskiego.
          Montserrat to do dziś szczególne miejsce, które przyciąga wiernych, którzy chcą oddać część Czarnej Madonnie. Podobnie jak w średniowieczu przyjeżdżają tu ludzie różnego pochodzenia czy statusu społecznego, by w taki sam sposób prosić Czarnulkę o wstawiennictwo. Badając praktyki średniowiecznych pątników na Montserrat można wydobyć wiele prawd i zbliżyć się do kultury średniowiecza, które wydaje się obecnie najbardziej przekłamaną epoką w świadomości współczesnego człowieka.
 
Monika Ryszawa
Bibliografia
Czytasz część V. Przejdź do pozostałych: część I | część II | część III | część IV

poniedziałek, 5 października 2015

Pieśni z rękopisu El Llibre Vermell de Montserrat jako świadectwo średniowiecznego pielgrzymowania (część IV)

Nasza współprojektowiczka, Monika Ryszawa, studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, w ramach zaliczenia przedmiotu Historia kultury iberyjskiej przygotowała pracę o sanktuarium maryjnym w górach Montserrat. W bibliotece miejscowego klasztoru znajduje się unikatowy rękopis zawierający dziesięć pieśni maryjnych. Wszystkie te pieśni wchodzą w skład nabożeństwa październikowego Stella splendens in monte, które celebrujemy jesienią od kilku lat. Ponieważ znów nadchodzi październik, publikujemy pracę Moniki w pięciu częściach. 

Początek O Virgo splendens Cyfrowa Biblioteka im. Miguela Cervantesa
Część IV: Pieśni El Llibre Vermell: kanony i tańce w kole

          O Virgo splendens, Laudemus Virginem i Splendens ceptigera to kanony przeznaczone na dwa lub trzy głosy. Kanon to prosta forma imitacyjna, powstała właśnie w tamtym czasie w muzyce europejskiej. W ten sposób pieśni można szybko nauczyć się w czasie śpiewania. Wszystkie mają charakter nie tylko pochwalny wobec Matki Boskiej, ale również błagalny o jej wstawiennictwo u Syna. Mniej lub bardziej jednoznacznie odnoszą się do wizerunku z Montserrat: O, Dziewico, lśniąca wysoko na świętej górze, co podkreśla lokalny charakter tych utworów. W sposób szczególny pieśni te podkreślają dziewictwo Maryi: Matko-Dziewico, Wychwalajmy Dziewicę matkę wraz z jej synem. Jest to ciekawy przykład akcentowania dziewictwa Maryi, korespondujący z polską twórczością tamtych czasów, choćby z hymnem Bogurodzica dziewica. Te trzy kanony zostały napisane i wykonywane w języku łacińskim, podobnie jak większa część pieśni znajdujących się w El Llibre Vermell. 
          Największa grupę stanowią pieśni opisane jako taniec w kole. To aż pięć utworów o zróżnicowanej tematyce, stopniu skomplikowania i długości. Stella splendens in monte to kilkuzwrotkowa pieśń opisującą grupy pielgrzymów wędrujących do Madonny z Montserrat. 


Refren jest wezwaniem do Gwiazdy jaśniejącej w górach, a zwrotki wymieniają poszczególne stany pielgrzymów którzy przybyli, by oddać pokłon Madonnie w cudownej figurze. Podkreśla ona powszechny charakter pielgrzymowania do miejsc świętych w średniowieczu. Na pątnicze szlaki wybierali się nie tylko prości, biedni wierni, ale również bogacze i władcy. Podkreśla przekonanie wszystkich pielgrzymów, że ich trud i modlitwa zapewnią im niebo. Dużo mówi również o charakterze samych pielgrzymek i ówczesnej pobożności: rzadko spotyka się tu konkretne prośby dotyczące życia doczesnego, wszystkie starania
Sklepienie krużganków nad głównym wejściem na plac przed bazyliką.
Zdjęcie wykonane podczas naszej pielgrzymki na Montserrat.
czynione są w celu uzyskania życia wiecznego. Tekst refrenu tej pieśni widnieje dziś na sklepieniu krużganka sanktuarium i każdy pielgrzym wchodzący do świątyni może go podziwiać. Tańcem o zupełnie innym charakterze jest Polorum Regina, pieśń swoją formą nawiązująca do anglosaskich pieśni bożonarodzeniowych. Jej tekst bowiem odnosi się do narodzin Jezusa, trzykrotnie podkreślając dziewictwo Maryi, która dziewicą była przed narodzinami Jezusa, w ich trakcie i po. Nazywana jest ona również królową: Królowo niebios i wszystkich nas. Tekstem, który nawiązuje do poprzedzającego narodziny Jezusa zwiastowania jest Cuncti simus concanentes. Utwór składa się z czterech zwrotek i refrenu nawołującego by wszyscy zaśpiewali na cześć Maryi. Opisuje on scenę zwiastowania, kiedy do samotnej Maryi przychodzi anioł i mówi jej, że zostanie matką Syna Bożego. Powyższe trzy tańce w kole zostały napisane po łacinie, w przeciwieństwie do czwartego, Los set gotxs, który powstał w katalońskim (posiada jednak łaciński refren). Pieśń ta opisuje siedem radości Maryi, których dostąpiła w swoim życiu, zaczynając od zwiastowania, które opisuje za pomocą słów archanioła Gabriela refren: Bądź pozdrowiona Maryjo, łaski pełna, Pan z tobą, dziewico nieskalana, po wniebowzięcie i ukoronowanie w przedostatniej zwrotce. W tekście znajduję się również charakterystyczne dla całego zbioru prośba o opiekę i wstawiennictwo Matki Boskiej.
Na szczególną uwagę zasługuje jeszcze jeden taniec, najstarszy znany taniec śmierci Ad mortem festinamus. 


Warto zaznaczyć, że danse macabre były w średniowieczu bardzo popularne. Ten z Montserrat, podobnie jak inne, nawołuje do porzucenia doczesnych rozkoszy i skierowaniu swych myśli ku nieuchronnej śmierci. Znajdują się w nim wezwania do zaniechania grzechu i podjęcia pokuty. Opisuje on śmierć jako wyzwolenie i radość tych, którzy żyjąc pobożnie na tej ziemi, zapewnili sobie niebo. Opisuje wszystko, co związane jest ze śmiercią i tym, co po niej: nie tylko radość zbawionych, nieszczęście potępionych, ale również sam Sąd Ostateczny, który odzieli jednych od drugich. Znajduje się w nim również wezwanie do Maryi Dziewicy jako opiekunki śmierci i orędowniczki żywych i umarłych. Pieśń kończy się kilkukrotnym powtórzeniem słów Będziesz marnym trupem i zachętami do odrzucenia marności tego świata. 
          Do pięciu opisanych powyżej pieśni dołączony był opis mówiący o tym, że są tańcami w kole. Można z pewnością stwierdzić, że utwory te faktycznie były nie tylko śpiewane, ale również tańczone. Pielgrzymi, którzy przybywali na Montserrat i zatrzymywali się w klasztorze, często spędzali noce w krużgankach, gdzie nie tylko się modlili, ale również tańczyli, oczywiście czyniąc to wszystko na cześć Czarnulki. Praktyka ta była dość niezrozumiała dla jednego z polskich pielgrzymów, księdza Pelczara, który, jak przywołuje to Sawicka, był oburzony na grupę spotkanych pielgrzymów, którzy właśnie w ten sposób czcili la Morenetę. Opis, jaki znajduje się w jego wspomnieniach jasno wskazuje na fakt, że nieznana mu była historia samej księgi El Llibre Vermell, ani też praktyki tegoż miejsca: tu nie miejsce dla tańców. Tańce jednak były ważną częścią kultu maryjnego na Montserrat. 
 
Monika Ryszawa

Czytasz część IV. Przejdź do pozostałych: część I | część II | część III | część V

sobota, 3 października 2015

STELLA SPLENDENS IN MONTE w Sopocie – zapraszamy!

Oto kolejna okazja do wspólnej modlitwy w duchu pieśni naszych ojców. Nabożeństwo Październikowe „Stella splendens in monte” to nie tylko modlitwa Różańcem świętym, lecz także pieśniami z niezwykłego benedyktyńskiego rękopisu z Montserrat (klasztor pod Barceloną). Najbliższa okazja przeżycia takiego nabożeństwa nadarzy się w sobotę, 10 października, w parafii Zesłania Ducha Świętego u księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo w Sopocie. Zapraszamy na godzinę 17.00.

W ramach prowadzonego przez nas Nabożeństwa Październikowego wykonamy wszystkie 10 pieśni, jakie zachowały się w Czerwonej Księdze – rękopisie biblioteki klasztornej z Montserrat z ok. 1399 roku. Pełne hiszpańskiego temperamentu utwory znakomicie oddają wiele aspektów ówczesnej twórczości muzycznej; w zbiorze dominują dwa typy kompozycji: kanon oraz virelai. Większość pieśni napisanych jest po łacinie, dwie - w języku katalońskim. Jeden z utworów to najstarszy zachowany dance macabre, opowiadający o tym, jak co dnia zmierzamy na spotkanie śmierci. I właśnie pod tym kątem poprowadzona będzie celebracja modlitwy różańcowej, dla której nasze pieśni stanowić będą tło. Rozważymy rolę Maryi jako patronki dobrej śmierci - "...módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej...".


Pamiętajmy, że nabożeństwo celebrowane z tą wyjątkową muzyczną oprawą nie jest koncertem. Takiej muzyki nie da się jedynie słuchać, trzeba przede wszystkim się nią modlić. Zachęcamy więc gorąco do czynnego udziału w nabożeństwie, zarazem poprzez uczestnictwo w modlitwie różańcowej, jak i poprzez modlitewną kontemplację śpiewanych tekstów.

Serdecznie zapraszamy!!!

Więcej o historii Montserrat, cudownej figurze Maryi i rękopisie można przeczytać w cyklu artykułów na naszej stronie. Wystarczy kliknąć tutaj.

poniedziałek, 28 września 2015

Pieśni z rękopisu El Llibre Vermell de Montserrat jako świadectwo średniowiecznego pielgrzymowania (część III)

Nasza współprojektowiczka, Monika Ryszawa, studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, w ramach zaliczenia przedmiotu Historia kultury iberyjskiej przygotowała pracę o sanktuarium maryjnym w górach Montserrat. W bibliotece miejscowego klasztoru znajduje się unikatowy rękopis zawierający dziesięć pieśni maryjnych. Wszystkie te pieśni wchodzą w skład nabożeństwa październikowego Stella splendens in monte, które celebrujemy jesienią od kilku lat. Ponieważ znów nadchodzi październik, publikujemy pracę Moniki w pięciu częściach. Zdjęcia pochodzą z cyfrowej wersji rękopisu El Llibre Vermell de Montserrat dostępnej w Cyfrowej Bibliotece im. Miguela Cervantesa.

Część III: Skarb Montserrat: Czerwona Księga (El Llibre Vermell)
O Virgo splendens
            Nieodłącznym elementem dziedzictwa religijno-kulturalnego sanktuarium Montserrat jest El Llibre Vermell, czyli Czerwona Księga z Montserrat. Swoją nazwę bierze od koloru oprawy, jaką zyskała w XIX weku. Kodeks ten, spisywany od końca XIV wieku, bez wątpienia jest jednym z najcenniejszych zabytków w klasztornej bibliotece. Znajdują się w nim przykładowe kazania, formuły spowiedzi i informacje o zakonie benedyktyńskim, jak również mapy, opisy świata, informacje historyczne, przyrodnicze i astronomiczne. W swoim czasie księga pełniła rolę swego rodzaju encyklopedii zawierającej wiedzę z różnych dyscyplin nauki. Mieści się w niej również zbiór opisu cudów poczynionych za wstawiennictwem Madonny z Montserrat. Księga ta, wśród historyków, mediewistów i śpiewaków, zyskała swoją sławę również ze względu na pieśni, które się w niej mieszczą. Prawdopodobnie było ich co najmniej czternaście, jednak do czasów współczesnych (prawdopodobnie przez zawieruchę napoleońską) zachowało się jedynie 10 z nich. Są to teksty napisane zarówno po łacinie, jak i katalońsku, będące pieśniami ku czci Madonny z Montserrat. W księdze zachowały się nie tylko teksty pieśni, ale również nuty i wskazówki dotyczące ich wykonywania. Były to śpiewy wykonywane przez wieki przez pielgrzymów, w czasie ich pielgrzymki i w trakcie pobytu w samym sanktuarium. Nieznani są autorzy słów, jak i muzyki, jednak przypuszczalnie niektóre z nich mogli stworzyć sami pątnicy. Przypuszczalnie część pieśni stanowi kontrafakturę do melodii świeckich. Pieśni różnią się między sobą nie tylko językiem, w jakim powstały, ale także stylem i przeznaczeniem. Dużą część stanowią tańce w kole, inne to bardziej medytacyjne śpiewy na dwa lub trzy głosy. Warto podkreślić, że w średniowieczu była to częsta praktyka i większość sanktuariów może poszczycić się zbiorem swoich pieśni ku czci lokalnych cudownych wizerunków. Jednym z przykładów jest Codex Calixtinus z Santiago de Compostela, z ośrodka galicyjskiego (zawierający jednak śpiewy liturgiczne, a nie ludowe, jak El Llibre Vermell), czy choćby zbiór licznych pieśni opiewających Matkę Boską Częstochowską.   
Mariam Matrem virginem
          W tradycje muzyczne Montserrat wpisuje się również schola chłopięca, związana z tym miejscem od wieków. Escolania, bo taką nazwę nosi ten chór, w pewnym momencie przekształciła się w szkołę muzyczną, gromadząc młodzieńców, którzy uczą się i mieszkają w klasztornym internacie. Ich celem jest nie tylko nauka i upiększanie swym śpiewem ważniejszych uroczystości kościelnych, ale również kultywowanie muzyki dawnej. Koncertują nie tylko w Hiszpanii, ale rozsławiają tradycję Montserrat po całej Europie.
Każda z zachowanych pieśni stanowi nieocenione świadectwo religijno-ludowego charakteru pielgrzymek docierających na Montserrat. Należy zatem każdej z nich poświęcić więcej uwagi. Wszystkie pieśni można podzielić na kilka kategorii w zależności od tego, jak są zbudowane. Pod względem tekstowym można podzielić je na śpiewy łacińskie (8) i katalońskie (2). Pod względem budowy muzycznej można podzielić je na kanony (3 lub 4), virelai (5 lub 6) oraz motet (1). Cztery utwory posiadają dopisek taniec w kole. Główną bohaterką wszystkich pieśni jest naturalnie Maryja, jednak każda z nich trochę inaczej się do niej odnosi, upamiętnia inne wydarzenia z jej życia (zwiastowanie, siedem radości) czy jej atrybuty (potrójne dziewictwo).
          Pieśni te w kolejności zapisania w El Llibre Vermell to:
Przyjrzymy się im w kolejnej części.
Monika Ryszawa
Czytasz część III. Przejdź do pozostałych: część I | część II | część IV | część V

poniedziałek, 21 września 2015

Pieśni z rękopisu El Llibre Vermell de Montserrat jako świadectwo średniowiecznego pielgrzymowania (część II)

Nasza współprojektowiczka, Monika Ryszawa, studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, w ramach zaliczenia przedmiotu Historia kultury iberyjskiej przygotowała pracę o sanktuarium maryjnym w górach Montserrat. W bibliotece miejscowego klasztoru znajduje się unikatowy rękopis zawierający dziesięć pieśni maryjnych. Wszystkie te pieśni wchodzą w skład nabożeństwa październikowego Stella splendens in monte, które celebrujemy jesienią od kilku lat. Ponieważ znów nadchodzi październik, publikujemy pracę Moniki w pięciu częściach. Zdjęcia pochodzą z pielgrzymki na Montserrat, jaką członkowie Projektu odbyli rok temu.

Część II: La Moreneta – Czarna Madonna z Montserrat

La Moreneta
          Sanktuarium swoją ogromną popularność zyskało dzięki cudownemu wizerunkowi Matki Boskiej. Romańska rzeźba przedstawia Bogurodzicę siedzącą na tronie, z małym Jezusem na kolanach. W jednej dłoni trzyma ona jabłko, symbolizujące świat, i jej władzę królewską nad nim. Figura wykonana jest z drewna, a szaty Maryi i Dziecięcia są pozłacane. Ciało Matki i Syna jest czarne, co według legendy spowodowane jest dymem unoszącym się z świec palonych przez wiernych. Dzięki temu kolorowi wizerunek zyskał wśród wiernych przydomek Czarnulki (La Moreneta). Szybko został również uznany za cudowny. Według legendy jej twórcą miał być św. Łukasz, a jej pojawienie się w Katalonii wynikało z poszukiwaniem tym miejscu świętego Grala.
          Wierni podkreślają, że Maryja sama wybrała dla siebie to miejsce. Historia jej odnalezienia sięga końca IX wieku, kiedy to jeden z pasterzy zobaczył w sobotni wieczór światło. Sytuacja powtórzyła się jeszcze w kilka kolejnych sobót. Razem z jednym z biskupów i swoim panem pasterz odnalazł w jednej z grot cudowną figurę. Nie wiadomo, jakie były losy Czarnej Madonny zaraz po odnalezieniu. Najprawdopodobniej kilkakrotnie zmieniała swoje miejsce pobytu: podania głoszą, że z samej Barcelony została przeniesiona w góry w obawie przed Maurami, zalewającymi pod koniec pierwszego tysiąclecia Półwysep Iberyjski. Niezależnie od faktycznego pochodzenia i czasu powstania, figura od wczesnego średniowiecza cieszyła się kultem wiernych i była celem licznych pielgrzymek.
          Obecnie La Moreneta znajduje się nad głównym ołtarzem w bazylice, a by móc do niej podejść należy odstać nawet kilka godzin w kolejce. Wielu pątników nawiedza również grotę znalezienia figury, położoną około pół godziny drogi poniżej klasztoru, w której dziś mieści się niewielka kaplica, do której prowadzi droga ze stacjami różańcowymi (przy projektowaniu jednej z nich brał udział A. Gaudí). Swoje miejsce znalazły tam również wota dziękczynne (m. in. suknie ślubne). Według podań, również w średniowieczu figura znajdowała się w głównym kościele klasztoru i nie zawsze była dostępna
Cudowna figura prawdopodobnie znajdowała się
przez jakiś czas w Barcelonie (na zdjęciu
historyczna dzielnica miasta)
pielgrzymom. Słynąca ze swej cudowności przyciągała wszystkich, którzy modląc się przed jej wizerunkiem prosili o różnorakie łaski. Później wracali z głębokim przekonaniem, że otrzymanie ich jest efektem interwencji Czarnulki. Jest to bez wątpienia jeden z kluczowych elementów, dla którego Montserrat cieszyło się i ciągle cieszy się zainteresowaniem wiernych nie tylko z Katalonii (zwyczajem miejscowym jest pielgrzymowanie do Montserrat miejscowych nowożeńców), ale i całej Hiszpanii, a nawet Europy. By pokłonić się Pannie z Montserrat przybywali nie tylko zwykli pątnicy: wśród tych, którzy nawiedzili Montserrat byli monarchowie, papieże, a także późniejsi święci. Rangę wizerunku Madonny z Montserrat potwierdził oficjalnie Kościół Święty, kiedy to w 1881 roku papież Leon XIII ogłosił ją patronką całej Katalonii.
          Czarnulka jest w sposób szczególny bliska Polskim pielgrzymom, a to wszystko ze względu na liczne powiązania z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. Oba wizerunki łączy nie tylko osoba legendarnego twórcy, ale również tytuł Czarnej Madonny. Podobnie zbliżone są do siebie legendy związane z odnalezieniem i próbami ratunku obu dzieł. Niejednokrotnie podkreśla się również podobny charakter obu ośrodków, nazywając Montserrat Katalońską Jasną Górą. Oba sanktuaria pełniły i pełnią nie tylko ważną rolę religijną, ale również stanowią ważne centrum narodowościowej tożsamości, a w okresach wojen i niewoli stanowiły ostoje dla zniewolonych narodów.
Monika Ryszawa

Czytasz część II. Przejdź do pozostałych: część I | część III | część IV | część V