Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chwarszczany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chwarszczany. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 października 2016

Świętujemy dziesięciolecie (6): miejsca i repertuar

Odległość między Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km. Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180 osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. Dwudziestego czwartego lipca minęło dziesięć lat od naszego pierwszego wspólnego śpiewania. Dziś przyjrzymy się miejscom, w których gościliśmy i naszemu repertuarowi.
Stella splendens in monte 2012 (Poznań; w oczekiwaniu na koziołki)
W ostatnim dziesięcioleciu śpiewaliśmy 49 razy na terenie dziewięciu diecezji. Przede wszystkim były to nasze rodzime: diec. drohiczyńska (19) i arch. szczecińsko-kamieńska (17). W grupie pozostałych diecezji wyróżnia się arch. warszawska (5), na terenie której mieszka część uczestników, wywodzących się z Podlasia (Ryc. 1).
Ryc. 1. Diecezje polskie według liczby nabożeństw i mszy świętych z udziałem Projektu Muzyczno-Liturgicznego
"Wschód - Zachód". Objaśnienia w tekście.
Nasza nazwa „Wschód – Zachód” odnosi się między innymi do dwóch głównych ośrodków naszej działalności: Hajnówki na wschodzie i Szczecina na zachodzie. Miejscem pierwszego wykonania każdego z nabożeństw w cyklu nabożeństw okresowych z muzyką dawną była parafia pw. Krzyża Świętego i św. Stanisława, Biskupa i Męczennika w Hajnówce. Łącznie w Hajnówce zaśpiewaliśmy dziewięć razy – w tym w dwóch kościołach na terenie naszej rodzimej parafii (pw. Krzyża Świętego i św. Klary) oraz w kaplicy cmentarnej parafii Śś. Cyryla i Metodego. Szczecin to z kolei miasto Rekolekcji dla facetów, lecz rzecz jasna gościmy w nim także z nabożeństwami z dawną muzyką religijną. W sumie w Szczecinie zaśpiewaliśmy 10 razy. Były to przede wszystkim Rekolekcje dla facetów (7 edycji), a także dwie Via Crucis. Jedenaste spotkanie było zamkniętym warsztatem przygotowującym Ave magne Rex caelorum.
Fons et culmen: Msza ślubna 2016 (Hajnówka/ Narewka)
Dwubiegunowość naszej działalności widać także w najczęściej odwiedzanych przez nas kościołach. W ostatnim dziesięcioleciu najczęściej (po sześć razy) można było nas usłyszeć w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i św. Stanisława, Biskupa i Męczennika w Hajnówce (kościół, w którym rozpoczęliśmy naszą działalność) i w kościele pw. św. Jana Ewangelisty w Szczecinie (nasz obecny kościół macierzysty w Szczecinie). W dalszej kolejności należy wspomnieć Bazylikę Archikatedralną pw. św. Jakuba Apostoła w Szczecinie (miejsce naszych trzech pierwszych spotkań w tym mieście), a także kościół św. Klary w Hajnówce (nasz obecny kościół macierzysty w Hajnówce).
Via Crucis 2013 (katedra w Drohiczynie)
Innym często odwiedzanym przez nas kościołem jest kościół księży misjonarzy (parafia Zesłania Ducha Świętego) w Sopocie-Kamiennym Potoku, gdzie spotkaliśmy się trzykrotnie (w tym dwa razy na zamkniętym warsztacie). Dwa razy nasz śpiew dało się słyszeć w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Nowogardzie, kościele św. Jana w Stargardzie i kościele św. Mikołaja w Międzyrzecu Podlaskim.
Fons et culmen: Msza ślubna 2016 (Miłki k. Giżycka)
Przed każdym z naszych nabożeństw zaznaczamy, by nie traktować wyjątkowej formy muzycznej jako koncert. Nie chcemy śpiewać koncertów, preferujemy prezentować muzykę religijną w kontekście, w jakim odnajduje się zdecydowanie najlepiej, a więc podczas celebracji liturgicznych i paraliturgicznych. Jednak na specjalne życzenie zaśpiewaliśmy w ciągu ostatniej dekady dwa koncerty: w 2011 r. był to …nunc et in hora mortis nostrae w Chwarszczanach, a dwa lata później w ramach Hiszpańskiej Niedzieli na Solcu.
Ryc. 2. Skład procentowy repertuaru. Objaśnienia w tekście.
Przez te 49 muzycznych spotkań nasz repertuar rozrósł się do 131 pozycji, z czego 93 powstały przed 1600 r. Jedną trzecią śpiewów (42 kompozycje) stanowi chorał gregoriański, wykonywany przede wszystkim ze źródeł watykańskich i Procesjonarza dominikańskiego (30). W drugiej kolejności (30 utworów, czyli ok. ćwiartki repertuaru) stanowią utwory renesansowe, w znacznej mierze polskie, pochodzące głównie z Kancjonałów staniąteckich. Znacznie słabiej prezentowane są utwory barokowe, również głównie z Kancjonałów staniąteckich (łącznie 11 kompozycji renesansowych i barokowych pochodzi z tego zbioru). Skład procentowy naszego repertuaru prezentuje Ryc. 2.
Ryc. 3. Najliczniej reprezentowane w repertuarze źródła polifoniczne to polskie kancjonały renesansowe.
Na tle repertuaru wyróżnia się zbiór dziesięciu pieśni z El Llibre Vermell de Montserrat – jedyne źródło historyczne, z którego potrafimy wykonać wszystkie pieśni. I to nawet zupełnie niezobowiązująco, przy kolacji. Nabożeństwo Stella splendens in monte jest również wyjątkowe – jako jedyne bazuje na jednym źródle muzycznym – właśnie Czerwonej Księdze w Montserrat. Na drugim końcu znajduje się Via Crucis i Ave magne Rex caelorum, które wykorzystują aż 11 źródeł muzycznych. Gdzieś po środku mieści się Exaltata est, która, choć wyłącznie chorałowa, sięga do czterech źródeł.
Via Crucis 2015 (Warszawa)
Exaltata est, choć bardzo przez nas lubiana, jest nabożeństwem dość świeżym, które nie zdążyło zliczyć tylu powtórzeń, co chociażby Via Crucis, od której wszystko się zaczęło. Do dziś właśnie droga krzyżowa jest nabożeństwem, które śpiewaliśmy najczęściej (11 razy od 2006 r.). Zaraz po niej jest siedem edycji Rekolekcji dla facetów (od 2008 r.) i siedem powtórzeń Stella splendens in monte (od 2009 r.). Trzeci najlepszy wynik należy do mszy ślubnej z cyklu Fons et culmen.
Ryc. 4. Liczba powtórzeń poszczególnych nabożeństw okresowych, przygotowywanych z oprawą dawnej muzyki religijnej.
Jednak znacznie ważniejszymi od miejsc są osoby. To właśnie wszystkim zaangażowanym w działania Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” poświęcimy ostatni jubileuszowy wpis.
Krzysztof H. Olszyński
Wszelkie wyliczenia w niniejszym artykule odnoszą się do stanu z dnia 24.07.2016.

Fons et culmen 2015: Msza ślubna (najpierw śpiewanie, potem zabawa weselna!)

niedziela, 31 lipca 2016

Świętujemy dziesięciolecie (2): polskie Staniątki i katalońskie Montserrat

Odległość między Hajnówką a Szczecinem to w linii prostej około 660 km, asfaltem 769 km. Odległość ta przez dziesięć lat nabrała nowej treści. Jeśli nie dla wszystkich mieszkańców Podlasia i Pomorza Zachodniego, to przynajmniej dla prawie 180 osób, które przez dziesięć lat działalności Projektu Muzyczno-Liturgicznego „Wschód – Zachód” przebyli tę odległość nie raz i nie dwa. To już dziesięć lat, proszę Państwa.

Stella splendens in monte 2013, Stargard (jeszcze Szczeciński)
Charakterystyczną cechą polskiej pobożności ludowej jest położenie silnego akcentu na przeżywanie Męki Pańskiej, a także na celebrę kultu maryjnego. W pierwszej części naszych wspomnień opisaliśmy naszą drogę z Via Crucis – rozważaniem Męki Pańskiej w polskiej dawnej pieśni pasyjnej. Dziś czas na drugą polską nogę tradycyjnego śpiewania: pieśni maryjne. Wspomnimy także liryczną równowagę dla okrutnej Męki Pańskiej, jaka pojawiła się wraz z rozwojem pobożności chrześcijańskiej – świętowanie Narodzenia Pańskiego.
Ave vera virginitas 2007, Hajnówka
Wkrótce po Via Crucis zaśpiewanej w 2007 roku w Hajnówce stało się jasne, że nie powinniśmy się zatrzymywać, że warto robić coś dalej. Jeszcze tego samego roku, w święto patronalne Ruchu Światło-Życie (Oazy), czyli w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, zaśpiewaliśmy Apel Jasnogórski, wypełniony dawnymi pieśniami maryjnymi i adwentowymi z terenu całej Europy, kładąc szczególny nacisk na barokowe pieśni maryjne pochodzące z Kancjonałów staniąteckich, zgromadzonych w klasztorze benedyktynek w podkrakowskich Staniątkach. Zbiór ten stanowi ważne świadectwo polskiej pobożności religijnej w renesansie i baroku.
Ave vera virginitas 2012, Myślibórz

Pierwsze nabożeństwo Ave vera virginitas stało się dla nas pierwszym spotkaniem z naszymi przyjaciółmi ze Szczecina – to właśnie na tej współpracy zasadza się nasza późniejsza działalność. Jak do tej pory nabożeństwo Ave vera virginitas zaśpiewaliśmy dwa razy, drugie jego powtórzenie miało miejsce w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu – kościele, który ujrzał w swojej wizji św. ks. Sopoćko. Z powodu awarii ogrzewania śpiewanie to przoduje w kategorii najzimniejszego spotkania w naszej historii, a zdjęcie z podróży powrotnej do Warszawy obiegło świat, publikowane było w Londynie i Nowym Jorku...
Ave magne Rex caelorum 2009, Hajnówka
Kancjonały staniąteckie stały się wdzięcznym materiałem do dalszych działań. Pieśni bożonarodzeniowe z nich pochodzące, wzbogacone o śpiewy z kancjonałów Biblioteki Czartoryskich i Kórnickiej, dały w efekcie nowe nabożeństwo – Ave magne Rex caelorum, Liturgię Słowa Bożego, podczas której tłem do rozważania Tajemnicy Wcielenia były polskie pieśni bożonarodzeniowe. Żaden inny naród nie może się poszczycić takim bogactwem pieśni opisujących wydarzenia związane z Narodzeniem Pańskim. Pieśni te stanowiły zupełnie inny rodzaj ekspresji wiary, odmienny od surowego, pasyjnego. Zaśpiewaliśmy je po raz pierwszy w styczniu 2009 r., po raz pierwszy korzystając ze wsparcia wykwalifikowanych instrumentalistów oraz po raz pierwszy z udziałem alumnów Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie. To nabożeństwo udało nam się powtórzyć po latach w Stargardzie (już nie Szczecińskim). Zaskakująco lekkie i taneczne, trudno się je śpiewa bez kołysania się na boki.
Ave magne Rex caelorum 2016, Stargard (już nie Szczeciński)
Jednak jeśli o prawdziwych religijnych tańcach mowa, nie należy ominąć bodajże najbardziej misternego w przygotowaniach nabożeństwa, które zaśpiewaliśmy po raz pierwszy tego samego roku, co Ave magne Rex caelorum. Za fasadą Nabożeństwa Różańcowego Stella splendens in monte stoi ogrom działań logistycznych, wiele godzin spędzonych przed komputerami i na spotkaniach i konsultacjach. To w jakiś sposób najbardziej unikalne nabożeństwo wśród pozostałych, bo pomimo ogromu włożonego w niego pracy, jest dziwnie nie nasze. Po raz jedyny w naszej historii skorzystaliśmy z gotowego zestawu pieśni, będących w dużej mierze tańcami maryjnymi, które przetrwały w rękopisie El Llibre Vermell de Montserrat. Po raz pierwszy w historii opanowaliśmy też śpiew wszystkich pieśni z konkretnego źródła. Po raz pierwszy przygotowaliśmy tłumaczenia śpiewanych przez nas tekstów – od A do Z. Owocem tamtego nabożeństwa jest również nasza strona internetowa, na której znajduje się niniejszy tekst. W przygotowania zaangażowały się osoby zamieszkałe na co dzień w Barcelonie, Brukseli i Neapolu.
Stella splendens in monte 2009, Hajnówka
Klasztor na Montserrat, skąd pochodzi wspomniany rękopis, wykazuje pewne analogie do polskiej Jasnej Góry. W obu przypadkach jest to schronienie Czarnej Madonny, której wykonanie (znów w obu przypadkach) legendarnie przypisywane jest św. Łukaszowi. Czym dla nas Jasna Góra, tym Montserrat dla Katalończyków. Z kolei pieśni z rękopisu El Llibre Vermell de Montserrat przywodzą na myśl śpiewy z Kancjonałów staniąteckich – mają służyć raczej prostym ludziom, napisane są przeważnie tak, by mogły być zaśpiewane bez wyjątkowych umiejętności muzycznych. Przeważnie.
Pierwsze Stella splendens in monte – Nabożeństwo Październikowe z pieśniami maryjnymi z El Llibre Vermell de Montserrat zaśpiewaliśmy po raz pierwszy w Hajnówce w październiku 2009. Było to ostatnie nabożeństwo, którego „premiera” miała miejsce w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, lecz tradycję pierwszego przemodlenia każdego nabożeństwa w Hajnówce utrzymujemy do dziś.
Stella splendens in monte 2010, Świnoujście
Drugie Nabożeństwo Październikowe Stella splendens in monte to czas absolutnie niezwykłego spotkania w Świnoujściu. Nie wyobrażaliśmy sobie nigdy, że przyjęcie śpiewaków w parafii może być tak życzliwe, że parafianki zarzucą nas dzień później „gorącym ciastem na drogę”. Była to również rozkoszna okazja do obserwacji jesieni nad morzem, do czego plaże wyspy Uznam nadają się doskonale. Łącznie nabożeństwo zaśpiewaliśmy siedem razy, jednak prócz tego należy policzyć dwie inne okazje, podczas których można było usłyszeć pieśni z rękopisu El Llibre Vermell de Montserrat.
Stella splendens in monte 2012, Poznań

Innymi szczególnie obdarzonymi wspomnieniami powtórzeniami nabożeństwa Stella splendens in monte było nabożeństwo w Poznaniu (2012) i w Sopocie (2015). Przy pierwszej okazji doświadczyliśmy bardzo ciepłego przyjęcia w niezwykłej aurze - dzień po naszym śpiewaniu miasto spowiła tak gęsta i malownicza mgła, że doświadczaliśmy go głównie przez barwne słowa Doroty i Ani, niż własnymi oczyma. Po tym wydarzeniu zaobserwowaliśmy również największy ruch na naszej stronie www i stronie na Facebooku w historii naszej działalności. Śpiewanie w Sopocie było natomiast spłatą długu wdzięczności, jaki zaciągnęliśmy organizując w parafii księży misjonarzy dwukrotnie zamknięty warsztat dla uczestników Projektu. Przy tamtych okazjach śpiewaliśmy tylko podczas mszy świętych, teraz mogliśmy również wspólnie przemodlić Nabożeństwo Październikowe.
Stella splendens in monte 2015, Sopot
Wyjątkowy sentyment, jaki narodził się w nas do pieśni z El Llibre Vermell de Montserrat spowodował, że zdecydowaliśmy się na wspólny wyjazd do Katalonii, którego głównym celem było nawiedzenie klasztoru i modlitwa przed cudownym wizerunkiem Czarnulki, jak ją pieszczotliwie nazywają miejscowi. Po modlitwie indywidualnej udaliśmy się do kaplicy adoracyjnej i śpiewaliśmy te fantastyczne pieśni w miejscu ich powstania. A potem śpiewaliśmy dalej, idąc do Santa Cova, miejsca znalezienia cudownej figury Czarnulki.
Przed Santa Cova, Montserrat 2014

Koncerty nie są formą działalności, którą chcielibyśmy uznać za naszą podstawową. Jednak w naszej historii zdarzyło nam się zaśpiewać je dwukrotnie. Jednym z nich był koncert, jaki zaśpiewaliśmy w warszawskim Sanktuarium Jezusa Nazareńskiego. Przy kościele tym działa duszpasterstwo osób hiszpańskojęzycznych, a raz w roku, na wiosnę, parafia organizuje obchody Hiszpańskiej Niedzieli na Solcu. Właśnie w ramach tego spotkania dane nam było zaprezentować komplet śpiewów z El Llibre Vermell de Montserrat w stolicy.
Hiszpańska Niedziela na Solcu 2013
Jednak pierwszym koncertem był …nunc et in hora mortis nostrae, który wykonaliśmy podczas Europejskich Dni Dziedzictwa 2011, wydarzenia organizowanego na przełomie sierpnia i września w wielu krajach europejskich, mającego na celu promocję lokalnych miejsc, szerzej nieznanych, o znacznej wartości kulturowej. Takim miejscem są Chwarszczany, niewielka wieś przy granicy polsko-niemieckiej, w której znajduje się świetnie zachowana kaplica Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa Świątyni Salomona, zwanego popularnie templariuszami. To było nasze pierwsze spotkanie na szlaku templariuszy (nazwa organizatorów to właśnie Stowarzyszenie Szlak Templariuszy), i jak się później okazało – nie ostatnie. Kawa z ogniska, lepienie garnków, nauka fechtunku – rzadko w przerwie między próbami zdarza nam się doświadczyć tak wiele.
Europejskie Dni Dziedzictwa 2011, Chwarszczany
Koncert w Chwarszczanach był również pierwszą próbą poważnego zmierzenia się z chorałem gregoriańskim. Oprócz pieśni z Montserrat, dobranych pod kątem Maryi jako patronki dobrej śmierci, koncert …nunc et in hora mortis nostrae zawierał również chorałowe śpiewy pogrzebowe z Missa pro defunctis. Ich nauka nie poszła w las, posłużyły one do utkania kolejnego nabożeństwa, które wspomnimy za tydzień.
Krzysztof H. Olszyński

wtorek, 27 września 2011

Chwarszczańskie zdjęcia Domnika Strzeleckiego

To kolejne chwarszczańskie spotkanie, tym razem z fotografem Dominikiem Strzeleckim, który oprócz łuku, zabral też ze sobą aparat i właśnie otrzymaliśmy od niego garść naprawdę zaskakujących i niezwykłych zdjęć:) A jeśli kogoś zaciekawiły i zainteresowały zdjęcia Dominika Strzeleckiego to jeszcze więcej znajdziesz na stronach:


blog Dominika Strzeleckiego
profil na digart.pl









czwartek, 22 września 2011

„…nunc et in hora mortis nostrae” – napisy końcowe


Za nami kolejne wydarzenie. W ramach Europejskich Dni Dziedzictwa 2011, których tegorocznym hasłem były „Kamienie milowe”, zaśpiewaliśmy koncert w kaplicy templariuszowskiej w Chwarszczanach. Koncert opowiadał o spotkaniu duszy z Bogiem w momencie śmierci. Łączył śpiew liturgiczny chorałowej Mszy Requiem (Missa pro defunctis) ze śpiewami maryjnymi pielgrzymów ze średniowiecznej Katalonii (El Llibre Vermell de Montserrat). Do chwarszczańskiego koncertu przygotowywaliśmy się przez trzy miesiące.

Warsztaty w Warszawie (8-10 lipca)
            W lipcu w ramach wstępnych przygotowań zdecydowaliśmy się na zorganizowanie indywidualnych warsztatów wokalnych. Zajęcia poprowadziła prof. Alicja Marczak-Faberowa, założycielka i pierwszy dziekan Wydziału Wokalno-Aktorskiego na Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Podobnie jak część z nas urodzona w Hajnówce. Ukończyła śpiew solowy na Wydziale Wokalnym Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie [1962]. Stanowisko docenta uzyskała w Akademii Muzycznej w Warszawie [1983], a na stanowisko profesora nadzwyczajnego mianowana została w 1991 r. Jako koncertująca śpiewaczka występowała w repertuarze operowym, kantatowo-oratoryjnym i pieśniarskim, podczas licznych recitali, koncertów kameralnych, z zespołami i orkiestrami symfonicznymi w kraju i za granicą. Realizowała także nagrania radiowe. Jest członkiem Stowarzyszenia Polskich Artystów Muzyków. Wyróżniona została Medalem Komisji Edukacji Narodowej oraz odznakami honorowymi „Zasłużony Działacz Kultury”, Za Zasługi dla Miasta Bydgoszczy.

Bardzo serdecznie dziękujemy pani profesor za poświęcony czas i zaangażowanie w nasze przygotowanie. Wyrazy wdzięczności kierujemy również w stronę pana Piotra Bejnara-Bejnarowicza, dyrektora Szkoły Przymierza Rodzin im. Jana Pawła II w Warszawie, gdzie odbyły się warsztaty, za udostępnienie pomieszczeń szkoły. Słowa podziękowania należą się również pani Małgorzacie Beręsewicz z Klubu Inteligencji Katolickiej za pomoc w zorganizowaniu miejsca,

Warsztaty w Sopocie (14-15 sierpnia)
            W długi świąteczny weekend sierpnia Projekt dotarł do Trójmiasta, gdzie w parafii Zesłania Ducha Świętego w Sopocie korzystaliśmy z gościny księży misjonarzy. Dzięki temu spotkaniu nowe chorałowe śpiewy zaczęły nabierać formy, a w wybranych śpiewach maryjnych pojawił się nowy instrument – bęben obręczowy, nasz pierwszy instrument wykonany na wzór średniowiecznego instrumentarium. Część śpiewów można było usłyszeć podczas Mszy św. w Uroczystość Wniebowzięcia NMP w kościele parafialnym.


Serdeczne Bóg zapłać miejscowemu Proboszczowi, ks. Jerzemu Berdychowskiemu CM, za przyjęcie nas w swojej parafii na Kamiennym Potoku. Ogromne podziękowania należą się również siostrom: Kornelii, Kamili i Ewelinie Zamęckim, które zajęły się naszym wyżywieniem i zorganizowały nam nocleg na gdańskiej Żabiance. Dziękujemy również Maciejowi Starostce, który wsparł nas w tej przestrzeni jako kierowca.

Spotkanie na Szlaku Templariuszy w Chwarszczanach (10. września)

            Rzeczywiście, ten dzień zasługuje na miano spotkania – spotkania z kulturą średniowiecznej Europy w różnych jej aspektach. Prócz obcowania ze średniowiecznym śpiewem sakralnym i ludowym mieliśmy również okazję zakosztować średniowiecznego rzemiosła, ulepić garnek, wypić kawę z ogniska, powalczyć na miecze, postrzelać z łuku i kuszy. No i kaplica. Wszystko byłoby jedynie średniowieczną maskaradą, gdyby nie obecność żywych murów, które doskonale pamiętają tamte czasy. I stanowią genialne gotyckie tło i dla zabaw z mieczem, i dla wieczornego koncertu.
            Po zapadnięciu zmroku w kościele pw. św. Stanisława Kostki, którego imię nosi obecnie chwarszczańska kaplica, nasz Projekt po raz pierwszy miał okazję zaprezentować się w nowej formie – nie nabożeństwa, lecz koncertu. Z pewnością koncertowanie nie jest naszym celem, a forma nabożeństwa to przestrzeń, w której pieśni nabożne czują się znacznie lepiej, jednak jeśli mamy okazję dotrzeć do innych z pięknem dawnej pieśni religijnej i udowodnić, że ona cały czas jest żywa – czemu nie? Tego wieczora usłyszeć można było śpiewy z Missa pro defunctis – Mszy za zmarłych, z której przygotowaliśmy Introit, Tractus, Offertorium, a także elementy egzekwii: responsorium Subvenite oraz antyfony, w tym Ego sum z Kantykiem Zachariasza. Prócz tego wykonaliśmy sześć z dziesięciu śpiewów z El Llibre Vermell de Montserrat – pieśni, które rodziły się w europejskiej społeczności na styku kultur chrześcijańskiej i muzułmańskiej, a więc w przestrzeni podobnej do tej, gdzie pierwotnie działali templariusze.

            Po koncercie udaliśmy się oddalonego o kilka kilometrów Sarbinowa, gdzie mieści się parafia Wniebowzięcia NMP (chwarszczański kościół jest jej kościołem filialnym). Trzeba przyznać, że forma ugoszczenia nas przez księdza proboszcza Janusza Wróblewskiego SDB i jego parafian wywarła na nas ogromne wrażenie. Dawno nie pojedliśmy tak dobrze i byliśmy przyjmowali z taką serdecznością. Jednym z wyrazów naszej wdzięczności była posługa śpiewem podczas niedzielnej Mszy św. w Sarbinowie.

            Gorące Bóg zapłać księdzu Januszowi Wróblewskiemu SDB, proboszczowi w Sarbinowie, za przyjęcie nas, dokarmienie i umożliwienie zaśpiewania w miejscowych kościołach. Bardzo serdecznie dziękujemy również paniom kucharkom oraz wszystkim tym, którzy przygotowali nam nocleg.

            Bardzo dziękujemy również głównemu organizatorowi, dr. Przemysławowi Kołosowskiemu za możliwość uczestnictwa w tak inspirującym wydarzeniu, a także Tomaszowi Szymańskiemu, przez którego nawiązaliśmy kontakt ze stowarzyszeniem Szlak Templariuszy.

            Na nasze templariuszowskie spotkanie składają się więc 3 miesiące przygotowań, 14 pieśni, dwa warsztaty, trzy kościoły, jakie ugościły śpiewaną przez nas modlitwę swoimi murami, a także ludzie.


NIEWIASTY
Maria Magdalena Wolińska
Magdalena Gryc
Emilija Jermolavičiūtė
Monika Możejko
Anna Bosiacka
Agnieszka Skórzewska
Dorota Perszko

MĘŻCZYŹNI
Przemysław Kisło
Paweł Możejko
Łukasz Krytkowski
Krzysztof Hubert Olszyński

ZAPLECZE/ KOMENTARZE
Kornelia Zamęcka
Anna Kamińska
 

niedziela, 18 września 2011

Nieco przybrudzone próbki nagrań z Chwarszczan

Niestety jakość nagrania z kaplicy chwarszczańskiej nie jest zbyt doskonała, ale mamy nadzieję, że uda się poczuć klimat naszego koncertu.

Ego sum, w aranżacji Scholi Teatru Węgajty:



Ad mortem festinamus:


niedziela, 3 lipca 2011

10 września 2011. Projekt "Wschód - Zachód" w Chwarszczanach


Kiedy w 1129 roku na synodzie w Troyes templariusze ostatecznie ukonstytuowali się jako zakon i otrzymali regułę zakonną, ich sentencją stało się Memento finis (łac. Pamiętaj o końcu). Rzeczywiście, z jednej strony jako mnisi, z drugiej jako rycerze, z pewnością nie raz w swojej służbie mieli okazję dotknąć tajemnicy ziemskiego końca; zarówno w walce duchowej, jak i w walce z Saracenami stale musiała im towarzyszyć świadomość rychłego ostatecznego spotkania z Chrystusem, dla którego walczyli.

Wiele elementów ówczesnej mszy pogrzebowej funkcjonuje do dziś w ramach tradycyjnej Mszy za zmarłych (Missa pro defunctis). Jej teksty proszące o odpoczynek wieczny i ukojenie dusz zmarłych dodatkowo podkreślone są przez jednogłosową melodię chorałową, która opisując wyśpiewywane słowa wskazuje te najistotniejsze.

Bez wątpienia główną patronką tego końca, będącego właściwie początkiem, od wieków była Maryja. Do dziś prosi się ją o modlitwę teraz i w godzinę śmierci naszej (łac. nunc et in hora mortis nostrae). Nie dziwią więc liczne odwołania do ostatniej godziny ziemskiej pielgrzymki w wielu średniowiecznych pieśniach maryjnych.

Podczas koncertu "...nunc et in hora mortis nostrae" usłyszeć będzie można średniowieczną muzyczną refleksję na temat ziemskiego końca. Chorałowe śpiewy Missa pro defunctis zabrzmią obok ludowych pieśni maryjnych z rękopisu El Llibre Vermell de Montserrat. Z jednej strony będzie to więc muzyka liturgiczna, włączona w oficjalną modlitwę Kościoła, dostojna i powściągliwa, a z drugiej strony prywatny wyraz pobożności, wyśpiewywany przez pielgrzymów z Katalonii. Zbiór El Llibre Vermell de Monsterrat powstał na styku kultur: chrześcijańskiej i muzułmańskiej, na terenie dzisiejszej Hiszpanii, opanowanej w tamtym czasie przez Saracenów. I chociaż został spisany około 80 lat po zawieszeniu zakonu templariuszy, jego treść kształtowało to samo środowisko, w jakim przyszło działać zakonowi środowisko społeczności europejskiej ścierającej się z siłą saraceńską. W zbiorze znajduje się również najstarszy zachowany dance macabre, czyli taniec śmierci o tytule Ad mortem festinamus, który zestawiając śmierć z ogromnym ładunkiem radości znów wskazuje na trafność połączenia modlitwy maryjnej z rozpamiętywaniem rzeczy ostatecznych.